Trzymam kciuki, takie zbiorowe majà moc i jyż sie nie stresuj. Załatwione 👍 -- Zleciało jak temu, co wyszedł z domu na jedną noc z soboty na środę, a w czwartek wrócił po roku...
Tak, wpadłam, ale od wczoraj trochę poluzowałam. Myślę, że ten stres bierze się w dużej mierze z tego, że biorą we mnie górę skłonności pefekcjonistyczne, z tego że przygotowania w moim rodzinnym domu przez rodziców byly zawsze stresujące, że u nich wszystko musiało być super. A ja dochodzę pomału
, zwłaszcza w pracy, a w domu dzień jak co dzień.
Dodam jeszcze, że od lipca mieliśmy remont q domu, niektorzy bardzo się cieszą, ja finalnie też, ale było to dla mnoe dużym stresorem i powodowało permanentne zmęczenie.
Tak, dokładnie. -- "Dlatego zawsze powtarzam, że nie należy penisa zostawiać pod opieką osób trzecich, wychodzisz z domu - zawsze zabierasz ze sobą, nie rozumiem tłumaczenia, że tylko na chwilę po bułki. Wychodzisz - zabierasz i nie ma dyskusji. Pewnie, że życie byłoby prostsze, gdyby penis był
Aż żal niektóre komenty xzytać. Jak u większości jest w domu. Nie wytrzymał bym z takimi kobietami. Tu udają zadziorne, w chałupie szare myszki.
jest kumulacja dram... poniewaz na ten zawod opiekuna czy asystenta wybrali osoby z lapanki z Jobcenter i sa oni niezdatni do tego zawodu.Takich wszystko stresuje i wnerwia;) Naogladalam sie tego na praktykach w domu starcow 20 lat temu
Dzieki. Wyszlam wlasnie z domu i siedze na lawce. Odlaczylam whats up grupy, bo na nim juz kilkadziesiat wpisow histerycznych. Staram sie gleboko oddychac i tlumacze sobie jak krowie na rowie to nie sad ostateczny. 🤦♀️
Bardzo słusznie, że "odcięłaś" ludzi z grupy, skoro panikarze. Pójdź na dobrą kawę, zrelaksuje się, a po powrocie do domu znajdź sobie konkretne zajęcie. Sprzątanie, przesadzanie kwiatków doniczkowych, planowanie przyjęcia na 120 osób, cokolwiek. Żeby zająć umysł. Pamiętaj - egzamin, niezależnie
Tak, Pade, masz rację. Chciałabym nie czuć tuch emocji i nie pokazywać też. Chciałabym być na 100% spokojna w domu i w pracy. Zdaje sobie sprawę, że reaguję.mocniej na różne rzeczy. Albo chociaż trochę słabiej je odczuwać, a nie tak aż mną trzęsie.
dużego przeciążenia pracą i domem, na stanie buntownicza 17 latka i 15 latka (egzaminy). Gdzies się ten stres pojawiał, a to dusiło w klatce, a to jakiś lekki niepokój. Odpusciło. I wczoraj kolejny cios dla mnie: cięzki wypadek w bliskiej rodzinie. Zagrożenie życia minęło ale ciągle jest niepewność do do
Przyzwyczaić. Miałam na ten temat rozmowę z terapeutą - pytał, co chciałabym osiągnąć i czy wg mnie możliwe jest, by się w ogóle nie nie stresować, nie czuć emocji w trudnych sytuacjach i doszłam do wniosku, że nie. -- "Odrzucanie szypułek, nieważne czy w sklepie czy w domu, to i tak marnowanie
No cóż zrobić, przez 30-40-50 lat reagowałaś w sposób A, a teraz byś chciała nagle po, powiedzmy, roku terapii reagować w sposób B. Nie od razu Kraków zbudowano, nie od razu wyuczone sposoby reagowania wejdą w nawyk, nie raz jeszcze kobyłka sama poprowadzi Cię do domu znaną sobie wyboistą drogą
Kota nie mam. Toteż usiadłam spokojnie. Ptaszek chwilę trzepotał dość panicznie, potem usiadł na firance, uważnie się rozejrzał, chwilę posiedział a potem prosciutko do drzwi i fruuuu... I tak się zastanawiam, bo ja miałam stres, czy się nie poobija o sufit, czy się nie uszkodzi, to ona (ta sikora
kocynder napisała: > Mogę się łudzić, że ja bardziej przeżyłam stres niż ona? ;) > Łudzić się zawsze można :D W każdym razie, z tego co piszesz, wygląda to na wzorowo przeprowadzoną akcję ratunkową :)
Problemy, które ja widzę- zawężone grono, brak "sprawdzenia się" oraz brak umiejetności pokonywania problemów, radzenia sobie z porażkami i stresem. -- ***** ***
Oczywiście, że przewlekły stres jest wręcz zabójczy dla człowieka. Ale nie każdy nadaje się do szkoły pozasystemowej, a może raczej - nie każdy rodzic bedzie umiał pokierowac tak swoim dzieckiem, aby tylko zyskało, a nie straciło. -- ***** ***
Nie, tego nie mówię. Ale naprawdę wolałabym mniej stresu generowanego przez szkołę. -- Nie chciałbym wyrażać sądu, który byłby tak samo nieistotny, jak problemy, w które próbujecie mnie wciągnąć. ("Portret rodziny we wnętrzu")
Danaide przeszła jakieś procesy rekrutacyjne (czy zwykłe, czy niezwykłe, czy sama z siebie, czy z pomocą i czyją i ile w tym wszystkim było jej zasługą, to inna sprawa), skoro siebie i dziecko z pokłosia tych procesów utrzymuje. Ale owszem, dziś dla mnie to jest za duży stres. Takie działanie po