No pewnie gdybym miała rosół gotowy do spożycia, to bym z rozsądku wybrała rosół. Ale nie miałam a zupkę chińską miałam:p
Idź poszukaj tego kurczaka w zupce chińskiej i daj nam znać 😀
Zupka chińska ostro-kwaśna, marki nie pamiętam, ale dostępna w większości Biedronek/Lidlów itd. I, trochę nietypowo jak na inne propozycje tutaj, mac'n cheese cheetos jalapeño i flamin' hot (pozostałe wersje mi nie podeszły). Pewnie mają w składzie 3/4 tablicy Mendelejewa, ale raz na jakiś czas nie
krwawy.lolo napisał: > Nigdy nie jadłaś chińskiej zupki? Albo jakichś grochówek, fasolówek z puszki, c > zy ze słoika? Przecież będąc zaabsorbowaną pracą na działce nie będziesz się de > lektować a po prostu zaspokajać łaknienie. Co za różnica, czym? Byle nie powodo > wało
Zamiast normalnej zupy też można zalać wrzątkiem zupkę chińską i "mieć załatwiony problem głodu". Natura stworzyła ludzi do tego, żeby kopulowali - jak rozumiem o tym pani psycholog Ci nie powiedziała.
Ja tam lubię czata i w sprawach w których weryfikowałam jego odpowiedzi, były zaskakująco trafne, choć oczywiście w ważnych i poważnych sprawach trzeba być bardzo ostrożnym . Przez pewien czas pytałam go dużo o sprawy medyczne, sprawdził się , ostatnio tłumaczył mi informacje z chińskiego i
osobę (dwie zupki chińskie) + rozrywka pod postacią ubijania pluskiew przez pozostałe 6 dni pobytu. Fajne masz wakacje, Krzychu! -- "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
Przy lekkich podziebieniach, katarkach itp mam apetyt na zupki chińskie, tosty z serem, pizze i wszelkie inne comfort food z dużą zawartością glutaminianu sodu. Przy "prawdziwej" chorobie z gorączką tracę apetyt i jem cokolwiek albo nie jem wcale.
Wszędzie można ściąć koszty zalewając zupkę chińską wrzątkiem, a nie wszędzie trzeba, bo w wielu innych krajach jedzenie jest sporo tańsze niż w Islandii. I o tym przecież ten podwątek. Że ta sama osoba, która nie musiałaby przejmować się zbytnio kosztami jedzenia czy zakwaterowania etc. w
jesz trochę wcześniej po drodze/robisz zakupy po drodze/zalewasz wrzątkiem chińską zupkę zachowaną na czarną godzinę. Trochę na pewno da się te koszty ściąć.
A co z ograniczonym budżetem? Jednego dnia bieduje i je zupki chińskie, drugiego kupuje tony niesezonowych (ergo drogich) owoców
Oho, wraca hrabiowskie oburzenie, że prezent za mały :/ Jeszcze chwilę temu szukałaś lokum tańszego o pięć euro i zupkami chińskimi mialas się żywić, a teraz 20 euro cię żenuje? Na twój prezent złożyli się austriaccy podatnicy, mimo że nie powinni. Oddaj bezdomnemu, jak tak cię to boli. Albo
. Autorka będzie więc stała zagryzając zęby przy kuchni, nawet jak święta będą skromne i z półproduktów. Moim zdaniem powinna całą ferajnę wysłać z domu do rodziny i zostać sama, bo wstać 2 razy dziennie z kanapy, by zrobić tylko sobie kanapkę, czy kubek chińskiej zupki wyjdzie jej jednak bardziej na