> Napisałaś też tyle rzeczy o sobie, że powiedzieć o tobie, że jesteś (w najlepsz > ym wypadku) naiwna, to nic nie powiedzieć. > Dlaczego uważasz, że "naiwna" to większa obelga niz "bezinteresownie wredna @#€#!?"? -- 'I don't think you can fight a whole universe, sir
. No ale może mam tak wredny charakter, widoczny zapewne na twarzy, że przeważa nawet nad tymi 150kg? (tak wyjdę z inicjatywą i uprzedzę ewentualne domysły) Tak czy siak - z mojego punktu widzenia zorganizowanie sobie romansu na boku to nie jest takie hop-siup, nawet w dzisiejszych czasach.
, niż przykładowo francuski czy, tak powszechnie (i całkowicie błędnie) uważany przez Polaków za łatwy, hiszpański. Pewnym wyjątkiem jest duński, który ma wybitnie wredną wymowę. Trochę trudniej jest zacząć, ale potem, gdy załapie się podstawy, idzie już z górki i nie ma pułapek typu hiszpański
Jak 20 lat temu koleżanka mi mówiła, że niektóre dziewczyny są wredne, bo jak mnie czymś obrażą to samo poczują się lepiej, to nie wierzyłam. Dziś wiem, że to prawda. Być może Twoje koleżanki z pracy mają podobnie. Nie opowiadaj o swoich planach, po prostu je realizuj. Unikniesz wielu
prawną! Już - podstawa prawna! On zaraz napisze do dyrekcji skargę! Czy taki tatus jest wyjątkiem? Nie. Mogłabym już ksiązkę napisac o rodzicach, ale z wiadomych względów nie chce pisac zbyt wiele na forum. A pracuję od niespełna roku. Lubię swoją pracę, lubię koleżanki. A przede wszystkim lubię
moje koleżanki z pracy uważają, że rodzice są tylko jedni i teściom (nie jakimś wrednym, według ich relacji, ale takim normalnym) nie należy się z ich strony zwrot: "mama", "tata". Dla mnie to jest wyraz niedojrzałości. Uważają, że skoro do teściowej powiedzą "mama" to biologicznej mamie ubędzie
Wszystko zależy. Bywało bardzo fajnie, bywało paskudnie. W jednym wybitnie toksycznym miejscu pracy* koleżanki z pokoju (po -nastu latach przepracowanych!) balu się pożegnać do tego stopnia, że np jedna mi napisała kilka fajnych słów... Wieczorem, z telefonu męża! Ale było i bardzo fajnie - wspólna
Trzeba znaleźć źródło problemu, a potem się go pozbyć. Powrót z wakacji, czyli powrót do czego ? okropnej pracy ? beznadziejnych koleżanek ? wrednego szefa ? chamskich sąsiadów ? fatalnej rodziny ?
A ja wierzę. Spotkałam raz w ówczesnym zakładzie pracy. Nie chodzi o osobę toksyczną, wredną, mobbingującą, intrygującą itd. Nie! Koleżanka ogólnie bardzo miła, życzliwa, pomocna... A podczas przebywania z nią w pomieszczeniu czułam się, jakby ze mnie powolutku spuszczano energię razem z powietrzem
Na Forum Wanda byłam dwa razy i odebrałam je bardzo podobnie. Zgromadzone tam kobiety przypominają mi najbardziej wredne i głupie "koleżanki z pracy " jakie miałam nieprzyjemność w życiu poznać. Sfrustrowane , zazdrosne o wszystko , a co mnie najbardziej wkurza - życzące ludziom źle. Z
to zachowanie poniżające w stosunku do nas? Czy to juz mobbing czy po prostu wredna koleżanka z pracy? Oczywiście zrozumiała. Z góry dziękuję za odpowiedzi.