ekstremalnych, bo ja jednak unikam pełnego słońca. Mam odruch szukania cienia, zmieniam nawet kilka razy stronę ulicy jak trzeba. Zasłaniam też ciało ubraniem, nie noszę sukienek, a długie lniane spodnie. Mam od zawsze kilka ciemnych plamek na nogach i nie chcę by coś tam się robiło. Ramiona noszę częściej
Nie dostaję, nie potrzebuję i nie życzę sobie, bo sama wiem, że np. do tej sukienki, którą mam na myśli, lepiej wyglądają wyższe buty, ale mam zamiar przetańczyć całą noc, więc nie biorę 9 cm obcasów, chcę niesztywną podeszwę i co tam jeszcze. Nie mam zamiaru opowiadać w sklepie życiorysu, żeby się
Ostatnio miałam ze sobą tylko kartę, żeby zapłacić za autobus. Wsadziłam ją do kieszonki po wkładce w staniku (wkładkę wywaliłam wcześniej). Klucze zostały w schowku przy apartamencie. Mogli mi ukraść co najwyżej klapki i sukienkę. -- Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A
niebiesko". I trzeba być przygotowanym na każdą taką okoliczność. Bluzeczka czy sukienka to jeszcze nie problem, do nabycia drogą kupna za parę groszy. Z kolei gacie mają to do siebie, że muszą być dobrze dopasowane, przez co naturalne jest, że bywają nieco droższe.
Mam taką koleżankę. Praktycznie całe zycie spory rozmiar, czasem z tym próbowała walczyć ale chyba juz odpuściła. Zawsze wyglada świetnie. Nosi 'kobiece' sukienki, jakies wzory, kolory, rozkloszowane, obcasik itp. Idealnie je dobiera. No ale ona nie jest celebrytka na ściankach wiec te jej sukienki
gołą dooopą, i próbuje zmonetyzować nadwagę, skoro ją ma. To nie 4-latek, który nie wie, że strój batmana nie jest odpowiedni na pójście do supermarketu, ani 4-latka, która > na przedszkolnym występie z zakłopotania mnie ręką sukienkę. Szostak nie pozowała do tych zdjęć na Kasprowym, żeby była
regularnie na nowsze modele. Naprawde, liczba kupionych przez ciebie sukienek czy butow nie ma wiekszego znaczenia w twoim sladzie weglowym. I to nie jest krytyka skierowana do ciebie, bo wszystkie tutaj zyjemy tak samo.
gryzelda71 napisała: > I hop mamy winnych. Samym swoim istnieniem niszczymy planetę. Na przykład standardami sanitarnymi. Trudno oczekiwac od ludzi, żeby przestali się myć, brać, zmywac naczynia. Wiele produktów z tej branży jest plastikowa i bardzo mało ekologiczna. I ten brak
Pakując się myślę od razu tym, jak będę to nosić. Czyli spódnica + 2 bluzki i to traktuję jako dwa kompletne stroje, sukienka - jeżeli jest, przepraszam za obrazowość, luźna pod pachami, czyli nie będzie się pocić, to też dwa stroje. Jak jadę nad jezioro z rodziną, to strój dziennie starcza, jak
Nie mam żadnej listy bo przecież zależy gdzie jadę i na ile. Jak latem to wiadomo, bielizna na każdy dzień, koszulki też zazwyczaj w tej ilości, ale mogą być też sukienki, generalnie nie targam nie wiadomo ile i pakuję się błyskawicznie. Nie przeraża mnie też wizja ewentualnego przeprania w rękach
krajach są różne przysmaki - np wracając z Polski zawsze przywożę typowo polskie słodycze, które gdzie indziej trudno kupić (OK, są w Anglii polskie sklepy, ale mam do nich daleko i jest w nich dość drogo) Tu nie chodzi o zachwycenie ubogich krewnych bogactwem Zachodu (puk puk - to znowu my, lata 90-te
nie masz prawa się od niej kolorem odcinać, bo od razu do piachu. Nie masz prawa do adwokata, nie masz prawa do tekefonu, nie masz prawa do szortów i sukienki do kolan. Ale i tak dobrze, że nie wybierasz się zimą, bo zimą chodzą po ulicach polarne niedźwiedzie. -- Wstając z kolan upadliśmy na
> rdziej widzi się elegancki strój. > > Przy czym nie wiem do końca na czym miałaby polegać pejoratywność tego „strojen > ia”. Jeżeli mój codzienny strój letni to lniana sukienka i apaszka lub koszula > i spodnie palazzo, to przebranie się wieczorem w sukienkę jedwabną i zmiana dod
miałaby polegać pejoratywność tego „strojenia”. Jeżeli mój codzienny strój letni to lniana sukienka i apaszka lub koszula i spodnie palazzo, to przebranie się wieczorem w sukienkę jedwabną i zmiana dodatków nie jest jakimś wyzwaniem.
, być może nawet razem z panną młodą kupowały. Niektórzy taki właśnie mają styl "na bogato".
Sukienka strasznie przesadzona i nie w moim guście ale może akurat syn i synowa nie mieli z tym problemu. Napisano, że kupiona w salonie sukien ślubnych- być może nawet razem kupowali.