Jest pełnia lata (może niezbyt gorącego ale zawsze). Dlatego taki letni temat - jak w Waszych firmach wyglądają kwestie związane z wakacyjnym urlopem? Czy dzietni mają pierwszeństwo przy wyborze terminu letniego urlopu, bo mają dzieci? Czy może jest równouprawnienie i nikogo nie takie rzeczy nie obchodzą? W mojej firmie każdy kto chce bierze latem urlop 2-3 tygodniowy bez względu na to, czy ma dzieci, ile ich ma i jak duże.
Ohhh, ja już pisałam na ten temat na FK. Pielgrzymki dzieciatych do szefa- że to oni powinni dostac urlop w sierpniu. U mnie w firmie naraz na urlopie mogą przebywać tylko 2 osoby, a prawo wyboru mają najwydajniejsi pracownicy:) Więc wygrałam. Uważam, że spraw prywatnych do pracy się nie przenosi i posiadanie dzieci nie może być argumentem w sprawie terminu urlopu.
Dlaczego single i ludzie bezdzietni są postrzegani w miejscach pracy jako Ci, którzy "powinni więcej"? Czy musimy zawsze ustępować z urlopami tym dzieciatym? Czy to do nas należy obowiązek ewentualnego zostawania po godzinach? Nie powinniśmy mieć roszczeń i oczekiwań, bo przecież należy nam się mniej?
Kwestia proporcji.Powinno sie to ustalac wczesniej i po rowno.Ktos moze nie miec dzieci ale takze moze go nie byc stac na urlop w listopadzie na Teneryfie...zostaje Polska - nie byloby fair gdyby zawsze jego plany urlopowe byly zrzucane na dalszy plan- po dzieciatych. Dziecko moze...
Prawdopodobnie potrzebujesz urlopu. Albo najpierw 200% więcej pracy przez dwa tygodnie, a potem urlopu. Bo jeżeli wracasz z pracy koło 17, to jesteś bardzo uprzywilejowaną osobą. Ja wracam z pracy 18.30-19 i uważam, że to bardzo dobrze. Niektórzy wychodzą z pracy o 20 (plus dojazd), niektórzy o...
To o której ktoś wraca też w dużej mierze zależy od tego o której zaczyna. Stołówkowego jedzenia mam już serdecznie dość, chetnie bym zjadła coś swojego tylko zrobić nie ma kiedy (bo to głównie o czas chodzi). Zbyt wielki bajzel też powoduje u mnie zdenerwowanie ale... posprzątać nie ma...
Dlaczego single i ludzie bezdzietni są postrzegani w miejscach pracy jako Ci, którzy "powinni więcej"? Czy musimy zawsze ustępować z urlopami tym dzieciatym? Czy to do nas należy obowiązek ewentualnego zostawania po godzinach? Nie powinniśmy mieć roszczeń i oczekiwań, bo przecież należy nam się mniej?
sibeliuss napisał: > Czy musimy zawsze ustępować z urlopami tym dzieciatym? Spójrz na to z perspektywy managera. Wiosną każdego roku sporządza sie plan urlopów z dokładnością do dwóch, trzech dni. Na ogół każdy pracownik chce spędzić urlop w lipcu - sierpniu. Gdyby respektować te...
Witam, czy nie uważacie, że osoby bezdzietne powoli stają się obywatelami drugiej kategorii? Mamy problemy z dostaniem urlopu w lipcu i sierpniu, bo przecież rodzice chcą wyjechać z dziećmi, co z tego, że to najlepszy czas i każdy ma prawo do fajnego urlopu.
nuriella napisał: > Mamy problemy z dostaniem urlopu w lipcu i sierpniu, bo przecież > rodzice chcą wyjechać z dziećmi, co z tego, że to najlepszy czas i każdy ma > prawo do fajnego urlopu. Ja tam czuję sie poszkodowana że musze iść na urlop w lipcu lub sierpniu, bo...
>rodzicom dzieci w wieku szkolnym daje sie urlop w czasie kiedy >dzieci mają wakacje czy ferie i nie jest to kwestia dyskryminacji >tylko logiki. Więc skoro nie mam dzieci, to jestem skazana do emerytury na wakacje w maju i we wrześniu? Może mam dzietnych znajomych i chcę...
Bo: dzieciaki w wakacje mają mnóstwo wolnego czasu i przydałoby się właśnie wtedy z nimi gdzies wyjechać. Ale...może spróbowac się jakoś dogadać, żeby i ten bezdzietny mógł w szczycie sezonu wyjechać? Wakacje to w końcu az 2 miesiące czasu. Jeśli zagęszczenie urlopów będzie na tyle duże, że nie da się ich tak po prostu poprzesuwac jak układanki...to może mimo wszystko raz na jakiś czas pozwolić i temu bezdzietnemu na urlop w najcieplejszym miesiącu?
Kotu raz dziennie nasypie zarcia w miske i reszte dnia spedza w pracy. Kolejna sprawa to babska bezdzietne-cierpietnice. Wkurza ich wszystko, co dotyczy kobiet ktora sa matkami. A ze na urlop ida, a ze maja swoje zycie prywatne. Nie chodza na urlopy, bo rzekomo traca je na rzecz tych ktore dzieci maja, co jest oczywista bzdura, bo urlop jest przeciez obowiązkowy.
tylko widzisz - forsa tego darmozjada obracająca się w gospodarce umożliwia istnienie urlopów macierzyńskich, szkół, przedszkoli i innych takich drobiazgów. jego konsumpcja i jego podatki też robią swoje dla społeczeństwa. proste.
Ja znam wiekszosc dzietnych, ktorzy sa najbardziej skoncentrowani na posiadaniu i konsumowaniu, spedzaja niedziele calymi rodzinami w supermarketach. Jedno z drugim ma niewiele wspolnego. Bezdzietny, nie znaczy, ze pusty materialista. Jest jeszcze rozwoj duchowy, osobisty, potrzeba minimalizmu, ciszy, harmonii otoczenia, porzadku w przestrzeni, potrzeba niezaleznosci, medytacji, podrozy, wieksze doznawanie siebie, refleksji.
Pozwolisz, że się podpiszę. Moja siostra jest typową dobrze zarabiającą wielkomiejską singielką i ma podobne koleżanki. Są dobrze ubrane, kończą kolejne studia podyplomowe, biorą urlopy w dowolnych terminach nie dostosowując się do ferii/wakacji szkolno - przedszkolnych. Czy są...
> ostatnio słyszałam, ze bezdzietne mają lepsze wykształcenie, lepszą pracę i > wyższe zarobki, są o wiele lepiej ubrane, bardziej oczytane (...) Jest w tym trochę prawdy. Ja jako bezdzietna mam mnostwo czasu oprócz pracy na naukę, rozwijanie moich pasji, podrózowanie (nie chodzi mi o urlop raz w roku, tylko spontaniczne wypady ), czytanie.
Ta bezdzietna dosyc ostro nastawiona na dzietnych mowi, że ona charuje jak woł i z jej podatkow idzie na tą pomoc..ze to niesprawiedliwe- ze nawet paczki na swieta nie dostanie z firmy..a pracuje wiecej bo nie zamierza mieć potomstwa czyli z pewnością pracuje dłuzej niz ta dzietna- co to ma macierzynski- pozniej na urlop wychowawczy.. i dlaczego ona ma jeszcze pomagac tym dzietnym.