stefan4 napisał: > > Na tym poziomie ogólności to nie jest trudne, ale też całkiem bezwartościowe. > Ocena natychmiast by wzrosła, gdyby podać konkretną definicję RMAM-ów i > funkcji podob. Oczywiście, dlatego przypominam definicję RMAM'a dla sieci neuronowej
Witam Trochę się w tym wszystkim pogubiłam,ale zacznę od początku. Moja mama zmarła w listopadzie 2008 r.Mama posiadała akcje pracownicze o wartości nominalnej ponad 21 tys.zł. Dopiero teraz (początek listopada) poszłam do notariusza gdzie uzyskałam akt poświadczenia dziedziczenia
rmama-cudownego-misia napisała: > Szkoda, że nie dotyczy to szeroko rozumianych nauk humanistycznych... Bardzo dobrze, Polska cierpi na brak naukowców z dziedzin ścisłych, zwłaszcza technicznych. Humanistów to my mamy stanowczy dostatek graniczący wręcz z lekkim nadmiarem. Jeśli nie
najgorzej, pomagają żele do dziąsełek i jakoś do przodu. Gratulujemy i zyczymy spokojnej nocki!! -- Sylwia, od 14.09.2008 r.mama cudu nad cudami!
moze to ekstremalne porównanie ale przeciez kobiety rodzily zdrowe dzieci w czasie wojny, nalotów w wiezieniach..moja własna Mama urodziła sie w dole wykopanym w ziemi w lesie na przełomie grudnia i stycznia poniewaz tam moi dziadkowie ukrywali sie przed Rosjanami w 1940r....Mama ma sie
ponownie w lutym 2006r.Mama znów poszła do tego "lekarza" i w bardzo brzydki sposób powiedział jej, że to jej wina bo sobie zaniedbała.A wtedy okazało się juz że to nowotwór piersi.Od marca chemioterapia,w maju operacja, później znów chemia i radioterapia. Po zakończeniu tego leczenia zalecono
ponownie w lutym 2006r.Mama znów poszła do tego "lekarza" i w bardzo brzydki sposób powiedział jej, że to jej wina bo sobie zaniedbała.A wtedy okazało się juz że to nowotwór piersi.Od marca chemioterapia,w maju operacja, później znów chemia i radioterapia. Po zakończeniu tego leczenia zalecono
W 1942r rodzice zamieszkali przy ul.Próżnej 8 m 5.Budynek ten legł w gruzach w czasie powstania.Po powstaniu ojciec poszedł do stalagu a mama i ja zostaliśmy wysiedleni do Dobiesławic pow.Kazimierza Wielka.Do Warszawy wróciliśmy 19 lutego 1945r.Mama wówczas była w bardzo zaawansowanej ciąży
Tak jak już wspominałam moja mama leczy się na niedrobnokomórkowego raka płuc.Mam do Was pytanie. Czy to jest normalne u chorej osoby że człowiek staje się złosliwym w stosunku do swojego otoczenia? Choroba ciągnie się od Maja 06r.Mama bierze chemię.Osobiście mama już jest zmęczona tą
stanie tyle przeżyć.Niestety tato dlugo nie pożył po powrocie,zmarł 1951 r.Mama tez już 4 lata jak nie żyje.Mój ojciec wrócił już chory i od razu wylądował w szpitalu.Ludzie umieli się urzadzić,moi rodzice natomiast szczegolnie ojciec-uwazal że na te tereny wróca Niemcy .Do tej pory nie otrzymałysmy