Wszystko przecież jest napisane w wątku. Zaplanowany wyjazd w góry z całodniowym chodzeniem z dobytkiem na plecach w tropikalnych upałach. Potrzeba cienkich, wygodnych gaci, które nie będą się podwijać, grzać i pocić dupę, a w razie deszczu czy potrzeby przeprania - szybko wyschną. Mogły by być
alterego72 napisała: > U mnie szaro buro i ponuro. o kurczaki - niech się wam pogoda poprawi w końcu bo mnie aż głupio "chwalić się" swoją. Pogodę mam jak na zamówienie, a stresowałam się przed wyjazdem bo w górach co jak co, ale z pogodą bywa różnie. Tymczasem przez pierwszy
pod postem: "Psem to on nazywał mnie wczoraj w łóżku, a wyrostków żadnych tam nie było". ### 3. "Mistrzyni Przeniesienia w Czasie" (logistyka wyższego rzędu) Pani regularnie wyjeżdżała na "babskie weekendy do spa" albo "wyjazdy szkoleniowe w góry". Jej mąż, człowiek raczej podejrzliwy, często prosił o
To akurat częste, że rodzice jadą do dobrego hotelu, a nastolatek na obóz harcerski pod namioty zaś student na wędrowkę z plecakiem po górach. To jest kwestia wieku i właśnie indywidualnych potrzeb, że oczekiwania co do udanego wyjazdu się zmieniają.
mikro kuchence (w ogóle gotowanie na wyjeździe to dla mnie zaprzeczenie wypoczynku). Więc zniechęcam go jak mogę. Z drugiej strony - nie znoszę też wielkich hoteli z tłumem ludzi, animacjami itd. Nigdy nie byłam na wycieczce objazdowej, ale nie pragnę - chyba miałabym dość po dwóch dniach góra.
dziecka w klasie maturalnej przewracało życie do góry nogami, wiązało się z różnymi problemami i że miewała bardzo trudne momenty, chwile załamania itp. . Ale że doskonale pamięta, że jak poszła na spotkanie z ludźmi z klasy na 10-lecie matury (ja miałam wówczas ok 10 lat, a mój brat 5), to patrząc na
deptaki wieczorami. Jedziemy w cudowne góry, prognozy są raczej optymistyczne, temperatury idealne bo 22 stopnie. Odmierzam czas do soboty, już częściowo walizeczki spakowane, yupi :D
Nie. Jak już się ruszymy po śniadaniu z noclegu, to wracamy wieczorem/po kolacji przeważnie. Więc wtedy prysznic i "ciuchy wieczorne" - czyli takie do wypicia czegoś, poczytania i pogadania itp. Szkoda nam czasu na taka logistykę. Więc przyznam, że nawet jak rano idziemy w góry, a po południu do
jeździmy że mamy punkt wypadowy i robimy sobie wycieczki po okolicy. Jednego dnia jedziemy do Karpacza, innego do Jeleniej Góry, do Kowar, kolejnego na basen, jeszcze kolejnego pochodzieć po górach. Żeby siedzieć przez dwa tygodnie w Karpaczu po to żeby mieć blisko do koryta to w ogóle nie jest moją
engine8t napisał: > Obejrzales wszystko pod maska i pod spodem nic "bialego" nie widac? Pod spodem, na ziemi, nic nie było widać (więc nie "sika" płynem, przynajmniej jeszcze nie teraz), kanału, żeby go obejrzeć od spodu nie mam, bo jestem "na wyjeździe", jeżeli chodzi o górę, to