Może nie być ostracyzmu "tylko" spontaniczny wybuch śmiechu, ale nadal jest to duży stres dla dziecka. Dla Ciebie może śmiech grupy dzieciaków nie jest niczym strasznym, dla małego dziecka ta szkolna klasa to ogromne część jego świata. Podejście "ot zdarzyło się" jest nawet dla wielu dorosłych
Ja bym zaczęła od wglądu w sprawdzian i ustalenia przyczyny problemu. Jakie błędy robi dziecko? Czy robi wszystko źle, czy robi dobrze, ale nie zdąża wszystkiego? Czy w domu potrafi te same zadania rozwiązać? Jeśli tak, to ustalić, czy problemem jest stres, czy brak czasu, czy jeszcze coś innego. A
sam w domu i efetk dwójkowy bedzie ten sam, ale przynajmniej bez wysiłku, bez stresu, tu musi odpuścić matka
Siostra A to moja mama 15 lat temu, gdy trzeba było na już ogarnąć opiekę nad babcią. Mama wtedy schudła ze stresu dobre 20kg. I nie ma chyba nic bardziej wku...ającego niż dalsza rodzina i jakieś pociotki, które się w takim momencie uaktywniają z nieproszonymi radami, komentarzami i krytyką
własnie na ten czas remontu? Problem byłby rozwiazany zanim tamta pękła i nie dała rady już dalej się zajmować i oszczędziliby babci stresu. Po co zafundowali babci to wszystko, skoro - jak się okazało - twoja mama mogła przejąć opiekę? Chodziło o przejęcie mieszkania, czy udowodnienie siostrze, że to ona
się od tego poziomu zależni. Załóżmy, że wszyscy w twoim otoczeniu mają np. piękne domy i ty też czujesz, że powinnaś ten dom mieć. Kupujesz ten dom z bidetem, masz panią do sprzątania i przyzwyczajasz się do pewnego poziomu jakości. I nagle spędzenie np. wakacji pod namiotem wydaje się koszmarem. Tak
zatłoczone, brudne i gorące miasta? I co jest niby tak cudownego w restauracjach? Najczęściej z okropnym, masowym żarciem. Byłam teraz na urlopie na kompletnym jutlandzkim zadoopiu, według netu mieszka tam stale tylko 360 mieszkańców. Większość ludzi tam przyjeżdżających na wakacje wynajmuje domy
Ja nie wpuszczalam komisji do domu. Osobiście przyjechałam do WZON, towarzyszył mi ojciec - pozwolono mu nawet wejsc, choć nie mieszka ze mną ponad dwie dekady, a nawet miał ograniczone prawa rodzicielskie. Kilka razy podkreślałam, że gdyby nie on, to na tę komisję bym nawet nie dotarła - i mówiłam
". "Żeby to robić trzeba mieć do tego koniecznie psychozę.' Nie. Ale wystarczy miec depresję, stres... "Wykonywała zwyczajnie swoje obowiązki domowe i rodzicielskie, co potwierdzili w zeznaniach jej mąż, rodzina oraz niania." Ja tez je wykonywałam. Jednocześnie chciałam spakować tobolek i uciec z domu
nick_z_desperacji2 napisała: > Sądząc z mediów i sm, to ilość stresu, jaki rodzice przekazują dzieciom jest o > wiele większy, niż realna potrzeba. Ta przeżywa, bo za 3 tygodnie bombelek będz > ie miał test z de facto 2 tygodni zajęć, > bo może np. z matematyki w połowie
w przyzwoitym czasie. Przez wakacje trenowalismy "jak dojechać" do szkoly i ma juz to opanowana, a jutro zorganizowali im wycieczkę na drugą strone miasta i po wycieczce mają sobie wrócic sami do domu z tego wypi...wa zwanego Lesnicą, poziom mojego stresu sięga 3000%, bo my mieszkamy po przeciwnej
Ta, juz sie rozpedzilam naginac, bo Imcio-dziecko potrzebuje grzechotania nad glowa, zeby mu sie nie nudzilo. Szczerze mowiac, to najbardziej lubie swoje farmazony :-P Ano to bylo tak; wczoraj byl wiekopomny dzien w domu-zostalam zaproszona do restauracji, na steka, i to przez tego tu malzonka
A to nie ty pisałaś że miałaś jakieś trudności (trudne zdarzenia) w tym roku, mąż cisnął na Chorwację a ty nie bardzo chciałaś jechać? Jeśli tak to możliwe że po prostu puścił ci tam cały stres. Leciałaś na kortyzolu, być może nie miałaś czasu przeżyć smutku, z różnych powodów, nawet takich