Jeszcze raz - kwestia skali. Jedno pranie wrzucam do pralki i tyle mojej roboty, rozwiesza mąż lub syn. Brudy całej rodziny z dwutygodniowego wyjazdu po prostu przeszkadzają mi w łazience, a nie jesteśmy w stanie oprać wszystkiego w niedzielny wieczór. Nie mamy niestety pralni, w której można te
Oczywiście że mam, ale nie lubię stosu prania w łazience. Kwestia skali, pojedyncze pranie to dla mnie żaden problem, ale ilość brudów na cztery bębny działa na mnie przytłaczająco.
Para skarpet po całodniowym wyjściu w góry jest wystarczająco nieświeża, żeby nie chcieć ich kisić przez kolejnych 10 dni w worku na brudy, a potem wieźć w walizce.
freja08 napisała: > Para skarpet po całodniowym wyjściu w góry jest wystarczająco nieświeża, żeby n > ie chcieć ich kisić przez kolejnych 10 dni w worku na brudy, a potem wieźć w wa > lizce. Ja je suszę, wietrze i wkładam do wora.
Nie chodzi o brud, tylko o rozwój pleśni (zwłaszcza w wilgotnych łazienkach). -- https://forum.miau.pl/images/smilies/2014-99.jpg
brudach. To kwestia stawiania granic. Oczywiście inaczej to wyglądało gdy dzieci były młodsze.
zachowują swoje właściwości nawet po wielokrotnym praniu. Łatwość Czyszczenia: Dzięki właściwościom hydrofobowym, impregnacja SiO2 sprawia, że brud, plamy i resztki są łatwiejsze do usunięcia. Pieluszki stają się mniej podatne na trudne do usunięcia zabrudzenia. Komfort i Higiena: Powłoka SiO2 jest
Ja tylko nadmienię, że "pranie brudów" to związek frazeologiczny, który od lat wspierał narrację przemocową. No bo co będziesz prać brudy publicznie, brudy pierze się w domu, a fe!
danaide2.0 napisała: > Ja tylko nadmienię, że "pranie brudów" to związek frazeologiczny, który od lat > wspierał narrację przemocową. > > No bo co będziesz prać brudy publicznie, brudy pierze się w domu, a fe! Tu pewnie masz rację. Mnie zastanawia tylko co ludzie
Pakowanie na wyjazd zajmuje mi moze 40 minut. Rozpakowanie to wywalenie do kosza na pranie brudów, reszta do szafek...jeszcze mniej. -- Ja mam bardzo wysoką inteligencję lotniczo-matematyczną. Bywalec
Dla mnie dywaniki łazienkowe to nie są jakieś straszne brudy. Chodzi się po tym głównie boso i po prysznicu. W ogóle rzadko piorę jakieś "straszne brudy". Przychodzi mi do głowy, że 2x prałam kalosze po dzieciach, kiedy chciałam je odsprzedać. Ale umyłam je najpierw ręcznie i liczyłam, że pralka
żartuje Wielokrotnie piszecie, że często wrzucacie do pralki dywaniki łazienkowe czy końcówki od mopa i inne szmatki. I potem co? puszczacie jedno puste pranie, żeby przepłukać pralkę? Przyznam, że ja tak robię ale żeby nie marnować tyle wody i energii to robię to raz na kilka miesięcy. Mam w
Chodzi o mniej niepotrzebnej roboty. Udowadnianie winy w sądzie, wyciąganie trupów z szafy i pranie brudów nikomu na dobre nie wychodzi. A już najmniej dziecku, które często staje się ofiarą tych przepychanek i przetargów.
> > Osobiście kwestia mnie nie dotyczy, ale im mniej obrzydliwego publicznego prani > a brudów tym lepiej, nie wiem komu mogłoby to służyć. > Ale jakie publiczne pranie brudów? Publiczność wpuszczano do sądów dawno temu, chyba przed wojną (drugą, a nie tą, o której ciągle
Podejrzewam, że syn wie o czymś, czym się matce nie chwalił i woli uniknąć prania brudów w sądzie. Albo mózgu nie ma. Innych opcji nie widzę.