Delektujemy się nimi od dłuższego czasu. Delektujemy - to naprawdę dobre słowo. Mój 5,5 latek czasami dzień po dniu prosi o powtorne przeczytanie wybranych historii. Czytaniu towarzyszy wiele emocji - dzisiaj zaśmiewaliśmy sie z historii o Prawach Natury, kiedy dąb nazywa Starą Wronę zakutą pałą...Mam nadzieję, ze te słowa nie wejdą do słownika synka... Piękne, mądre, czasami zabawne a czasem smutne opowiadania. Właściwie każde jest pretekstem do rozmowy. Bardzo ładne ilustracje. Jak dla mnie odkrycie. Myślę, ze nie raz powrócimy do tej książki. A tak przy okazji, może znacie jeszcze jakieś cuda NK? Tą kupiliśmy trochę przypadkowo (poprzednio zachwyt wzbudził Kiedy Św. Mikołaj...).
Jeżeli lubicie "Bajki na dłuższą metę", powinny Wam się spodobac także "Przygody kota Murmurando" A. Kuciak. To wprawdzie nie NK, tylko Prószyński, ale historie jeszcze bardziej zakręcone i zaskakujące. Z NK dla mojego pięciolatka (za 3 miesięce sześciolatka) kupiłam właśnie "Dablika Amelki" - lekarstwo na złości polecane na forum.
No i nie wiem co z tymi Bajkami na dłuższą metę -mam już parę zakupów bajkowych które są kompletnym niewypałem :/ Taki trochę nieskładny te post wyszedł ale pisałam na raty bo dziecię mnie szarpało -mama cita misio :) Pozdrawiam Marta
"Bajki na dłuższą metę" będą z pewnością zbyt trudne dla dwu, trzylatka, ale to świetna inwestycja na przyszłość. Zajrzyj na Brombę, "wisi" tam świetna recenzja. Pozdrawiam:-)
Owszem widzialam.Mojemu dziecku spodobaly się kolorowe ptaszki, ale ścieżka dźwiękowa jest tak "nieprofesjonalna", że budzi zdziwienie. Na dłuższą metę nie da się oglądać, jeśli ktoś lubi muzykę, a moj syn b. lubi.
O tak to jest z tymi bajkami.
Miło, że słuchacz zadzwonił, żeby przypomnieć "Bajki na dłuższą metę" - do dostania już chyba tylko w dedalusie!
Może być długo, bo po raz pierwszy, ale część nieistotną pominę. Staż małżeński 15 lat, ale ostatnie 2-3 to męczarnia szczególnie psychiczna dla mnie i mojej żony pewnie również. Mamy dzieci, cokolwiek również ze zbytków, ale się wypaliłem. Do żony nie docierają potrzeby moje i tylko moje,...
. > Przed rządem „cudotwórcy” Tuska ciężkie czasy, gdyż Polacy zaczną > domagać się realizacji zapowiadanych w kampanii wyborczej cudów, a > sama propaganda na dłuższą metę nie wystarczy. > > > > Widać wyraznie , że czas ochronny dla tego rządu dobiega końca. > Każda bajka kiedyś sie kończy.Ta powinna skończyć się nim się > zaczęła.Nawet Nikoś Dyzma kiedyś skończył.Bo jak długo można żyć w > pozoranctwie?
Przed rządem „cudotwórcy” Tuska ciężkie czasy, gdyż Polacy zaczną domagać się realizacji zapowiadanych w kampanii wyborczej cudów, a sama propaganda na dłuższą metę nie wystarczy. Widać wyraznie , że czas ochronny dla tego rządu dobiega końca. Każda bajka kiedyś sie kończy.Ta powinna skończyć się nim się zaczęła.Nawet Nikoś Dyzma kiedyś skończył.Bo jak długo można żyć w pozoranctwie?
Ja właśnie też nie mogę nic wymyślić. No nic, będę czytać "starsze" bajki - "Bajki przez telefon" kocham wielką miłością, tak samo, jak "Bajki na dłuższą metę" :-) -- http://www.thebump.com/?utm_source=ticker&utm_medium=UBB&utm_campaign=tickers https://global.thebump.com/tickers/tt16fdfe.aspx zmalakafka.blogspot.com/
Kaczyński dał radę wyciągnąć PiS z pułapki postawionej przez PO w roku 2005 i która przy odpowiednim przyprawieniu medialnej gęby sprowadziła popularność brata do 20% nie całe trzy miesiące temu. Smoleńsk niewątpliwie mu pomógł ale tylko pomógł. Poza tym była też mądra kampania podczas której...
Te pierwsze od prawie 2000 lat publiczne przeprosiny i prośby o przebaczenie ze strony Kościoła nie są wynikiem ewolucji moralnej KK ale pierwszymi symptomami strachu czy nawet paniki. Czyżby zaczęli sobie oni zdawać sprawę z tego, że na dłuższą metę przegrają walkę intelektualno-moralną z realiami Swiata 21-go wieku? Jak długo jeszcze będziemy tolerować w Polsce tych nadętych “nabożnościa” bufonów i sybarytów, którzy nie ziszczalnymi, pustymi obietnicami jak pasożyty wykorzystują ludzką biedę, bezradność, łatwowierność, zacofanie i przede wszystkim brak wykształcenia?
Tak, tak czytaj, czytaj a dzieci Ci w tym czasie wychowa ulica. Jakby były recepty na "dobre" wychowanie dzieci to niepotrzebne by były książki na ten temat :))))))) A co do pracy to każda jest na dłuższą metę frustrująca. Ale przecież każdy ma wolną wolę i wybór, nie trzeba być...