odsetek absolwentów uczelni w Polsce lub Europie zostaje milionerami — dane zależą od definicji „milionera” (netto vs. płynne aktywa, waluta), kohorty (rocznik), poziomu wykształcenia, kraju, źródeł bogactwa (dziedziczenie vs. własne osiągnięcia) i źródła danych. Mogę jednak podać przybliżone wskaźniki i
71tosia napisała: > Bardzo wątpię by coś kiedyś studiował, facet ma ogromny kompleks związany z wyk > ształceniem, każdy wykształcony a zwłaszcza pracownik uczelni to dla niego nic > nie warty „lewak,” a lewak to dla niego najgorsza obelga :-) O kim piszesz ze ma kompleksy
Bardzo wątpię by coś kiedyś studiował, facet ma ogromny kompleks związany z wykształceniem, każdy wykształcony a zwłaszcza pracownik uczelni to dla niego nic nie warty „lewak,” a lewak to dla niego najgorsza obelga :-)
zdanie, że to pustka i kłamstwo no i nawet było to kłamstwo, ale bez porównania z taką Farabellą, niesioną na rękach przez całą uczelnię, przez dorosłych ludzi z wykształceniem medycznym, którzy powinni zajmować się leczeniem pacjentów i uczeniem studentów, a nie szopkami i plotami
zaraz przerażeniem. Stres oswojony przestaje być stresem. Zdobywanie grantów jest przecież podstawowym elementem w regulaminach wszelkich IDUB-ów, NCN-ów i nagród rektora. W Wikipedii przy biografii każdego profesora powinno stać, ile mamony przyniósł uczelni w formie grantów, a dopiero potem
> Tyle, że nie potrafię powiedzieć gdzie tu jest kryzys ani gdzie tu jest problem. Że ktoś ma długi i musi je spłacić? Jak rozumiem, główny problem to to, że uczelnie oferują studia znacznie drożej niż to potrzebne. Bo główny koszt to nie dydaktyka, tylko walka o dobre miejsce w rankingu i
ratowniku medycznym po jakiejś buraczanej uczelni, który wsiadł do karetki i nie wiedział absolutnie nic o tej pracy. Totalnie nic. Był to niezły szok, zwłaszcza dla współpracowników i osób które go zatrudniły na podstawie rzekomego "wykształcenia".
Ja I mąż zupełnie inne wykształcenie/ zawód. Często ludzie spotykają się na uczelni/ w pracy, stąd pewnie teza ojca alexis, o ile ten ojciec istnieje. Spotkałam chyba z dwa razy w życiu, tzn.wiedzialam o tym, bo może więcej było takich związków, że jedna osoba wykształcenie wyższe a druga
finansowana ze środków publicznych, to kontrola i regulacja jest rzeczą oczywistą. Kontrola i regulacja wymuszają uniformizację. Można zostawić pewną, ale tylko ograniczoną swobodę uczelniom, można zaproponować (małe) kilka modeli uczelni, tak powiedzmy PWSZ w Bielsku Podlaskim nie musiał być identyczny z
taki post jak kiedyś jeden z użytkowników się żalił jak to jest człowiek z wykształceniem wyższym na najlepszej uczelni w Polsce, lata doświadczenia, dziesiątki publikacji i nagle się okazuje, że roboty znaleźć nie może. -- Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
celandine napisała: > Nauczam greki, papirologii i literatury wczesnochrześcijańskiej. Wszyscy z moje > go roku (10 osób) pracują w zawodzie ( na uczelni, w archiwach, w Bibliotece Na > rodowej w sekcji rękopisów. Masz super pracę. Nie wiem, skąd zdziwienie, że po filologii
Nie jest ABSOLWENTKĄ! Studiowała - tak. Ale "absolwent" to osoba, która ukończyła szkołę, uczelnię wyższą lub kurs, uzyskując formalne wykształcenie. Status ten uzyskuje się po złożeniu egzaminu dyplomowego lub otrzymaniu świadectwa/dyplomu. A nie ma ŻADNYCH wzmianek, jakoby ta pani ukończyła