Dlatego zamiast tego masz teraz kombivany w wersji osobowej - już nie takie siermiężne blaszaki z dołożonymi fotelami jak kiedyś, tylko normalne cywilizowane osobówki - oraz duże vany na bazie dostawczaków (CItroen Space Tourer / Peugeot Traveller / Opel Zafira Life / Toyota Proace Verso, VW Caravelle / Multivan etc.). Dostawcze i tak muszą być produkowane, więc jest taniej i prościej zrobić coś na ich bazie, będa również bardziej praktyczne. Jak ktoś potrzebuje people movera, albo wozić dużo klamotów, to wybiera coś takiego.
Jak "Japonia zeżarła Stany" w latach 70-tych i 80-tych, to też wieszczono, że już niedługo w Stanach żadnych samochodów się nie będzie produkować. A nadal sporo produkują. Tylko przypomnę, że Japończycy konkurowali: 1. ceną, 2. jakością, która była absolutnie nieosiągalna dla amerykańskich producentów (nadal nie jest), 3. zużyciem paliwa (które po 1973 zrobiło się drogie jak na warunki amerykańskie), 4. serwisem Tak teraz przypomnę: 1.
Szkoda mi czasu na zawiłą i akademicką dyskusję o strukturze PKB Holandii czy emisjach per capita w Kalifornii w sytuacji, gdy stosujesz ten sam manewr jak w przypadku samochodów pomijając te dane które nie świadczą o pazerności producenckiej wyrażonej w marżach. 1. Manipulacja ETS Kalifornii CCena emisji ETS w Kaliforni to-25€/t w UE to 80€/t. Poza tym Kalifornia to nie USA.
Wzrost cen aut znacznie przekracza wzr > ost zwykłej inflacji konsumenckiej. > Według moich szacunków koszt pracowników w Niemczech może wynosić aż 9 582 €/samochód, podczas gdy średnia w EU to 4766 €/samochód. Wyliczyłem to przyjmując średnie płace w Niemczech i EU, oraz obliczając liczbę samochodów wyprodukowanych na pracownika przez rok. Musiałem skorygować podane współczynniki liczby pojazdów wyprodukowanych na pracownika w 2022 roku liczbą pojazdów wyprodukowanych w 2023 roku zakładając niezmienną liczbę zatrudnionych.
Nie wiemy jakie produkowała by modele, ale Chevrolet przez długi czas produkowała Smarka (jak to mawiał mój kolega), czyli było duże zapotrzebowanie na rynku na mały samochodzik. Nie wiemy też, czy Daewoo by nie upadło z innego powodu.
USA na pewno mają więcej różnych rodzajów tej amunicji niż Polska. Natomiast pytanie czy to co już produkujemy będzie dla nas wystarczające. Dodatkowo polskie przedsiębiorstwa zaczęły dogadywać się z brytyjskim BAE Systems i możliwe, że w przyszłości będziemy produkować też inne, bardziej skomplikowane pociski.
Mamy 2 nm, nm to jedna miliardowa metra, czyli jedna milionowa milimetra. Tego nie robią ludzie! Robią to roboty. Tutaj: kto dostanie kasę? Bogacze posiadający AI. My ludzie przestaniemy być potrzebni i wyginiemy, a wraz z nami AI (która też stanie się zbędna pracując dla małej ilości ludzi)....
boggi_dan napisał: > Taka ciekawostka. Chińskie samochody elektryczne osiągają obecnie znacznie wyżs > zą moc ładowania (nawet 1000–2200 kW) i krótszy czas uzupełniania energii (ok. > 4–5 minut) niż auta produkowane w Europie, które standardowo operują na mocach > 150–400 kW i potrzebują 15–30 minut😁 I?
Taka ciekawostka. Chińskie samochody elektryczne osiągają obecnie znacznie wyższą moc ładowania (nawet 1000–2200 kW) i krótszy czas uzupełniania energii (ok. 4–5 minut) niż auta produkowane w Europie, które standardowo operują na mocach 150–400 kW i potrzebują 15–30 minut😁
Ale Europa ciągle produkuje, czasami trzeba trochę wysiłku i googla, żeby znaleźc to czego szukamy, zwykle zapłacić więcej. BTW - to co napisała chyba chicarica - te wyższe ceny to mniej więcej ten sam poziom w stosunku do dochodów kiedy kupowaliśmy rzeczy made in Poland za PRL.
qqbek napisał: > Bo gaśnice wozimy z powodu tego, że FSO produkowała łatwopalne Polonezy... 30+ > lat temu. > No i zamiast zmusić FSO do przeprojektowania układu paliwowego Poloneza zmuszon > o 10 milionów kierowców (dziś to bliżej 20 milionów) do wożenia gaśnic.
Bo gaśnice wozimy z powodu tego, że FSO produkowała łatwopalne Polonezy... 30+ lat temu. No i zamiast zmusić FSO do przeprojektowania układu paliwowego Poloneza zmuszono 10 milionów kierowców (dziś to bliżej 20 milionów) do wożenia gaśnic. Ale ten "śmiech na sali" z artykułu nieuzasadniony - jak wiesz co robić (albo raczej "czego nie robić") to do ugaszenia rozwijającego się pożaru pojazdu (np. z powodu francuskiej elektryki w środku) może nawet ta 1kg z samochodu wystarczyć.
felusiak1 napisał: > jorel nie pjerdol farmazonow. Volksgewagen zwalnia 100 tysiecy. > Jak się nie eksportuje to się nie produkuje. Jak się nie produkuje to ludi się > zwalnia. Jasne ze VW zwalnia. Trzeba mniej samochodow a wiecej elektrolizerow wiatrakow baterii zbiornikow na wodor itd. Normalna kolej rzeczy i sluszna.
Widać to nawet na przykładzie mojego "odkurzacza" - o ile VW różni się i od Skody Citigo i od Seata Mii na pierwszy rzut oka (bo był zauważalnie droższy, więc musiał się odróżniać) to już i Citigo i Mii pozycjonowano podobnie i rozróżnić je można jedynie od przodu (inny zderzak, wlot powietrza do chłodnicy i lampy - czyli to, co można najtaniej podmienić, żeby samochód "zmienić"). Jako, że obydwa w wersji elektrycznej były w ciul drogie, to i Seata i Skodę produkowano... całe 2 lata (Skoda)/3 lata (Seat) (e-up! produkowano 11 lat). VW up-a (wszystkich wersji, z benzyniakami łącznie) powstało ponad milion dwieście tysięcy sztuk, czego samych elektrycznych ponad 120 tysięcy).
Wniosek: Im mocniejsze auto, tym większa szansa, że miało wypadek lub kolizję. Istnieje korelacja między mocą samochodu a wypadkowością, ale jest ona słaba, nieliniowa i mocno zależna od profilu kierowcy. Badania pokazują, że mocniejsze auta częściej mają historię szkód, ale nie dlatego, że „moc zabija”, tylko dlatego, że kierowcy takich aut jeżdżą inaczej.