Ja mam co prawda Gaie Power i teraz jestem w trakcie wymiany na Safari i900 super power. Gaie Power były wyprane w pralce, służyły na początku jako gryzaczek, kąpane co drugi dzień (dopiero do mycia głowy ściągam), upadek z ósmego piętra... Raz wymieniliśmy mikrofon, raz kabelki (200 zł) i tyle przez prawie 6 lat! Przy dużym zawilgoceniu przedmuchuje i susze suszarką, przy normalnym (po kąpieli :)) wrzucam w osuszacz na noc i finał...
Możesz sprawdzić czy coś nie zaległo w filtrze i czy masz dobrze podłączony odpływ, ale skoro przy wyjęciu z pralki wszystko wygląda normalnie, to raczej obstawiałabym zawilgocenie "suszarni".
Pranie w pralce wirnikowej to ciężka praca . trzeba poświecić na to dużo czasu , uważam ,że taki sposób prania powoduje duże zawilgocenie mieszkania . Zużywa się dużo więcej wody niż w pralce automatycznej. Pranie pościeli i dużych ręczników wymaga dużo siły w rekach.
przestrzegam przed zakupem pralki Electrolux zepsuła się dwukrotnie w ciągu 5 tygodni odmówili naprawy gwarancyjnej za każdym razem zepsuł się programator Electrolux twierdzi że zepsuł go czynnik zewnętrzny tj zbyt dużo ilość proszku, która nadmiernie się spieniła i spowodowała nadmierne zawilgocenie programatora sprawa ciągnie się już dwa i pół miesiąca pralka zepsuła się podczas prania a wg nich to czynnik zewnętrzny przestrzegam przed oszustami
My naszej babci kupiliśmy nową wersalkę, bo starą, na której śpi, ma co najmniej 40-letnią, wygniecioną, zawilgoconą. I co? Nawet przez furtkę nie pozwoliła jej przenieść. Nie i już (a przecież pralka prądu ani wody nie zużywa, nie wymaga skomplikowanej obsługi itd). No to trudno, musieliśmy zabrać prezent i jeszcze była wielka obraza pt "Ja też jestem stara i schorowana, mnie też wyrzućcie" :-/
Nie, nie używa się detergentu :) Ubranie może być lekko zawilgocone - tak, jak byś potraktowała ubrania parą z dzióbka z czajnika :) Z ubrankami nie powinno się też stać nic złego, chociaż wiadomo - z jedwabnymi materiałami raczej bym uważał. Natomiast do ubrań z bawełny czy poliestru - nic nie...
Tam pani cierpliw > ie wytłumaczyła, że owszem prać w domu można, ale tylko jak się posiada pralko- > suszarkę, która nie pozwoli na zbyt długie zawilgocenie wypełnienia. O no właśnie, tak myślałam. Dzięki :)
Po trzeciej próbie skapitulowałam i udałam się do osiedlowej pralni. Tam pani cierpliwie wytłumaczyła, że owszem prać w domu można, ale tylko jak się posiada pralko-suszarkę, która nie pozwoli na zbyt długie zawilgocenie wypełnienia. Na szczęście płaszczyk został uratowany. Zero zacieków i przykrego zapachu :-) Następnym razem tylko pranie profesjonalne.
Jeśli upierasz się przy ścierkach wielorazowych i długiej trwałości to wrzucaj wypłukane wilgotne do mikrofalówki żeby je "zagotować" przy okazji jak włożysz rękawiczkę gumowa żeby się nie poparzyć możesz zaraz po obetrzeć nią zawilgocone wnętrze mikrofali i będziesz miała już czyszczenie z głowy. No i co jakiś czas pranie w pralce - 60° bo samo płukanie to za mało.
Mnie tylko to zawilgocone mieszkanie zastanowilo, w sensie ze dla dziecka to pewnie nienajszczesliwsze miejsce do przebywania, ale skoro ojciec chce zmienic... czasami tez zwracam uwage na to ze dzieci sa brudne, ale ruszyloby mnie to pewnie tylko w takiej sytuacji ktora opisala jedna z forumowiczek - dzieci widziane czesto, rodzice dobrze sytuowani, a ubrania dzieciece pralki nie widzialy.
Nawet koszule męża nie są idealnie białe. I mam to w nosie, piorę je w 40st., sporadycznie w 60. Sęk w tym, żeby tych rzeczy w pralce nie było zbyt dużo. Wtedy wyjmuję tak białe, że mogę w reklamach występować:) Ale ręczniki, kremowe i beżowe, wyjmuję już bure i ponure. Zmieniam je co dwa dni, w sumie 6-8 sztuk. Nie są jakieś bardzo brudne, raczej zawilgocone a tego nie znoszę.