dla siebie, ale tak, żeby się nie zmęczyć- Tolę ma w nosie, jako Pani Doktorowa kręci się jak bąk wokół Leslie Moore- ale nie żeby jej pomóc czy jakoś odciążyć. Dziecko wiejące od przemocowych opiekunów- wrócić do sierocińca, palcem nie kiwnąć w sprawie wojennej sieroty, podśmiewać się z Panny
strasznie nudna”. Mam wrażenie, że Tola jest tam tylko po to, by Tadzio wydawał się bardziej interesujący. Moja babcia miała podobne dzieciństwo. Była bardzo cichym i „grzecznym” dzieckiem, na które nikt nie zwracał uwagi. Jej siostra była bardziej energiczna i niegrzeczna, więc wszyscy ją bardziej kochali
mama/ tata. :-D To taki infantylizm osoby identyfikującej się z własnym dzieckiem.
Moim zdaniem kompletnie źle do tego podchodzisz. Szkoła jest zobowiązana podpowiadać ci, jak wspierać dziecko w sukcesie edukacyjnym. Niezależnie od tego, jak dziecko sobie radzi. No i sie z tego wywiązują. A czy Ty z tego skorzystasz- to tylko Twoja sprawa, serio nikogo to w szkole nie interesuje
zachęcać do tego w czym może być dobry i co go interesuje. Być może już to robią, a że to nie ma odzwierciedlenia w ocenach - to trudno. Znam całe mnóstwo ludzi, którzy w szkole nigdy nie mieli "paska", a teraz sobie świetnie radzą w życiu, równiez zawodowo. I takich, którzy byli prymusami, ale niestety
introwertyk, zawsze twierdzący, że żona, rodzina i dom to dla niego wszystko, czego potrzebuje. Rok temu poszedł do pracy, w której większość stanowią kobiety. Zaczął pracować z, jak się okazało, naszą sąsiadką. Której wcześniej nie znał, bo sąsiedzi też go nie interesowali. Sąsiadka bez prawa jazdy poprosiła
Podstawowe pytania czy pan szuka kogoś do zwiazku? I czy chce mieć dzieci? Przecież nie każdy musi chcieć. A pan jest 40+. Nawet jeśli planuje związek to w jego kategorii wiekowej spokojnie może znaleźć sporo kobiet, które dzieci nie planują i są niezależne finansowo. Dla których partner
Jaguś i tak bywam raz w tygodniu u rodziców. Tata bardzo się interesuje i zobaczy siedlisko gdy zrobimy schody na taras, inaczej będzie mu ciężko wejść na górkę, poza tym dół w rozsypce. Jak przywiozę tatę to na kilka dni. Właśnie zapomniałam książki😭
teściów (finansowo nie tak duzo, jak emocjonalnie, choć nie przeczę - że pieniądze - spadek po tacie - też dostalam). Wtrącania się żadnego nie było. Moim zdaniem jest tu zasługa obu stron - bo ze strony darczyńców nie było takich oczekuwań, a z mojej - była twarda postawa, że jestem samodzielna i ja
dziewczynki zgodnie opowiadały, że je bije, więc skoro on twierdził inaczej, to widać kłamał. Potem "Krzyś" się trochę "poprawił", bo się zorientował, że jak założy ochraniacze na łydki, to kopniaki dziewczynek bolą mniej i łatwiej mu się powstrzymać od popychania. A potem, za którymś razem, tato którejś z
W latach (podejrzewam) dziewięćdziesiątych? Podajcie sobie rączki, nie interesuje mnie kto zaczął.
Tak, są osoby które od dziecka interesują się innymi niemowlakami, zaglądają do wózków. Nie ma co żałować, masz jedno dziecko ale wyjątkowo mądre z tego co pisałaś.
Widocznie go to przestało interesować. Ten mój komunikant złożył wcześniej auto z naczepą do przewożenia aut. Patrzę a tu źle włożone kilka klocków, że naczepa nie do końca zamyka się. Niby to nie zreobiło na nim wrażenia. Ogólnie jestem za tym aby klocki były do wieku. Jeśli dziecko ma 6 lat