Na uczelni państwowej, na której kiedyś pracowałam, trzeba było napisać oświadczenie, że uczelnia ta jest Twoim pierwszym miejscem pracy. Z reguły jest tak, że jeśli masz pełny etat, to na innej uczelni dasz radę mieć tylko godziny zlecone. Nie wiem, co w przypadku, jeśli ma się tylko część etatu
Masa ludzi jest w takiej sytuacji, nic nowego. Pytanie pierwsze: gdzie Ty chcesz mieć "ważniejsze" miejsce zatrudnienia. Załóżmy, że tam, gdzie pracowałaś do tej pory, więc potrzebujesz zgody swojego rektora. Wtedy ta druga uczelnia musi Cię chcieć na zasadach takich, że jest druga. Podpisujesz
Tak jest wszędzie od czasów Buzka. Nie wiem po co mi kasjer z tytułem magistra np. od stosunków międzynarodowych. Działania Buzka miały jeszcze jakieś uzasadnienie. W czasach olbrzymiego bezrobocia ratował się posyłając młodych ludzi na studia. Nie ważne co studiowali, ważne że zniknęli z rynku
angazetka napisała: > Normalny zwykły romans wykladowcy ze studentką jest normalnie i zwyczajnie niee > tyczny. Nie jesteś najlepszą osobą do rozpocxynaniareho wątku, serio. A co w romansie ze studentką jest nieetycznego? Obydwoje są dorośli. Na uczelni i w każdej innej instytucji
sukcesy w pracy. Niech się patologia nie pcha gdzie Jej nie chcą i tyle moim zdaniem. Natomiast jeśli ktoś chce studiować w normalnym środowisku nie imprezującym nie patologicznym ma pomysł na siebie lub nie chce skończyć UR i siedzieć na bezrobociu jak to dużo osób robi to polecam uczelnię. Na WSiiz
Profesorem na jakiej uczelni i po jakiej uczelni?
Do kancelarii: brak aplikacji. Na uczelnię: brak doktoratu na tej uczelni( jak mówi Daniela, preferowani co którzy tam kończyli). Do korporacji: hmm tu powinno być najłatwiej. Ale w ogóle doktorat na zagranicznej uczelni ( nie z prawa polskiego) nie wydaje się być jakimś wielkim atutem na polskim
Pracować można też na zlecenie w swoim zawodzie (praca inżyniera, po licencjacie). Godziny pracy dowolne. Ważne by robota była zrobiona na czas. Praca w biurze lub zdalnie a przy tym delegacje w teren. W dobie pracy zdalnej, zdalnych zajęć na uczelni i elastycznego zarządzania w firmie wykonalne.
Nie wiem gdzie pracujesz, ale na niektórych uczelniach istnieje zakaz pracy na innych uczelniach (tak ogólnikowo). I żeby, pracując na jednej uczelni, wykładać na innej - potrzebna jest zgoda rektora. To samo dotyczy niektórych instytutów naukowych. Według mnie -jednak musisz poinformować
I ty prowadzisz zajęcia na uczelni...?
Pożegnanie czy urodziny w pracy to w dalszym ciągu raczej po prostu ciasto z cukierni, a nie śniadanie. A na uczelniach też nie - po obronie idzie się z gośćmi na obiad do restauracji i już, kanapek, kwiatków dla komisji itp też już się nie praktykuje.
w wątku "wiedeńskim" chyba chodziło o śniadanie z jakies okazji: pożegnanie w pracy/urodziny/jakis ważny awans/profesura/habilitacja/doktorat, i tak sie praktykuje na uczelniach, nie na słodko, tylko wytrawnie (te stopnie naukowe, nie urodziny/pożegnanie) w pracy w poradni nie ma żadnych wspolnych
Nie, nie mamy list obecności na uczelniach
U mnie na uczelni, na typowo babskim kierunku, był krąg gejowski. Wszyscy wiedzieli, że w tej katedrze, jak się jest kobietą, to nie ma czego szukać, bo jakoś tak się dziwnie składało, że propozycje zostania na uczelni i pracowania tam dostawali zawsze ci nieliczni faceci (na moim roku było 5
60latkowie na uczelniach to dośc powszechny widok. Dobra połowa moich wykłądowców miała 60+. -- Ja mam bardzo wysoką inteligencję lotniczo-matematyczną. Bywalec
gris_gris napisała: > Profesorowie odchodzą na emeryturę w wieku 70 lat, więc nie jest dziwne, ze mia > łaś wykładowców po 60. przecież wiek emerytalny na uczelniach wyższych nie jest inny niż w przepisach (?)