że zasoby są. A on go ciagle ciąga jak nie Jurata to basen w Bułgarii, jak nic Bułgaria to basen w Turcji, jak dwulatka dla którego babki z piasku i woda to największa atrakcja. Żeby nie było - rozumiem że aquaparki są fajne. Ale jako jedyna forma wakacji??? -- Sami Wiecie Kto
Robienie nadmiernego halasu. Nie w stylu biegajace i bawiace sie dzieci, placzacy roczniak czy dwulatek, rodzice wolajacy bombelki, nastolatki chichoczace w grupkach, plotkujacy dorosli - to uwazam za norme, o ile nie jestem w jakiejs hotelowej strefie ciszy. Przeszkadza mi taki wiekszy halas
ktoś kto w ciągu roku z dziećmi nie robi nic. Botanika praktyczna (farmaceutyczna, kosmetyczna, chemiczna, gastronomiczna) to jest przedmiot na studiach, jeśli student nie jest na to za stary, to nastolatek tym bardziej nie. Skoro na wakacjach jest mnóstwo atrakcji, to super, jest alternatywa dla
dwulatka miałaby mieć jakąś traumę na całe życie po zmianie imienia z 0liwii na K@linę. A jeśli faktycznie masz jakieś wspomnienia z wieku 3 lat, to jesteś chyba jedyną taką osobą jaką w życiu spotkałam - ludzie raczej zapamiętują cokolwiek dopiero w czasach przedszkolnych. Moje najwcześniejsze wspomnienie
Podpisuje sie rekoma i nogami. U nas maz musial jezdzic do pracy, mnie moja firma laskawie pozwolila pracowac z domu, z dwulatka uwieszona nogi prawie caky czas i pieciolatkiem nie mogacym usiedziec nawet na chwile. Przez ponad pol roku nie bylo u nas zlobka ani przedszkola, wszystko pozamykane. Po
Po wielu miesiącach rozważań plusów i minusów, zdecydowaliśmy dołączyć psa do naszej kociej gromadki. Koty są trzy - 10 latka i 2 dwulatki. Zrezygnowaliśmy z pomysłu o psie ze schroniska, z obawy o stosunki kocio-psie i wybór padł na szczeniaka owczarka niemieckiego (mieszkamy w domu z ogrodem
grruu2.0 napisała: > To wtedy mógłby chociaż podzielić się doświadczeniem, to ma jakąś wartość. Nie > potrzeba profesora pedagogiki, żeby na przykład powiedzieć: trasa X jest raczej > dla starszych dzieci, byłem z dwulatkiem i było ciężko. > > Ale oczywiście nic nie
To wtedy mógłby chociaż podzielić się doświadczeniem, to ma jakąś wartość. Nie potrzeba profesora pedagogiki, żeby na przykład powiedzieć: trasa X jest raczej dla starszych dzieci, byłem z dwulatkiem i było ciężko. Ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś Ty konsultowała na przykład
nie wierzę. Z tym, że tutaj dyskusja dotyczy celowego przetrzymywania dzieci szkolnych w domu, nie dwulatków. Takie już zamkniesz w pokoju i możesz pracować w HO. Tylko czy u nas to HO jest naprawdę na taką skalę? Wszyscy pracują w ten sposób? 🤔 Czy po prostu to jakaś sekta i czynnik
maleficent6 napisała: > Logika ci szwankuje czy drzewka nie ogarniasz? > Skoro, by czerpać z filmów (czyli rozumieć język) trzeba mieć podstawy (czyli g > ramatykę), to jakim cudem dwulatek rozumie język bez znajomości gramatyki? O nauce języków obcych i języka pierwszego to
dwulatka a się okazało że taki sam syf. Teraz używamy musteli na plażę albo wakacje
rb_111222333 napisał(a): > W poprzednie wakacje z moim niespełna wtedy1.5 latkiem robiliśmy taki syf. Naprawdę razem Ja rozumiem, że ludzie lubią pisać zamiast "mój dwulatek" - "ja z moim dwulatkiem", ale to już przesada...