Mysle ze czlowiek bylby szczesliwszym bez tych wszystkich nowoczesnych urządzeń które dostarczają nam informacje, wiadomosci. Codziennosc przepelniona jest radami, wskazowkami calkiem obcych ludzi . Czlowiek staje sie nerwowy gdy smartfon milczy i nie wydaje co pare minut sygnalow dzwiekowych. Czy te informacje chcą naszego dobra? Ile w tym wszystkim jest fałszywych wiadomości ?
Mało danych miałam, bo tylko muzykę i na jej podstawie się opierałam, a Ty Seppel, bardzo dobrze prowadziłeś po muzycznej krainie PF, inaczej nie dałaym sobie rady - bardzo Ci dziekuję. Dla mnie to ten utwór jest Nr 1 z gilmourowskiego albumu. www.youtube.com/watch?
Jest efektywniejszy i bardziej ogólnorozwojowy. Body pump nie ma większego sensu (imho) - bo to siłówka rozliczona w tempie muzycznym (zamiast skupić się na ciężarze, skupiasz się na tempie i nie dasz rady wziąć zbyt dużo kg). A spinning to kardio - zastępnik biegania.
onomatopoeia napisał(a): > Ja bym pewnie wparowała z ogromnymi śmiesznymi głupimi balonami nadmuchanymi he > lem, podkładem muzycznym i idiotyczną piosenka napisana na jej cześć. Ale ja to > jestem znana z takich popisów. Cokolwiek żeby tylko dać trochę radości Nie dałabym rady czegoś takiego znieść na trzeźwo i bedąc zdrową, a co dopiero w śmiertelnej chorobie.
Pamiętam że w latach 70-tych poszedłem na reklamowany wtedy film "Nashville" reżysera Altmana i wyszedłem z niego po kilkunastu minutach, bo nie dałem rady takiej muzyki słuchać. C&W jest muzycznym nurtem ograniczonym do USA, coś jak dyskopolo w Polsce.
I jak mu powiedzieć, że go kocham? Słaba jestem we flirtach i small tokach. Może ematki podrzucą mi jakieś rady. Przyjaciel jest tolerancyjny, nigdy nie było problemu z tym że mam status rencistki - ba, jego matka i babka również były na rencie.
Wymaga dalszego wsparcia specjalistycznego, jednak systematycznie rozwija swoje kompetencje i coraz lepiej radzi sobie w codziennych sytuacjach. Jakub korzysta z opieki wielu specjalistów oraz pozostaje pod kontrolą poradni specjalistycznych. Pomimo licznych wyzwań zdrowotnych pozostaje dzieckiem pełnym energii, radości życia i dziecięcej ciekawości.
AI tłumaczy Słowackiego na angielski w sekundę, trzynastozgłoskowcem, z rytmem i rymami, ale to oczywiście nie wystarczy a jednak, robi wrażenie, i z jednej strony odbiera prestiż osobom, które potrafią składać rymy na kolanie, ale z drugiej, po przemyśleniu, budzi jakiś podziw, bo to wymaga bardzo szybkiego myślenia koniec końców, poezja kojarzy się mi z reklamą i pobudzaniem przez tworzenie podprogowych wrażeń zmysłowych ukrytymi związkami językowymi perspektywa psycholingwistyczna: hipoteza ucieleśnionego poznania można oczywiście robić to samo obrazem i ruchem, i innymi środkami wyrazu, wrażliwość muzyczna jest bezpośrednio związana z ewolucją języka, więc siłą rzeczy, ekstrahowanie kontekstu, stopklatka - w przypadku Jaskra postawiłbym jednak na słowa, czyli mocne dialogi, a to już wykracza poza moje kompetencje nie porównuję się do Umberto Eco, który też tak kokieteryjnie mówił o sobie, ale jednak jakoś dał radę, był zawodowym literaturoznawcą, a ja jestem amatorem (opracowuję technikę dobrego dialogu w powieści, zobaczymy, co z tego wyjdzie) wszystkie dialogi powinny być mocne, soczyste, mięsiste, z dobrą dynamiką i tempem, zgrabne i w ogóle, ale w przypadku Jaskra powinno zostać to wyeksponowane w pozostałych przypadkach harmonijnie wplecione w kontekst, uzupełniające dla scenografii i choreografii, ale podczas rozmów z Jaskrem gracze powinni zdać sobie z tego sprawę
Ciri to na pewno Jadwiga Sienkiewiczówna Korniłowiczowa jako Nel Połaniecka, która tłumaczyła Conrada Yennefer na polski, a Konwicki Geralt jeździł za Sienkiewiczem i Conradem do USA co więcej, Ciri to Lady Pank, Pavetta to Wendy James, Calanthe to Kim Wilde, a Adalią musi być Blondie, dalej z genealogią w warstwie muzycznej genu Lary nie dam rady
Mam syna w spektrum. Kiedy miał 5-6 lat uciekał i od terapeutek dostałam rady żeby go nie gonić, natomiast ćwiczyć wszystkie zabawy związane ze stop - muzyczne krzesła i tym podobne. No i żeby to niegonienie zacząć w bezpiecznym terenie - one z dziećmi ćwiczyły na zamkniętym terenie szkolnym.
Pomysł banalny, można go ugryźć na wiele sposobów, ale zawsze głównym problemem jest to, jak bohater/bohaterka radzi sobie w odmiennej rzeczywistości. No i nasza Anda radzi sobie jak ostatnia kretynka. Pomimo tego, iz została solennie zapewniona że faktycznie znalazła się w wieku XIX, do wszystkich napotkanych bliskich sobie osób wyskakuje z tekstem "też bierzesz udział w tym zwariowanym pomyśle?"
No to siedziałam przy tym pianinie owinięta w koc, z którego wystawiałam tylko łapki. Wymagało to ekwilibrystyki, żeby jednak ćwiczyć, ale dawałam radę. Co jakiś czas moja matka przynosiła mi miskę z bardzo ciepłą wodą, w której zanurzałam dłonie, żeby odtajały i odzyskały pełną sprawność. Wycierałam łapki i grałam dalej. Tak wyglądało życie w gównianej Polsce Ludowej.