Hahaha moje dzieci. Mam jedno. Otrzymało edukację. Na nieruchomość musi samo zapracować.
> Mam jedno. Na nieruchomość musi samo zapracować. Ociec Amerykanin, matka nauczcyielka j ang z prywatnej szkoly i nie jest was stac na pomoc jedynakowi? ups >Otrzymało edukację. Jak reszta na planecie ziemia. Od ciebie? to pewnie znajdzie sobie zone w Ameryce. Jak to bylo? wlasciwe
dzieci jest z tej samej podstawówki i rodzice się znają. Ta sama banka i podobny wiek. Ale znam z opowieści rodziny, w których dzieciaki nie mówią z kim dokąd i po co tylko o której wrócą. I tyle. I dla mnie to patologia niestety. Najczęściej zapracowani rodzice, którzy chcą mieć święty spokój i liczą
możliwości na spędzenie wolnego czasu, więcej niż my mieliśmy będąc w ich wieku, i takie niedzielne obiadki co tydzień u rodziców ? i potem jeszcze kawkowanie u drugich rodziców? , to albo ci młodzi nie mają kasy na jedzenie, i w ten sposób oszczędzają. Albo sama nie wiem co myśleć (i czyżby znowu wymyślona
>Ja to miałbym pretensje do siebie, że przebimbałem ten czas, a nie do rodziców, że pod nos nie podstawili. A ty umiesz czytać ze zrozumieniem? O jakim ty podstawianiu pod nos mówisz, skoro na pierwszeństwo do szkoły średniej zapracowałem własnymi rękami i wystarczyło mnie tylko do niej puścić
, tylko nie w tym mieście, które wybrałeś. Nie wiem co kierowało twoimi rodzicami, ale widocznie mieli swoje powody. Nie popieram takich autorytarnych rozwiązań bez podania sensownych wyjaśnień, ale stało się. Wielu rodziców uzdolnionych dzieci kompletnie nie wie jak postępować ze swoją pociechą i
Dodam jeszcze, ze to serio nie biedne zuczki. Ciezko zapracowali sobie na swoja sytuacje. Jak pisalam wczesniej byly proby sprzedania mieszkania (na finale stwierdzili, ze jednak nie). Na wyrazna prosbe zalatwialam dom opieki, tez w ostatniej chwili "nie". Szukalam dodatkowych opiekunek, ktore
partytura2026 napisała: > :) kpisz czy o drogę pytasz? > Jeśli ktoś szukał alternatywy i był faktycznie chmurą zainteresowany, to w końc > u znajdywał patrona. O, czyli wykluczamy bardzo zdolne, super zapracowane albo zaburzone dzieci nieporadnych rodziców!!! Nieładnie, nie
3-mamuska napisała: > > Jesli mamusia dzwoni i tlumaczy dziubdziusia jaki to zapracowany to niemal 100 > % pewności ze synalek ksieciunio i mamusia go nie chciała fatygować. > Najwyraźniej też jestem księżniczką, bo moi rodzice mnie namawiali, żebym nie jechała na
is-laura napisała: > 3-mamuska napisała: > > > > > Jesli mamusia dzwoni i tlumaczy dziubdziusia jaki to zapracowany to niem > al 100 > > % pewności ze synalek ksieciunio i mamusia go nie chciała fatygować
mama-ola napisała: > Są zapracowani, zalatani, nie patrzą w lustro. Faceci zapracowani i zalatani? No błagam. Co oni mają do roboty poza pracą? Cały mental jest na głowie kobiet (przeważnie). Kobiety to są dopiero zalatane. Rozejrzyj się po ulicach. Ile kobiet taszczy jakieś torby
Co prześlicznie widać w wątku o Martyniukach. Tu duże zaprzeczanie, ale znowu frazy - ale ojcowie są zapracowani hula nawet tu w najlepsze. Emama niby zaprzecza, tak naprawdę co chwilę potwierdza. -- Brenya: Najbardziej zazdrościły (szlabanów) osoby które nigdy szlabanu nie dostały, bo to
rodzice mają delikwenta w dudzie.
Nie nadaje się do pracy, bo pracować nie musi. Na wszystko zapracowali ich rodzice. Mieszkania mają po dziadkach albo kupili im je ich rodzice. Samochody tez mają od rodziców. W perspektywie majątki w spadku. Po co się starać?
>Na wszystko zapracowali ich rodzice. Mieszkania mają po dziadkach albo kupili im je ich rodzice. Wszystkim? Gdzie taki dobrobyt? >Samochody tez mają od rodziców. W perspektywie majątki w spadku. A, to było od razu mówić, że piszesz o brytyjskich czy francuskich "starych pieniądzach