ortopedy dziecięcego, te 200 km to najbliższy szpital z lekarzem tej specjalności. Ba, jedyny szpital w całym województwie z ortopedą dziecięcym. Po prostu taka jest rzeczywistość poza dużymi miastami. I wiem, że w Warszawie, agromeracji śląskiej czy we Wrocławiu to wygląda inaczej. Ale w Polsce powiatowej
Proszszsz... Z tym, że to jest ta operowana jakiś czas temu, i ortopeda uprzedził, że niejaka deformacja zostanie... I tak uważam, że jest nieźle. -- Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 😈
Z ortopedami już tak, niestety, jest... Ten "mój" też mi wyjaśnił, że mogłam 10 lat temu zrobić drobny, mniej inwazyjny zabieg i mieć lata spokój, ale x ortopedów uznało, że "po skręceniu to normalne, że boli". -- Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą
Ja już po operacji blisko półtora roku i, odpukać w niemalowane, nie mam żadnych dolegliwości. Zresztą Ortopeda mówił, że po tej operacji - raczej już powinno być ok do następnego skręcenia, którego jednak doradzał unikać. Oczywiście każdy uraz jest inny, ale i warto trafić na dobrego ortopedę
Wszystko zależy jaką operacja, jaką metodą, jaki stan wyjściowy... Nie wiem skąd jesteś, w Trójmieście znam genialnego ortopedę, który specjalizuje się właśnie w urazach stóp. Mogę polecić, mnie operował. -- Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko
Widzisz, a ja miałam przypadek ortopedyczny. Po skręceniu kostki, dość paskudnym. Lekarz uprzedził, że będzie boleć i dokuczać "do śmierci", no bo po skręceniu "zawsze boli". Po wieeeelu latach (w czasie których wizyty u ortopedów regularnie, w okresach większego bólu, nadwyrężenie tej kostki
Szarm, nieporównywalne, ale czas jakiś temu po ponad 10 latach bólu po skręceniu kostki trafiłam w ręce ortopedy (a właściwie Ortopedy, z wielkiej litery!) i przeszłam operację. W czasie rehabilitacji płakałam i byłam pewna, że już nigdy... A teraz jeżdżę na rowerze, chodzę, biegam... Bez bólu, bez
Szczęśliwie po jednej "randce" na sali operacyjnej ortopedzi mi zbędni. Ale nazwisko "mojego" zapamiętałam, żeby nie było. Mimo, że mniej przystojny niż twoi. ;) Miałam świetnego gina, ale złośliwie wziął i zmarł. Od tamtej pory błąkam się od jednego do drugiego i ciągle "to nie jest to
Na twoim miejscu z płytą i opisem rezonansu leciała bym do ortopedy. Dobrego. Zafiksowanego na stawie skokowym. I nie piszę "sobie a muzom", jak już Mysiulek pisała - miałam skręcenie z odpryskiem naście lat temu. Bolało jak zaraza, czasem mocniej czasem słabiej, a czasem tak, że nie mogłam stanąć
No i już masz informację, że mimo że duża to kiepska lecznica. Poszukaj na forach/FB swojej okolicy, poczytaj opinie zwracając uwagę nie tylko na peany pochwalne ale i negatywy. I zwracając uwagę CO leczyli, bo klinika mająca genialnego ortopedę może sobie nie najlepiej poradzić z sercowcem
Koleją i tramwajem. I tak, przedłożyłam jego zdrowie i nad jego komfort i nad swój. Tak, wygodniej by mi było iść do całkiem niezłej przychodni wet o 100 metrów od domu. MI. WYGODNIEJ. Ale wiem, że lepsze dla niego było pojeździć w te i nazad do genialnego ortopedy, bo dzięki niemu zachował zdrowe
dobrego psiego ortopedę 150km od domu - diagnozując ukochanego ONka - jeździłam te 150km w jedną stronę. Nie poszłam aby bliżej, aby taniej - a jechałam tam, do kogoś, kto uratował jego stawy. Pewnie to był stres dla psa, też czekałam z nim w lecznicy, wracałam, często trzeba było jechać "na głodniaka" co