podstawówkowych bo reszta sobie tym dudy nie zawracała. Nie było żadnego darcia ryja pod oknami. Tak były urządzane osiedla czyli "kiedyś to były czasy" , że dzieciaki nie musiały drzeć ryja pod oknami. Teraz liczy się każdy cm gruntu, a że obecnie jest obowiązkiem zbudowanie placu zabaw dla dzieci, to urządza
u mnie pękła rura wodociągowa. Wszystkie dzieciaki miały frajdę - potok niemal w środku osiedla. Matki załamywały ręce - brak wody w kranie, bachory ;) utaplane w błocie -- jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
Gdzie? Przecież non stop są jatki, że na placach zabaw bachory się drą. Ty zdaje się mieszkasz poza miastem, jak ludzie mają domu z ogrodem to pewnie place zabaw mniej potrzebne, na osiedlach bloków są tłumy dzieci
na innych (bo robię z tego przetwory i kompoty). A jak jeszcze mieszkałam w bloku, na warszawskim osiedlu i miałam małe dzieci - wyszłam kiedyś z synem i on patykami zaczął bić w zwisające do ziemi gałęzie wierzby płaczącej (obrzymiej), bo walczył z potworami. Zostałam pogoniona przez osiedlowe
osiedle, jak jeden dziamgacz zaliczył kopa ode mnie to się okazało że na mój widok sobie przypominają do czego służy smycz. Ta banda była przedmiotem dyskusji na grupie osiedlowej i się dowiedziałam że - pieseczki się boją dużych psów i się wystraszyły mojego (to one przyleciały) - nie ma obowiązku
No właśnie. Oczywiście cukierki z gwoździem jak najbardziej potępiam i uważam, że to chore, ale tak jak piszesz, każdy ma prawo nie obchodzić teog święta i nie można pozwalać dzieciom na wandalizm. U mnie na osiedlu mieszka dużo starszych osób, i jednej sąsiadce, przygluchej staruszce, bachory