specyficznym miejscu, poza Lublinem i trzeba wiedzieć, jak tam dojechać, bo nawigacja nie da rady), a teraz odkąd zaznaczyła w apce, że kierowca ma mówić po polsku, to czeka na kurs kilkukrotnie dłużej niż kiedyś 🤣 Bo Lublin to takie małe Harare, czy inne Bulawayo, a część studentów nie może innej pracy
ósemek na egzaminie na A rozumiem, bo pokazuje kontrolę nad jednośladem. Ale co udowadnia parkowanie między słupkami, tłuczone na kursie do po_ygania (i na pamięć - jak ten słupek zniknie za słupkiem C to kręć kierownicą w prawo do oporu)? Małpę dałoby się do tego wytresować, już nie mówię o
zaoranie komunikacji miejskiej w Lublinie. Z dobrze funkcjonującej, punktualnej, z gęstą siatką połączeń zrobili taką, która kursuje w porywach z połową dawnej częstotliwości, spóźnia się, a do tego niektóre kursy całkowicie wypadają (a na przykład autobus z Lublina "pod drzwi" mam jeden na dwie godziny
trypel napisał: > Czyli moze sobie te 3 lata posiedzieć w domu u mamusi i wejść od razu w wyższe > zarobki. Albo 3 lata pracowac gdzies gdzie takich ograniczen nie ma. > Dalej nie widze żadnej patologii > Akurat to jest zupełnie fair. Takie kursy nie kosztują pięć
vogon.jeltz napisał: > Się odpycha na tyle, że do jazdy po europejskich metropoliach, do której został > stworzony, w zupełności wystarczy. I tak większość czasu stoi się na światłach > albo w korkach. Po co się spieszyć? Bo ja jeżdżę, nałogowo, buspasami. W Lublinie
Bieszczadach, i od tamtej pory powracała jazda konna w Nowym Targu najpierw cpmjMA, czyli Toruviel, zeznała, że ma dom pod Nowym Targiem i uwielbia tam jeździć konmo, a potem pojechałem z Farabellą na kurs SKPB w Gorcach, gdy zaś schodziliśmy do Nowego Targu, już trzymając się za ręce, orzekła, że ma nowy
vogon.jeltz napisał: > To raczej wada niż zaleta. Wozić nastolatkę do liceum?! Uparcie odmawia zapisania się na kurs prawa jazdy AM. Już jej na zdjęciach Fiata Topolino pokazywałem, ale nie przekonałem. Do "tego" liceum ma kilkanaście km od domu i MPK, które u nas w Lublinie jest
bywalec.hoteli napisał: > Nie zawsze, czasami kantorzysta to jest buc i nie chce polepszyć kursu, To takie kantory się omija. > ja nie > będę jechał na Peowiaków w Lublinie, w mojej okolicy znam tylko kilka rozsianyc > h geograficznie co kilka km kantorów, To
Nie zawsze, czasami kantorzysta to jest buc i nie chce polepszyć kursu, ja nie będę jechał na Peowiaków w Lublinie, w mojej okolicy znam tylko kilka rozsianych geograficznie co kilka km kantorów, korzystna głównie z jednego, w Poznaniu nie ma chyba takiego kantorowego Zagłębia
szóstkami wyłazić z piwnicy. - Aplikacja do układania planu treningowego, bo jak wyżej wspomniałam najlepiej trenuje się w Internecie, a bez aplikacji ani rusz! - Kursy sztuk walki w Hotelu Focus w Lublinie, bo co prawda broni i armii niemalże nie mamy, więc jak Ruskie wjadą ze wschodu, to ich teakwondo
Kraśnika, bo pojechaliśmy "na zamiejską"). Dało się. A teraz "zamiejską" robią w Lublinie na kursach na ulicach o podwyższonej prędkości dopuszczalnej (bo przepisy na to pozwalają), a kursant nie wyjeżdża na jednojezdniowe krajówki ani razu. Jak szkółka łaskawa, to go weźmie na ekspresówkę, żeby "oswoić