pani.asma napisała: > W kółko To powtarzam ale jak grochem o ścianę trudno mieć coś za uszami skoro się kompletnie nic nie robi > Helou To ja w kółko powtarzam. Zrobili więcej przez te 2,5 roku niż PiS przez całe 8 lat. Ale poproszę o wklejenie podobnej listy pisowskich dokonań
w tle oczywiście, jak zwykle, teatr uliczny na odddziałach szpitalnych, na korytarzach, wplatany w zajęcia, a nawet egzaminy (na przykład wspomniane serce w rozumie, ale mniejsza z tym, bo za długo, a jeśli nie wytłumaczę po kolei, to powiecie, że wszystko można skojarzyć, to trudno), tak zwane
ZHR, a nie uczniowie PAX, ale właśnie wtedy, w wakacje 1996 trudno się było odnaleźć w tej szkole, narobiłem całej klasie połowę nieusprawidliwionych nieobecności, ale hurtem poprawiłem cztery przedmioty, czyli dzięki piątkom z egzaminów poprawkowych dostałem z wszystkiego oceny mierne, niech
programowej czy brak prac domowych. Trudno zadowolić wszystkich, tym bardziej trudno uszczęśliwić i uczniów i nauczycieli jednocześnie.
Nie chodzi o to, żeby wyłączyć temat zdrowia psychicznego, to tylko przykład. Pytanie brzmi: czy naprawdę trzeba dokładać kolejny przedmiot zamiast sensownie wpleść to w już istniejące zajęcia? Bo jeśli uczeń ma przeładowany plan, siedzi po nocach nad książkami, jest przemęczony i zestresowany, to
"Wyobraź sobie dwa zdarzenia z udziałem dzieci. W pierwszym mężczyzna zamierza zamordować jak najwięcej dzieci. Obiera za cel szkołę, w której przebywa ponad setka uczniów. Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i skutecznej ochronie atak zostaje udaremniony. Żadne dziecko nie ginie. W drugim
Pracuję od 13 lat hybrydowo, teraz akurat więcej w biurze, ale dla mnie praca zdalna ma zdecydowanie więcej plusów. Ale skoro chodzi o to żeby te plusy nie przesłoniły nam minusów to: 1. Brak socjalizacji - rozluźniają albo nie tworzą się relacje 2. Trudniejsze uczenie się - dużo łatwiej wchodzi do
słowach-kluczach z przerabianego materiału (czasem podane tylko strony ćwiczeń, zależnie jaki przedmiot). To że kiedyś było byle jak i przeżyliśmy to nie znaczy że dzisiaj nie może być lepiej. > Sorki. Jeżeli ucznia nie ma na lekcji, to nie nauczyciel ma za nim gonić, a to on ma ogarnąć swoje
Na przykładzie dzisiejszej Rosji: specjalistów brakuje. Są na wojnie. "Infrastruktura" się sypie. Technicy są na wojnie. Windy w blokach nie działają. Kolej staje. Kaloryfery są zimne. Bo rury pękają. Nie ma kto naprawić. Itd. Trudno się leczyć. Lekarze są na wojnie. Pani Simonjan, bardzo
rocznie (czyli średnio jeden dziennie), są nieefektywne ekonomicznie i trudne do utrzymania pod kątem obsady lekarskiej. Bezpieczeństwo medyczne: Eksperci argumentują, że personel w małych placówkach ma mniejszą wprawę w odbieraniu skomplikowanych porodów, co może zwiększać ryzyko dla pacjentek
> . Łatwo krytykować, trudniej wdrożyć tak, by i słaby uczeń i zdolny miał przestrzeń dla swojego potencjału. > > > A ja zrezygnowałam z uczenia go, bo przy takim podejściu to jest walenie > głową w mur. > > I bardzo dobrze, bo z takim TWOIM podejściem nie powinnaś nikogo
drugi > wyraz w zdaniu, a reszty niech się domyślą? No cóż, analogie to nie jest twoja mocna strona, prawda? :-) > Po to się uczy dzieci prawidłowego zapisu, żeby przy trudniejszych, wieloetapow > ych zadaniach po pierwsze się nie pogubiły, A ktoś twierdzi, że nie mamy uczyć
jak u ucznia wywołanego do tablicy na lekcji, której nigdy nie miał. Twarz skupiona. Oczy wbite w punkt gdzie nad stołem. Cisza tak głęboka, że można by ją badać sejsmografem. W głowie prawdopodobnie leci refren. „Co ja robię tu, co ja tutaj robię…”. Trudno się zresztą dziwić. Dyplomacja to jednak nie