Mój syn ożenił się gdy mial 24 lata, jego zona tez. Wspólny staż- 6 lat, mieszkali razem 5. Rozwód był po 3 latach małżeństwa. Ja ślub brałam mając 22 lata, maz mial 24, jestesmy grubo ponad 30 lat razem. Ale teraz są zupełnie inne czasy i uwazam, że obecnie to zdecydowanie za wczesnie
Prawdziwa miłość długotrwała (nie powiem wieczna, bo nikt wiecznie nie żyje) to dwoje staruszków, ze stażem małżeństwa ponad 30 lat, nadal spędzających czas razem, a nie "obok siebie." W znanych mi przypadkach niekoniecznie zaczyna się od gwałtownego zakochania, może np. zacząć się od przyjaźni.
Gdzieś tam podobno się mówi że to najbardziej kryzysogenne lata związku czy tam małżeństwa. Jakbym zliczył to u starszych chyba jednak później pękło, ale nie znam całkiem dokladnie kalendarium wyskoku starszego. Sis... 8 lat małżeństwa. U brata 2 lata faktycznie. Wśród znajomych to się ludzie rzeczywiście po 2-3 albo hajtaja, zamieszkują razem, albo rozstają.
z jeszcze innej perspektywy, dzieci które nastudiowały się na zagranicznych uczelniach wypisywały prośby o pracę u nas, szukają znajomości, by zrobić u nas staż, wygląda, że nikt na nich tam szczególnie nie czekał (*u nas, czyli budżetówka), akurat maile trafiłały do mnie na skrzynkę też, choć ja poza rekrutacją byłam oczywiście.
lemoniadka2006 napisał(a): > ritual2019 napisała: > > > lemoniadka2006 napisał(a): > > > > > Nie wiem co ze związkiem, wiem, że ona była w sierpniu sama ze swoj > ą sios > > trą na Weź Ty się zastanów, układ sił był w miarę korzystny dla Ciebie, możliwe że miałaś też dobre zasoby psychiczne żeby zakończyć to bez emocji mimo zdrad. A co by było gdyby to było małżeństwo z długim stażem, miałabyś z nim dzieci i po rozpadzie rodziny w związku z jego zdradą świat by ci się zawalił co jest normalne i zrozumiałe. Ten chłop by cię wtedy wykańczał, nie lajkował by twoich foci tylko traktował z pogardą bo szansa że rozegrałabyś to wówczas na zimno jest mała.
Ale problem polega na tym, że on mnie wyzywa > ł od zlewaczałych feminazistek (jako żywo poglądy mam centrowe) Ja ciebie znam? Znałam kiedyś małżeństwo w podobnej sytuacji, ale o znacznie krótszym stażu małżeńskim. Rozpadło się po którejś kolejnej kampanii wyborczej, ale nie z powodu koleżanki/sąsiadki, tylko mąż od słów przeszedł do czynów i tego już małżonka nie zdzierżyła.
grey_delphinum napisał(a): > Andaba w akcji ;) > Uważam, ze mam dobre małżeństwo (30 lat stażu), a wcale sie nie mijamy i w ogo > le bardzo rzadko ktores z nas oddzielnie wyjeżdża, więc wprost przeciwnie uważ > am, ze to właśnie wspólnie spędzony czas spaja związek.
Andaba w akcji ;) Uważam, ze mam dobre małżeństwo (30 lat stażu), a wcale sie nie mijamy i w ogole bardzo rzadko ktores z nas oddzielnie wyjeżdża, więc wprost przeciwnie uważam, ze to właśnie wspólnie spędzony czas spaja związek. I nie chodzi tu jakieś fajerwerki, ale okazywanie sobie miłości i czułości na co dzień.
andaba napisała: > 40 lat z 30 letnim stażem małżeńskim? Chyba w Emiratach Arabskich. > > Może ja mam na to inne spojrzenie. Jestem pierwszą osobą w rodzinie, dokąd sięg > a pamięć , która miała okazję świętować 30 rocznicę ślubu.
Oczywiście, tylko to jest efekt odsunięty w czasie. Dzisiejszy trend spadkowy w liczbie rozwodów raczej jest echem spadku liczby nowozawieranych małżeństw po 2010, nie obecnie. Połowa wszystkich rozwodów dotyczy par ze stażem poniżej 15 lat.
Oj, znam trzy takie wychłodzone małżeństwa. Dwa bardzo udane i z długoletnim stażem 😜 -- Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
To rozwiązanie byłoby przewidziane dla par, które chcą się rozstać i spełniają następujące warunki: - ich staż małżeński wynosi co najmniej rok, - nie mają wspólnych małoletnich dzieci, - żona nie jest we wspólnej ciąży, - obydwoje chcą rozwodu i zgodnie oświadczają, że nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia, - nie toczy się między nimi sprawa o rozwód, separację lub unieważnienie małżeństwa, - mają polskie obywatelstwo lub mieszkają w Polsce.