Moja ciocia, 75 lat, nie ma wcale apetytu od dłuższego czasu. Je bardzo mało, na obiad najczęściej mała miseczkę rzadkiej zupy, z innymi posiłkami też nie jest wiele lepiej. Na wadze raczej nie traci. Ciocia mieszka sama, jest samodzielna, żywotna, utrzymuje stały kontakt z koleżankami, sąsiadami
i powiem więcej - takiego przywileju nigdy nie powinno być. Nasza ochrona zdrowia jest w ogromnym kryzysie, mamy NFZ z wielomiliardowym deficytem, coraz trudniejszy dostęp do specjalistów, cięcia w diagnostyce, zamykane porodówki, zlikwidowano program "Dobrego posiłku w szpitalach", bo rząd szuka
piataziuta napisała: > > Pytanie, czy po ostatnich treningach, które np. robiłaś w tym tygodniu (zerknęł > am na garmina), też nie chce Ci się jeść? nie...bo od lutego praktycznie nie robię treningów -to co robię to raczej podtrzymanie i higiena sportowa :/ ( poza 5
Krajowej Sieć Kardiologicznej (KSK) - poprawa dostępności do diagnostyki i szybsze wdrożenie terapii w kardiologii. + „Dobry posiłek w szpitalu” dla wszystkich placówek (podniesienie składki żywieniowej, poprawa jakości jedzenia i dostosowanych posiłków do stanu zdrowia pacjenta) + Darmowe badania
krwawy.lolo napisał: > Tego drugiego nie znałem. jesusmariamatkoświęta pod jakim kamieniem przesiedziałeś lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte chłopie??? -- cegehana napisał(a): > Czas na przygotowanie wszystkich posiłków, zakupy, przetwarzanie, przechowywanie
jakość posiłków, ale na to zn > ajomy lekarz nie pomoże. > > Ja mam dość świeże doświadczenia i uważam, że lepiej oddają bieżącą sytuację, n > iż twój pobyt na patologii ciąży 25 lat temu. Ja ostatnio się bujam po szpitalach jak nie sam to z siostrzeńcem. Coraz gorzej jest niż
> Pod kamieniem żyjesz? W Warszawie. W ciągu ostatnich 5 lat zaliczyłam pobyt w szpitalu kilkakrotnie sama lub z dzieckiem. Nikomu nic nie płaciłam, znajomego lekarza nie miałam, opiekę miałam dobrą. Jedyne na co mogę ponarzekać to jakość posiłków, ale na to znajomy lekarz nie pomoże. Ja mam
Zaszantażowałabym matkę, że to były nasze ostatnie wspólne święta i w ogóle kontakt face to face, a wykupioną receptę podrzuciłabym na wycieraczkę wraz z listem pożegnalnym. -- jedzenie posiłków w półmroku może być szkodliwe, bo nie widzimy co mamy na talerzu (ekspert serwisu "Medonet")
Pozytywnych w znaczeniu dojrzalszych, rozwojowych dla człowieczeństwa, psychiki. Nie znaczy że bez dzieci nigdy by nie nastąpiły. A tu się nie zgodzę i wypowiadam się jako matka wielodzietna. Kluczowe jest ostatnie zdanie. Dzieci z dojrzałością i rozwojem (?) rodziców mają tyle wspólnego, co nic
Czytam ostatnio raczej rzadko, ale ponieważ - mimo peselu - nie mam demencji, to po prostu pamiętam, co czytam. Ty za to chyba nie pamiętasz nawet, co piszesz? Walnij sobie lampeczkę, to i pamięć wróci. Aha, i odpowiadałam larix, to jest forum dyskusyjne A ja to komentuję, to jest forum
Słoneczka brak. Pochmurno i zimno, tylko 4 stopnie. Nie wiem, co na obiad. Ostatnio w ogóle mam problem z wymyślaniem posiłków i gotowaniem, bo mąż przeszedł na pudełka, a syn nigdy nie wie, czy będzie w domu na obiad, czy nie. Na razie jeszcze nie umiem gotować dla 1 osoby, zawsze mi wyjdzie za
marta.graca napisała: > Ja nie zazdroszczę. Siedzenie u fryzjera to straszna nuda. 5 razy w tygodniu? N > o way. > Jak ostatnio sprawdzałam, to nie było obowiązku w ogóle korzystać z usług fryzjera. Podobnie jak nie ma obowiązku anonsowania w każdym wątku, czego to jej