tacosiebala
18.03.16, 09:41
Witajcie,
Pewnie jak i każda kobieta , dowiedziawszy się o tym że mam mięśniaki ( 7 cm i 2 cm), rzuciłam się do komputera i szukałam na forach wszelkich informacji na temat operacji. Powiem wam ... ile ja się naczytałam, jakieś okropne historie o niewyobrażalnym bólu i o komplikacjach pooperacyjnych... Ech, rozumiem każdą babkę co chce wiedzieć więcej, ale pamiętajcie moje drogie, często na forach piszą same przykre historie, nie kierujcie się najgorszym..
Opowiem wam, jak to było u mnie... :) Aktualnie, jestem 4 dzień po operacji. Leżę sobie już w domu i piszę na laptopie ( więc generalnie to już o czymś świadczy :), ze nie było tak zle :))Jeden z mięśniaków był już na tyle duży, ze musieli robić cięcie w brzuchu. Do szpitala trafiłam w tą niedzielę , po 16ej. Wieczorem lewatywa ( zupełnie nic strasznego, nie bójcie tego, mała ilość środku która natychmiast prawie powoduje ze chce wam się do kibelka :)), badanie krwi, mierzenie ciśnienia, badania USG, konsultacja z ginekologiem i anestezjologiem.
Anestezjolog poleciła mi narkozę w kręgosłup. Najpierw się przeraziłam, że będę wszystko widzieć i słyszeć, lecz po dłuższej rozmowie przekonałam się iż jest to znieczulenie bardziej bezpieczne dla całego organizmu, po przebudzeniu się nie chce się rzygać , ale nie można przez cały dzień podnosić głowy.
W dniu operacji miałam założony wenflon ( ból przy zakładaniu porównywalny do ukłucia przy badaniu krwi), podano mi również 30 min przed " Głupiego Jasia". Tyle że ten "Jaś" słabo jakoś na mnie działał, a więc nie zasnęłam, pamiętam wszystko bardzo dokładnie, co więcej normalnie zupełnie gadałam jak mnie wieźli na salę operacyjną.
Narkoza w kręgosłup działa natychmiast, jak tylko dostałam zastrzyk, od razu zrobiło mi się ciepło , tak błogo :) , nie przejmujesz się niczym, po prostu leżysz i od pasa w dół nic nie czujesz. Gadałam z pielęgniarkami, które co jakiś czas mi mówiły że jeszcze troszkę, pamiętam że chyba na chwilę przysnęłam, patrzyłam się w lampy gdzie było widać co mi robią, widziałam że lekarze mają śmieszne czepki ze wzorkami i coś tam chyba nawet skomentowałam :)
Po operacji nie było tak, że spałam dobę. Obudziłam się około 11ej ( operację miałam o 8) i ogólnie po podaniu morfiny zasnęłam później do 14ej. O 14ej już napisałam smsa do bliskich, że wszystko u mnie w porządku. Byli bardzo zdziwieni i myśleli że to ktoś za mnie napisał. Pielęgniarki były bardzo pomocne (środek przeciwbólowy, pytania jak się czuję).
We wtorek wyjmowali mi rurkę z brzucha i cewnik. Przyznam uczciwie ze wyjęci rurki jest najbardziej bolesnym doświadczeniem jakie mnie spotkało w szpitalu. Wyjmują niby po podaniu środków przeciwbólowych, ale i tak czujesz wszystko bardzo mocno. ogólnie, da się wytrzymać, i bardzo pomagała myśl o tym że jestem już po operacji i tylko to mi zostało przeżyć. Cewnik ( zapomniałam napisać o tym wcześniej) , miałam zakładany przed narkozą i też jest to dość bolesne, ale nic z czym by silna kobietka nie mogła sobie poradzić.
Weźcie do szpitala - Przydatne info :):
- co najmniej 2 koszule nocne
- dużo chusteczek higienicznych
- ja wzięłam odświeżacz do ust :), taki w płynie do psikania, Pomógł mi we wtorek, jak jeszcze nie mogłam podejść do umywalki
- szczoteczka do zębów, pasta ( przyda się na późniejszy okres)
- inne środki higien ( żel do mycia twarzy na później, suchy szampon, dezodorant itp.)
- kapcie
- szlafrok
Możecie też od razu do pielęgnacji rany kupić OCTENISEPT. Poleciła mi ten środek pielęgniarka, działa jak woda utleniona, ale nie pieni się i nie powoduje szczypania i nieprzyjemnego pieczenia. Z tego środku już będziecie mogły skorzystać jak będziecie w domku.
To tyle chciałam wam wszystkim powiedzieć. Nie nakręcajcie się, nie wierzcie i nie kierujcie się wszystkimi negatywnymi wpisami. Zobaczycie że dacie radę i chociaż może wam się wydawać , że jesteście za słabe - powiem wam że się mylicie. Mam 26 lat i była to moja pierwsza w życiu operacja, po wszystkim mogę śmiało stwierdzić że to doświadczenie tylko mnie wzmocniło i pokazało jak wiele może pokonać człowiek :)
Trzymajcie się, wiem że będzie dobrze.