właśnie mamy spotkanie w restauracji. Dobry by, był temat II części tego filmu, po 50 tatach. Nie jesteś ciekawy "Letnich nocy" amerykańskiej młodzieży po upływie tylu latach? Fantazja ;))) Gdzie kończyłeś szkołę Seppel i czy też się spotykacie ? A wracając do filmu Legenda1900 to jeszcze bardzo
obejmowała wynajęcie dał, obsługę, szatnię itd każdy się godził i płacił przed imprezą. Gdy ktoś miał taką potrzebę lub fantazje mógł sobie też coś dokupić dodatkowo ale płacąc osobno i wtedy sprawą obsługi bylo odebranie opłaty, nie obciążała pozostałych -- Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze
princesswhitewolf napisała: > >Rozmawiacie z przypadkowymi nieznajomymi, czy to raczej filmowa fantazja? > > Jak sie posiada psy to ludzie cie zaczepiaja wiec oczywiscie O tak, minac kogos z psem i ni epochwalic czy nie poglaskac to wrecz niegrzeczne. Codziennie mijamy
chicarica napisała: > Gdzie do rezydencji, jak w rezydencji stara Staraka? Po kolacji w restauracji "Pod czarnym łabędziem" małżonka czyli AWS, wraz ze swoimi rodzicami wróciła do Warszawy. Chwilę potem dziedzic wrócił z powrotem do knajpy po kelnerkę. Jeśli ci chodzi o matkę pana
A to zależy… Z restauracji raczej nie (choć niektóre nie robią problemu), natomiast w barach to typowo sobie zabierasz co chces gdzie tam chcesz - do pokoju, do stolika, nad basen, na plażę… jak masz fantazje, to i 20 kebabów możesz wziąć „na potem”, nikt tego nie pilnuje i nie wylicza. W jednym z
A to już zależy od fantazji. W większości przypadków na początek facet ma być przystojnym łobuzem. Wyobraź sobie siebie w ciepły wieczór w Portofino. Poznajesz na imprezie mężczyznę. Bardzo przystojnego. Szepce ci na ucho że zabierze cię z tej nudnej imprezy. Jedziecie samochodem. Nadmorskimi
już wie, że się myli, mimo że sam nie potrafi poprawnie podsumować rachunku w restauracji. Jego matematyczny umysł operuje na tak zaawansowanym poziomie, że kalkulatory boją się go, a profesorowie fizyki płaczą z zazdrości – przynajmniej według jego własnych fantazji. W rzeczywistości to człowiek
angazetka napisała: > I wszyscy w drogiej restauracji woleli uciekać niż powiedzieć kelnerowi, żeby z > dyscyplinował przeszkadzających. Uhm. > No, fantazję ma nasza Anna nieograniczoną -- Usted no nada nada? Es que no traje traje.
No ale po pierwsze sama piszesz, że godziny, a nie cały weekendowy dzień. Miejsce, które przez lata budowało wizerunek atrkacji przeznaczonej dla dzieci (kąciki do przewijania, brodziki z ciepłą wodą, zabawkami dla dzieci, placami zabaw, budkami z gorfami i menu w restauracji typowo dziecięcym
chococaffe napisała: > > p.s. ale w Szwecji szukałam śledzi, znalazłam nawet restaurację, któa robiła s > ledzie na 3 sposoby (w jednym daniu) - niestety rozczarowałam się I tak jest bardzo często. Na Lanzarote też byłam, choć wiele lat temu, ale wtedy też tylko w jednej