waclaw_kzn
16.09.05, 00:44
Przechodziłem dziś wieczorem koło starego dobrego Behemota... czy raczej koło
tego, co z niego zostało! Zobaczyłem przez okno wystrój utrzymany w tonacjach
żółto-złotych z lekką domieszką brązów, wielki telewizor i zupełnie zmienione
(starsze o jakieś 40 lat) towarzystwo. Dobiły mnie wielkie złote obrusy na
stołach! Nie odważyłem się wejść!... Odważniejszych było kilku stałych
bywalców, którzy za "dawnego" Behemota byli regularnymi gośćmi. Byli tylko
kilka sekund, a ich komentarz był krótki: "Tam strach piwo kupić! Idziemy do
Dobosza!"
Ci, którzy mieli nadzieję, że odzyskamy swój ukochany, nieco zniszczony,
ciągle śmierdzący dymem,spokojny pub, w którym można było posiedzie przy piwku
i poczytać gazetę, spotkać się ze studencko-szkolno-pracującą bracią i
podyskutować bez zobowiązań, mogą przestać się łudzić. Lokal zmienił się w
kawiarnię... W ZŁOTYCH TONACJACH!!! Fuj...
I co Wy na to?