ojej, strasznie smutne. ja miałam długo gdzieś taśmę z automatycznej skeretarki z telefonu stacjonarnego z nagraniem głosu/paru słów dosłownie, mojego ówczesnego chłopaka, który zginął w wypadku. i czasem sobie odsłuchiwałam, a on tak mówił charakterystycznie. bolało, strasznie i widać musiałam
To się wyklucza? Rozsądny człowiek robi jedno i drugie. Myślisz że jak jeżdżę w kasku to staram się przewrócić? Jeżdżę tak, żeby nie mieć wypadku, ale wypadki maja to do siebie, że się zdarzają. A już w przypadku dziecka, które dopiero uczy się jeździć ryzyko wypadku jest dużo większe -- Sami
Absolutne podstawy bezpieczeństwa to nie chronić się przed skutkami wypadku, tylko do niego nie dopuszczać. Pozwalamy na strzelaniny na ulicach, a wszyscy mają nosić kamizelki kuloodporne?
jakornelia12345 napisała: > A jeżeli ona ze zmęczenia będzie miała wypadek, to jest szansa, że będzie musia > ł sam wychować. ona nie jest zawodowym kierowcą, więc szanse na wypadek ma znakomicie mniejsze poza tym może czasem iść spać do teściowej - jeśłi zechce
angazetka napisała: > Sama sobie urodziłam? jeśli chodzi o fakty to tak, sama urodziłaś ale jeśłi on ze zmęczenia będzie miał wypadek to jest szansa, że sama będziesz musiała wychować
😅 mój tato też miał 2 podejścia.
Lubię twojego tatę, taki przezorny chłopak, mama ma z nim spokojne życie!
ręki mogę policzyć patrole drogówki, które widziałam na ulicach Warszawy przez ostatnie 5 lat, a przemieszczam się po mieście bardzo często i o różnych dziwnych porach dnia i nocy. U mojego taty na wsi jest zdecydowanie więcej patroli. Jedyne rozwiązanie, które widzę to nieuchronność wysokiej kary
Ja też mam brata, kluczyków do samochodu tato nigdy nie chował, barek z alkoholem był wprawdzie zamknięty na klucz- ale ten klucz siedział w zamku tego barku. Mogliśmy byli się poczęstować pod nieobecność rodziców - ale tego nie zrobiliśmy. Po prostu wiedzieliśmy, że pewnych rzeczy nie wolno - to
siostry/mamy/brata/taty itd. A oni jednak WZIĘLI te kluczyki. Zapewne właśnie z kieszeni, torebki czy szafki rodzica. Pomimo wiedzy, że nie twoje = nie ruszasz. Ewentualnie tej właśni8e wiedzy zabrakło... -- Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść
Ja. Moje dzieci też nie. Mąż miewa czasami, mama też. Tata nie miał nigdy. Czytałam że człowiek się uodparnia na tego wirusa koło 3 roku życia. Tzn jak do tego czadu nikt go w usta nie całuję ani w inny sposób nie złapie to po tym 3 roku nawet jak ma kontakt to nie wyrządzi mu szkody. Ja na wszelki
Tragedia na własne życzenie, niestety. Większa, gdyby zginęły osoby postronne. Tego dziecka mi bardzo szkoda :( budzi się i nie ma mamy, taty. Jak to pojąć w wieku 3 lat, że nigdy ich już nie będzie. -- come to the dark side, we have cookies!
Udostępniam prośbę o wsparcie dla Ihora, taty czwórki dzieci, który pracuje jako kurier. W czerwcu Ihor miał wypadek na skuterze nie ze swojej winy. Pojazd został całkowicie zniszczony. Przez ostatnie miesiące Ihor próbował pracować na zwykłym rowerze, aby utrzymać rodzinę, ale obecnie stan
wypadkach dawac sobie rade finansowo bez korzystania z banku "mamy & taty", eh. Life. -- "There is a crack in everything, that's how the light gets in" Leonard Cohen