sprawie, tamta wózkownia była idealna i miała dwa wyjścia, jedno na klatkę, drugie ze schodkami i podjazdem dla wózków na podwórko. Windy u nas nie ma, wnoszenie na ostatnie piętro wózka z dzieckiem w środku nie wchodzi w grę, a żeby wstawić wózek do piwnicy trzeba z niego najpierw wyjąć dziecko, bo z
tam akurat stoją głównie takie chodziki dla starszych osób i wózki dla dzieci bo to przy samym wejściu, nie jest zbyt duże, mimo że nie ma w nim miejsca na mój rower to nadal nie uważam, że mam prawo okupować moim rowerem wspólnej przestrzeń klatki schodowej i generować zagrożenia. Ostatnio wspólnota
Tekścik o rowerku plus zborkom to takie pisanie dla pisania.
Jeśli już robić zbiórkę to na rowerki dla tych dzieci, a nie dla ojca.
Jeśli dzieci w tym wieku są w stanie dojechać rowerkami, to równie dobrze można je zaprowadzić pieszo.
nick_z_desperacji2 napisała: > "Dzięki" matce, która zaprowadziła kilkulatka do skateparku zabił się nastolat > ek. I co? I nic, dalej dzieciaki, które z trudem się na rowerku trzymają są cią > gane w takie miejsca. Nogl sie zabić "dzieki" innemu nastolatkowie. Ale zgadzam
W kwestii bezpieczeństwa dzieci dodałabym, że wiele osób nie wie lub ignoruje, że sciezka jest od 10 roku życia. Trafia mnie, kiedy widzę male dzieci na ścieżce rowerowej, zdarzały się też rowerki na 4 kółkach. Matki dumne, ze dzieciak jedzie, a za chwile moze zostać zmienciony ze ścieżki.
riki_i napisał: > > > Jeszcze raz powtórzę - zrobić 50 km rowerkiem z przerwą na obiad to jest w zasa > dzie cały dzień. Ekhm, chyba dla Ciebie. Małżonek robi ok 80 po śniadaniu, wraca, prysznic, obiad i idzie do pracy. Więc może zaznaczaj, że piszesz o sobie
riki_i napisał: > > Jeszcze raz powtórzę - zrobić 50 km rowerkiem z przerwą na obiad to jest w zasa > dzie cały dzień. riki, dziadku. 50km oznacza 50km/h. Jadąc gravelem-a taki rower ma gru dystans taki można pokonać w 2,5h - włączając w top fajny seks :P Można
ma dwa domy to w każdym ma coś innego i też może mieć żal, że w domu taty jest lepszy rowerek, niż w domu mamy wynika z tego, że dla dziecka najlepsze jest to - jak to nazywasz - gniazdowanie (wiemy, że w polskich warunkach bardzo trudne)
po_godzinach_1 napisała: > ale jak dziecko ma dwa domy to w każdym ma coś innego i też może mieć żal, że w > domu taty jest lepszy rowerek, niż w domu mamy Albo ma dokładnie to samo (pamiętna reklama Ikei się kłania). Taki sam rowerek, takie same rolki itd. > wynika z
Zwykły widok nad jeziorem. Rowerki wodne: brak kapoków, ale piwko jest Łódki: ciągnięcie za lodzią dmuchanych flamingów, w których siedzi kilkoro dzieci oczywiście bez kapoków. Łodzie wynajmowane na doby, często, na szczęście nie odbijające od brzegu, w środku libacje alkoholowe. Zrzucanie
Galtom, mam dla ciebie rozwiązanie: jedźij trochę wolniej i rozważniej, to nie będzie problemu, że dziecko wjechało na drogę rowerową na rowerku. Droga rowerowa jest publiczna i nie jest to tor wyścigowy. Jak chcesz się ścigać, to dawaj na tor wyścigowy albo na jakiś wyścig pokoju.
bywalec.hoteli napisał: > Galtom, mam dla ciebie rozwiązanie: jedźij trochę wolniej i rozważniej, to nie > będzie problemu, że dziecko wjechało na drogę rowerową na rowerku. Dlaczego mam jechac wolniej niz moge skoro jade po to, zeby dac sobie w kosc. Ja jezdze "treningowo" a
A to też jest dobre. Jadę sobie ścieżką rowerową (tą, która się zaczyna za Warszawą :P ) i doganiam człowieka z dzieckiem. Człowiek idzie pchając wózek (po części dla pieszych), obok na laufradzie jedzie dziecko. Ponieważ jedzie na rowerku biegowym to po ścieżce rowerowej. Rodzic z telefonem i