Może dołączać kondony do komórek sprzedawanych w Afryce?
Takie drony. Moje uklony Dla twojej zony Posylam kondony.
boavista4 napisał(a): > Takie drony. Moje uklony > Dla twojej zony > Posylam kondony. nowe, czy uzywane ?
Ja oprocz zarcia mialem wodke. pieniadze i pod spodem kondona.
waga170 napisała: > Ja oprocz zarcia mialem wodke. pieniadze i pod spodem kondona. Czy to prawda, że w Wielką Sobotę można pić wódkę dopiero po poświęceniu koszyka? Mam takiego znajomego, który tak twierdzi i wysyła żonę z koszykiem do poświęcenia tak wcześnie, jak to tylko jest możliwe.
hrasier_2 napisał: > engine8t napisał: > > > e-zybi napisał: > > > > > Tak myślę ;-) > > > > > > > Moze nawet z tej samej co kondony ktore nawet sie zwia "gumkami"? > Nie wiem, ale muszę zabrać głos. Ja
Poradzilem sobie sposobem nauczonym od omawianych tu kiedys trzech zolnierzy co mieli dwa kondony.
tworzacych i rodzacych zastepy swiatowej biedoty - ktorym to nasz JP II polecil odebrac darmowe kondony.
Polecił tym muzułmanom? j-k napisał: > tworzacych i rodzacych zastepy swiatowej biedoty - ktorym to nasz JP II poleci > l odebrac darmowe kondony.
kondony 🤣 -- Alan Morgan strawestował trzecie prawo Clarke’a, pisząc „Każdy wystarczająco zaawansowany troll jest nieodróżnialny od prawdziwego czubka”.
A moze on to oferowal za darmo? No wiedzisz jacy ci ludzie delikatni - mogli go okreslic bardzoj brutalnie. A darnowe kondony tez? Bo jak nie to to by byla dyskryminacja.
bywalec.hoteli napisał: > Będąc w Hanowerze sprawdź czy opony nadal tam w Conti robią… A moze sie na kondony przestawili?
Ja bym nie marnowal blachy. Zrobilbym ten zewnetrzny ksztalt z drutu. Wynalazlem to ponad pol wieku temu jak w Szwecji kupowalem kondoNy z atomatow.
waga173 napisał: > Ja bym nie marnowal blachy. Zrobilbym ten zewnetrzny ksztalt z drutu. Wynalazle > m to ponad pol wieku temu jak w Szwecji kupowalem kondoNy z atomatow. Celem kaucji za wózek jest to, żebyś po zakupach go zwrócił, a nie zostawił na środku parkingu. I to jest
Gorzej. On wisiał w kondonie za oknem, dopóki się sąsiadka nie zlitowała, a potem, aż do matury włącznie, chodził w trampkach, bo nie stać go było na porządne buty.
W sumie, to poza tekstem " ***ona z pękniętego kondoNa" nie pamiętam nic szczególnego. No ale to mówili wszystkim, których imię się rymowało ( niewiele tego było co prawda:p)