Dodatkowo uczniowie z Chęcin zaprezentują swoje prace plastyczne, które będą oceniane w dwóch kategoriach: „Najciekawszy list do Św. Mikołaja” klasy I-III oraz „Najpiękniejsza kartka świąteczna” klasy IV-VIII. Po rozstrzygnięciu konkursu uczniowie oraz pozostali goście Centrum Nauki wezmą udział w pokazie naukowym z wykorzystaniem ciekłego azotu, który przygotują pracownicy medyczni RCNT.
O widzę że sobota z wnusiami. U nas jest Michał, zaraz będziemy czytać przygody Mikołajka, bardzo lubi te opowiadania o chłopcach z jednego podwórka i z tej samej klasy. Zawsze są jakieś przygody wesołe lub smutne. Ciekawe jak postęp w leczeniu oczu u Marii i jak po wczorajszym zabiegu czuje się Wędrówka.
Ananiasz, Apollon, Barcław, Emanuel, Juwentyn, Maksym, Miłobor, Miłosz, Paweł, Projektus. Ananiasz to kolega Mikołajka, z uroczej książeczki "Mikołajek i inne chłopaki". Apollon kojarzy się zbyt jednoznacznie z jednym z bogów olimpijskich. Bracław ,a końcówkę -cław - a to za blisko nielubianego przeze mnie -sław.Emanuel - zbyt "biblijny".
Tak, robienie po 2-3 klasie SP skrzyneczek z jesiennych liści i to na prezent jest dziwne.
Jedno zebranie trwało max 40 min - wychowawczyni syna się przywitała, omówiła początek i poinformowała, że ma kilkanaście stron informacji od dyrekcji i wyśle je mailem. Problem z radą rodziców rozwiązaliśmy sprawnie w czwartej klasie - RR, która była w klasach 1-3 zgodziła się być dalej, ale pod warunkiem, że reszta włączy się do organizacji różnych wyjść/imprez itd. Zrobiliśmy listę wydarzeń ( dzień nauczyciela/mikołajki/wigilia itd).
kocynder napisała: >Bo po pierwsze nie każdy obchodzi mikołajki i nie obchodzącym może być przykro, Macie w klasie rodzinę Anny Wiedeńskiej? 🤔
I wiesz, że to był powód, żeby napisać oficjalną skargę do dyrekcji? Bo po pierwsze nie każdy obchodzi mikołajki i nie obchodzącym może być przykro, po drugie ktoś mógłby być uczulony na czekoladę (co prawda nie jest co dziewczyna sprawdziła wcześniej, ale by mógł być!), a po trzecie w końcu - brokat jest nieekologiczny!
Likwidacja gimnazjów sprawiła, że materiał rozłożony kiedyś na trzy lata ugnieciono w dwa – siódmą i ósmą klasę podstawówki. W szkołach ponadpodstawowych wcale nie zrobiło się lżej i częste jest opłacanie korepetycji np. z chemii przez rodziców licealistów z klas humanistycznych. Nie chcą „startować na medycynę”, nie wiążą z chemią przyszłości, ale muszą się jej douczać za pieniądze, żeby po prostu zdać.
Zebrania obowiązkowe 3 razy w roku - reszta to dla chętnych. I o ile w gimnazjum u córki miałam spory kontakt z rodzicami innych dzieci ( na 16 osobową klasę chyba 7 to były dzieciaki z klasy z podstawówki ) i mam z częścią do tej pory - to u syna widywaliśmy się na zebraniach i tyle. W liceum u córki trafiła nam się nadgorliwa mama - z jednej strony dobrze - bo sama się zgłosiła do RR, czym ucieszyła wszystkich.
Dobra - znałam rodziców z podstawówki i gimnazjum moich dzieci - bo uwaga - to były klasy max 16 osobowe i kontakty z rodzicami były wliczone w angażowanie się w życie szkolne / chociaż znajomości niektóre zostały mi do dziś/. Mój mąż znał tylko rodziców najbliższych koleżanek czy kolegów/ tu mówimy o znajomościach z podstawówki / - bo te dzieciaki bywały u nas na wakacjach i moje jeździły do nich.
To niech powie to na zebraniu i doda, że zostanie dłużej po jakiś Mikołajkach i pomoże uporządkować salę. Albo wstanie rano i kupi kwiatki na Dzien Nauczyciela albo cokolwiek. U nas tak jeden z ojców kiedyś powiedział i pamiętam, że przez 3 lata na sobotnich rajdach historycznych zawsze był...
Nie wciskam kitu, jako dziecko chodziłam na te zebrania. Bombki - nie, święta - nie, dzień matki, dziecka itd. Dzieci w klasie obchodzą Mikołajki, choinkę, cokolwiek, a ty siedzisz jak debil i nawet tego cholernego cukierka nie możesz wziąć. Po śmierci mojego taty (miałam 9 lat), świadkowie nie dawali mam żyć, zjawiali się niemal codziennie nie żeby pomóc, tylko żeby utrzymać wiarę, chodzić na zebrania.
Ja miałam w klasie w podstawówce dziewczynę i chłopaka ze ŚJ, byli kuzynostwem i całe ich rodziny należały do ŚJ. Fakt, nie obchodzili urodzin, nie uczestniczyli w jakichś mikołajkach itd. ale normalnie się z nami bawili.