No na tym polega system grantowy który przyszedł z zachodu. Profesora ocenia się po tym ile pieniędzy przyniósł uczelni. A że u nas było inaczej, to reformy Kudryckiej i powstanie NCN miało na celu wybudowanie od podstaw nowych naukowców. Jako doktoranci bez wiedzy i zgody profesora mogli dostać
badawczego, zaplecze badawcze, współpraca międzynarodowa (o ile występuje) itp. PS3. NCN to debile. Co piszę z całą odpowiedzialnością. 4.5 mln poszło na rozwój fundacji. No, doktoraty (Preludium) "zrobiły się" pewnie na UW, a i ewentualny dorobek habilitacyjny/profesorski też został skonsumowany na UW
dobrycy napisał: > Nie wiem jak jest teraz, ale wcześniej z preludium doktorant mógł zapłacić inne > mu doktoratowi za zrobienie "badań". Tego nie wiedziałem. Znaczy się, wydawało mi się, że Preludia to jednak małe granty, skoro to dla doktorantów... Sendi, czy u was za Wielką
projekt NCN i w jakim panelu mogła dostać z takim dorobkiem? Moim zdaniem tylko jakieś preludia, dzięki murz*sci ekspertów NCNu. No chyba że snów. Na ter > enie wrocławskiej Hali Ludowej (Stulecia) mieściła się kiedyś Wytwórnia Filmó > w Fabularnych i tam pani Olga mogłaby znaleźć
infrastrutury i spółdzielnie, i sam musi wszystko robić. Często przychodzi refleksja po co to wszystko. Szczytem absurdu są jednak granty NCN preludium bis, to jest taki poziom kuriozum że szkoda słów. > Do tego dochodzi magia prestiżu. Jak wiadomo, prestiż Warszawy jest większy niż