rmama-cudownego-misia napisała: > Szkoda, że nie dotyczy to szeroko rozumianych nauk humanistycznych... Bardzo dobrze, Polska cierpi na brak naukowców z dziedzin ścisłych, zwłaszcza technicznych. Humanistów to my mamy stanowczy dostatek graniczący wręcz z lekkim nadmiarem. Jeśli nie
2002r.Mama zmarla odziedziczylam majatek po niej w 2003r a teraz przychodzi mi postepowanie egzekucyjne za sierpien wrzesien 2002 !!!!! z powdu zadluzenia podatku VAT.Jak to jest mozliwe ??????
moze to ekstremalne porównanie ale przeciez kobiety rodzily zdrowe dzieci w czasie wojny, nalotów w wiezieniach..moja własna Mama urodziła sie w dole wykopanym w ziemi w lesie na przełomie grudnia i stycznia poniewaz tam moi dziadkowie ukrywali sie przed Rosjanami w 1940r....Mama ma sie
najgorzej, pomagają żele do dziąsełek i jakoś do przodu. Gratulujemy i zyczymy spokojnej nocki!! -- Sylwia, od 14.09.2008 r.mama cudu nad cudami!
Witam Trochę się w tym wszystkim pogubiłam,ale zacznę od początku. Moja mama zmarła w listopadzie 2008 r.Mama posiadała akcje pracownicze o wartości nominalnej ponad 21 tys.zł. Dopiero teraz (początek listopada) poszłam do notariusza gdzie uzyskałam akt poświadczenia dziedziczenia
W 1962r. ojciec wpłacił kaucję w wysokości 2830 zł i zosała podpisana umowa najmu z Miejskim Zarządem Budynków Mieszkalnych, gdzie czynsz w momencie podpisania umowy wynosił 36,60 zł. W 1995r.mama moja wykupiła mieszkanie od gminy w drodze pierwkupu jako dotychczasowy najemca.Nie otrzymała
W 1942r rodzice zamieszkali przy ul.Próżnej 8 m 5.Budynek ten legł w gruzach w czasie powstania.Po powstaniu ojciec poszedł do stalagu a mama i ja zostaliśmy wysiedleni do Dobiesławic pow.Kazimierza Wielka.Do Warszawy wróciliśmy 19 lutego 1945r.Mama wówczas była w bardzo zaawansowanej ciąży
stanie tyle przeżyć.Niestety tato dlugo nie pożył po powrocie,zmarł 1951 r.Mama tez już 4 lata jak nie żyje.Mój ojciec wrócił już chory i od razu wylądował w szpitalu.Ludzie umieli się urzadzić,moi rodzice natomiast szczegolnie ojciec-uwazal że na te tereny wróca Niemcy .Do tej pory nie otrzymałysmy
Tak jak już wspominałam moja mama leczy się na niedrobnokomórkowego raka płuc.Mam do Was pytanie. Czy to jest normalne u chorej osoby że człowiek staje się złosliwym w stosunku do swojego otoczenia? Choroba ciągnie się od Maja 06r.Mama bierze chemię.Osobiście mama już jest zmęczona tą
ponownie w lutym 2006r.Mama znów poszła do tego "lekarza" i w bardzo brzydki sposób powiedział jej, że to jej wina bo sobie zaniedbała.A wtedy okazało się juz że to nowotwór piersi.Od marca chemioterapia,w maju operacja, później znów chemia i radioterapia. Po zakończeniu tego leczenia zalecono