Znam, a kto nie zna. Też dzieciństwo spędziłam w czasach niedoboru wszystkiego, mama nie kupowała a "zdobywała", a jak kupowała, to na zapas, i u nas rzeczy szanowało się. Na szczęście jednak było wszystko w miarę w cywilizowany sposób. Później jak ja się urządzałam, to mama dała mi w prezencie
bo nie może wytrzymać z ponad 90 letnią teściową. Inna stomatolożka która zasiada na fotelu u Y, ma mało wspierającego męża, który nie pomaga w opiece nad trudnymi dziećmi, dlatego ona dopiero teraz otwiera gabinet, mimo że jest już bliżej 50. To tyle ze świata stomatologów 😅 Słyszałam jeszcze o
bezrobotnej siostrzenicy z dzieckiem, siostrze z mężem emerytem, czy postrzelonej teściowej z wizją klepisk malowanych turkusem rozmaitym. I czy się to komuś kłóci z wizją kochającej rodziny, czy nie, dziś na pewno reaguje się, kiedy faktyczne użytkowanie wielkiego mieszkania w centrum miasta prawem kaduka
piataziuta napisała: > Rodzic przelał kasę bez pytania, mówiąc "zrobiłem wam prezent, sprawdźcie konto > ", gdy decyzja o zakupie nie była jeszcze podjęta i konsultowaliśmy z nim swoje > wątpliwości. > Od tego czasu minęły ze trzy miesiące. Decyzja została podjęta
"Najwyraźniej rodzice podejmując decyzję o darowiźnie postawili warunki i upewniają się czy zostaną spełnione." Ale nic z tego nie jest prawdą. Rodzic przelał kasę bez pytania, mówiąc "zrobiłem wam prezent, sprawdźcie konto", gdy decyzja o zakupie nie była jeszcze podjęta i konsultowaliśmy z nim
U nas są, choć mniejsze niż na BN. U męża w rodzinie nie było, ja przyniosłam zwyczaj ze swojej. Moi rodzice obdarzają wnuki niepełnoletnie, teść z żoną wszystkie, teściowa wcale. Wszystko tak samo ok.
Niczego nikomu nie daję, bo uważam, że Wielkanoc to nie jest okazja do prezentów, ale sama nieoczekiwanie dostałam - od mamy i teściowej słodycze i kawę.
Fąfara kupuje na targu suszone grzyby i przy okazji zwierza się, że to na prezent. – Dla kogo? – dopytuje się sprzedawca. – Dla teściowej. – To bierz pan te. Na specjalną okazję ususzyłem trochę muchomorów sromotnikowych!
Fąfara kupuje na targu suszone grzyby i przy okazji zwierza się, że to na prezent. – Dla kogo? – dopytuje się sprzedawca. – Dla teściowej. – To bierz pan te. Na specjalną okazję ususzyłem trochę muchomorów sromotnikowych!
Fąfara kupuje na targu suszone grzyby i przy okazji zwierza się, że to na prezent. – Dla kogo? – dopytuje się sprzedawca. – Dla teściowej. – To bierz pan te. Na specjalną okazję ususzyłem trochę muchomorów sromotnikowych!
Na tym forum nie ma ateistek. Nawet jak któraś się deklaruje, że jest to i tak w listopadzie zakłada wątek, że upiekła pierniczki na święta. W grudniu wysyp wątków pt. kto ma ładniejszą choinkę, jakie potrawy na wigilię i co kupić teściowej w prezencie.
W tej sytuacji kupowałabym wypasiony prezent dla swojego dziecka, zgodny z jego oczekiwaniami co do prezentu od Św Mikołaja i kładłabym pod choinką u teściowej. 5- latek chyba nie do końca powinien być zorientowany co od kogo i za ile. Odnośnie całokształtu sytuacji - ja własnie byłam taką wnuczką
Chodzi o twoją mamę czy teściową? Ja mam podobne obserwacje w przypadku moich dzieci i mojej teściowej. Córkę swojej córki zawsze traktowała lepiej od moich synów, miałam wrażenie że dlatego że to właśnie dziecko jej córki no i druga rzecz że wnuczka mieszka w tym samym domu. Jeśli chodzi o