grey_delphinum napisał(a): > > Dobrze, ze dałaś ten cudzysłow... No dałam, bo sama biorę hormony jako HTZ i tu na pewno wszystko przenika do krwioobiegu, dlatego zdaję sobie sprawę z ryzyka i świadomie się na nie zdecydowałam. Ale jaka jest alternatywa? Najpierw też krwawiłam jak
progesteron ma zresztą dokładnie taką samą budowę chemiczną jak ten produkowany przez ciałko żółte po owulacji, gdybyś była młodsza sama byś go jeszcze produkowała. Pytaj, bo lekarze mogą go nie mieć na radarze. Nie zawsze bardzo skuteczny, ale może warto spróbować. Może krwawienie przynajmniej osłabić
Też jestem po udarze. Zawsze miałam krwotoczne miesiączki, a ponad 2 lata temu pojawiły się polipy, które krwawiły tak, że 3 lekarzy na dyżurze nie było w stanie ocenić w usg, skąd takie krwawienie (trwało już 13 dni...). Po zabiegu usunięcia polipów w szpitalu, lekarz zalecił leczenie hormonalne
jeszcze zamknąć. Nie bronię go, bo nie mamy pojęcia co tam się działo, ale nie wiemy zupełnie czy w trakcie samego zabiegu nie było np. jakichś komplikacji, nie zdarzyło się coś (masywne krwawienie? niestabilność hemodynamiczna?), że zdecydowali, że nie mogą czekać. I informacja, że ma postawione
8 i 6 cm to duże mięśniaki. Ja chyba miałam podobnej wielkości jak poddałam się operacji. Przez parę lat wiedziałam, że są ale nie dawały żadnych objawów. W pewnym momencie objawy się zaczęły i to ostro. Bardzo bolesne krwotoczne miesiączki, krwawienia poza miesiączkami, silna anemia, omdlenia
Mięśniaki miałam niewielkie, ale usadowiono w takich miejscach, że powodowały obfite krwawienia. Najpierw pod obserwacją lekarz przepisał tabletki anty. Nie uregulowały krwawienia. Lekarz założył mirenę - nie dość, że nie spowodowała regulacji krwawienia to jeszcze przy 2 okresie krwawieniu wypadła
przywiozła ją do szpitala, chwilę później pojawiła się policja. Po zabiegu oczyszczenia macicy zadzwoniła do męża — ten powiedział, że pod domem stoją funkcjonariusze. Podczas rozmowy jeden z policjantów przeprosił i oznajmił, że musi jej zadać kilka pytań, „bo takie jest polecenie pani prokurator
uciążliwych krwawień, anemii i podłego samopoczucia przez większość czasu? No i ja mówię o swoich doświadczeniach, a nie jednej znajomej osoby. Rozumiem obawy autorki, bo nie ma żadnych przykrych objawów, więc nawet samo wykluczenie z życia na około miesiąc po operacji moze przerażać.
Moja matka była lata temu konsultowana, większość , no, ze trzy osoby, chciały, by usunąć wszystko. Dopiero któraś tam ginekolog stwierdziła, że w sumie jajniki można zostawić. I zostawiono. Ale moja matka miała problemy z wypadającą macicą i mocnymi krwawieniami. Po wycięciu wszystko ustało
tylko zaśmiać, no ja w tym czasie nie miałam czasu pójść na łyżeczkowanie macicy i kradłam leki zatrzymujące krwawienie. To jest zaniedbywanie siebie. Nie polecam, mocno sobie zaszkodziłam. To ja proponuję inne hasełka z Internetu: nikt Ciebie nie uratuje. Nie będzie księcia na białym koniu. Możesz się
wtedy najlepiej po miesiączce. Ja bym poszła, lepiej raz więcej, niż raz za mało. Jeżeli krwawienia staną się dłuższe/silniejsze/ częstsze, przy bardziej stymulowanym endometrium, to możesz też przegadać z lekarzem, czy te 16 dni wystarczą. Można wtedy np. przedłużyć fazę progesteronu do 21 dni.
mnie pierwsze objawy w postaci skracającego się cyklu pojawiły się dopiero po 46 roku życia, a silniejsze krwawienia dopiero po 48. I gwarantuję ci, że uderzenia gorąca rozróżnisz od zwykłego pocenia się. To takie dziwne uczucie, które u mnie zaczyna się jakoś w okolicy serca, takim jakby ściskiem
takie wrażenie, jakby się obkurczała macica, po prostu skurcze, i po nich to krwawienie było nieco większe. Ale z każdym dniem było go coraz mniej. Co do ruchu, z każdym dniem coraz więcej. Okazało się że byłam już na tyle mobilna że fizjoterapeuta był w szoku, lekarze również, robiłam kilometry na
Gościu, zamień się z "królewną", ale tak na 100 procent. Gwarantuję ci, że taki cienki bolek wymięknie po góra dwóch tygodniach, tak jak ten synuś. Ale mam na myśli absolutne 100%. Czyli uwzględniamy obrażenia krocza, krwawiącą obkurczającą się macicę i bolące piersi. W czym problem jest? Ale