Mam do czynienia w jakimś stopniu z wyjazdami, gdzie rzeczywiście nie zaleca się zabierać telefonów, bo trudno w ciężkich warunkach odpowiadać za nie organizatorom, a dzieciaki tym trudniej sami ogarniają w innych warunkach i środowisku. Do tego organizatorzy nie lubią, gdy rodzice telefonują, nie
No, zakładam, że introwertyk, który nie chce poznać nowych ludzi, lubi spędzać czas jedynie we własnym towarzystwie, na taki wyjazd się nie zapisze - rodzice na takie kolonie już nie wysyłają, to decyzja dorosłej osoby. Ale w takich wątkach "czuję się samotna" padają często rady : "wyjdź do ludzi
- kolonie i obozy tel. 663903012
Ja na ostatnich wakacjach z rodzicami byłam mając może 8 lat (byliśmy kilka razy nad morzem, raz na Mazurach). Potem przejęły mnie kolonie pracownicze i obozy sportowe, rodzice sfinansowali mi parę wyjazdów ekstra. Moja siostra w ogóle nie była zainteresowana wyjazdami. I ona chyba miała lepszą
Moja matka rocznik 45 wyjeżdżała. Co prawda nie z rodzicami tylko na kolonie z pracy ( w domu było 6 dzieci więc czasu na wspólne wyjazdy nie było) ale żeby nie było, że nigdzie się z domu przez 20 lat nie ruszała :P
hodują dziecku na głowie długie włosy, a na nich kolonię wszy, to niech sami sobie radzą z tematem suszenia.
Pierwszy raz slysze o takim zwyczaju. Dzieci z kolonii rodzicom cos przywoza czasem, to tak, mamie broszke z zoledzi, tacie ciupage. Ale dorosli ludzi doroslym ludziom, ktorzy ani z nimi nie podrozowali, ani nie prowadza wspolnego gospodarstwa domowego? I tak bez zadnej okazji?
mnie vinted od zawsze to było dno i jeden wielki śmietnik. Masa głupich pytań, targowania się lub dla odmiany pisania "dlaczego tak tanio". Sama raz chciałam kupić tam plecak. Okazało się, że konto należy do 12-latki (plecak był oczywiście dla osoby doroslej),która wyjechała na kolonie i rodzice nie
> ecak był oczywiście dla osoby doroslej),która wyjechała na kolonie i rodzice ni > e wiedzieli nawet, gdzie go położyła. Dalszych zakupów zaprzestałam. Akurat głupie pytania, śmietnik i targowanie robią ludzie nie platforma. Na każdej jest to samo, choć moje doświadczenia raczej są inne: właśnie
Ale to chyba taka sama idea, jak kolonie. Jeśli dziecko wyjeżdża w wakacje na kolonie/obóz i przez dwa tygodnie nie ma go w domu to jest niedobrze? Lepiej, żeby lato spędziło w domu, z rodzicami?
demodee napisała: > Ale to chyba taka sama idea, jak kolonie. > > Jeśli dziecko wyjeżdża w wakacje na kolonie/obóz i przez dwa tygodnie nie ma go > w domu to jest niedobrze? Lepiej, żeby lato spędziło w domu, z rodzicami? Ale mówimy o czterolatkach wysyłanych na kolonie
Udziału w koloniach odmawiałam konsekwentnie mimo szansy na cieplarniane warunki, bo wieloletnią opiekunką na koloniach, które z racji pracy ojca mi się "należały" była moja ciotka. Ja jednak stawiałam opór, a rodzice nie mieli go ochoty przełamywać.
A ja nie wiem, czy się do was dopisywać. Bo z jednej strony, dzieciństwo w mieście, a z drugiej, atrakcji nie brakowało, skoro człowiek łaził samopas - rodzice mieli inne sprawy na głowie. Poza tym skąd wiadomo, ze jak poślesz dziecko na kolonie, ono się tam niemal nie utopi? Niby rzecz normalna i