Jakbyś byl w okolicy to sie przymierz do ciao mojego. On ma pedały tak nisko i ta rama tak tuż nad ziemią idzie ze nie ma najmnieszego porównania do żadnego trekkinga z damska rama. Moze do miejskich typowych holenderskich ale znow zanies tamtego do mieszkania na 2 piętrze w waskiej klatce
Można wprowadzić system holenderski - najpierw dzwoni się na ostry dyżur internistyczny i asystentka medyczna po przeprowadzonym wywiadzie decyduje czy można przyjechać. Jak pozwolą przyjechać i umówią godzinę to nie ma tłumów, w miarę szybko jest wizyta u lekarza medycyny rodzinnej, dostajesz
konkretnej firmy, on siedzi i miesiąc studiuje zanim kupi. Mąż też jest gadżeciarzem rowerowym, mi jest wszystko jedno byle siodełko było wygodne i rower wyglądał tak, żeby go nikt nie ukradł. Telefon wymieniam co 5-6 lat (jak zaczyna szwankować) i kupuje najnowszy model żeby wytrzymał jak najdłużej, mam
Serio. Próbowałeś kiedys w dużym holenderskim mieście w środku dnia przejść przez ulicę korzystając z prawa jakie daje ci zielone światło? Ja wiem ze światło światłem a debile na rowerach nie chcą zahamowac jeszcze długo po jego zapaleniu i opierdzielają cie ze włazisz im pod kola -- Kobieto
Mieszkam prawie w centrum miasta, ale niestety pracuję w innym mieście, więc muszę 2 razy w tygodniu dojeżdżać do pracy komunikacją publiczną czyli pociągiem intercity. Holenderskie koleje to jest dramat, bardzo drogie, brudne, zatłoczone i niepunktualne (o ile pociąg w ogóle przyjedzie). Jak
Jestem Warszawianką od paru pokoleń i też mieszkałam w kilku dzielnicach zanim zamieszkałam na stałe w obecnym mieszkaniu i to zanim okolica stała się droga i hipsterska. Ale bardzo lubię tu mieszkać, wszędzie blisko, mam swoje sklepy i swoje miejsca i nie chciałam zmieniać okolicy. Rowerem jeżdżę
Nie chce jej się dodatkowo rowerem. W jedną stronę, powtarzam ma 7,5km na uczelnię a poza tym pracuje w "holenderskim" Pyszne.pl gdzie przy każdej pogodzie rowerem elektrycznym rozwozi żarcie. Ma prawo w wolny dzień mieć dość? :> -- Prócz wyższego wykształcenia dobrze byłoby posiadać
Poniedziałek Wielkanocny jest świętem państwowym w Holandii. Jeśli pozwala na to pogoda, holenderskie rodziny często spędzają dzień odwiedzając rodzinę, jarmarki wielkanocne, festiwale i targi, jeżdżąc na rowerze po okolicy lub odwiedzając park rozrywki. -- https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3
Nie wiadomo dokładnie, kiedy powstał pierwszy rower składany. Według holenderskiej encyklopedii rowerów z 1967 r. (Geschiedenis van de fiets, Alkmaar, 1967) pierwsza dobrze udokumentowana konstrukcja roweru „świadomie składanego” powstała w 1900 r. dla potrzeb armii holenderskiej. Był to rower na
Amsterdamie wprowadzili 30 km/godz i miasto sie zakorkowało- a holenderskie rowery jezdzą szybciej od samochodów- a w Oslo polskie autobusy elektryczne sparalizowały komunikację miejską- bo zapomniano o tym, ze sie nie nadaja na zimę. Powodzenia ekonawiedzeni.