Całkiem w porządku jest Bar pod Barbakanem. Fantastyczna lokalizacja, ciekawy wystrój, jakość posiłków na poziomie średniej dla barów mlecznych. Inne miejsca, jakie osobiście sprawdziłem i polecam, to Bar Średnicowy naprzeciw dworca kolejowego Warszawa Śródmieście, Bar Prasowy na
ŚREDNICOWY jest dla mnie trudny do zaakceptowania ze względu na ponure wnętrze i kloszardów korzystających z tego przybytku. UNIWERSYTECKI - zbyt małe porcje i karaluchy . POD BARBAKANEM jest jak na bar mleczny stosunkowo drogi. Za podobną cenę mogę zjeść obiad w pobliskiej
. blog.zw.com.pl/barymleczne/bar-mleczny-pod-barbakanem/#comment-59
. > blog.zw.com.pl/barymleczne/bar-mleczny-pod-barbakanem/#comment-59 Szkoda, że Średnicowego już nie ma. Tam bywałem najczęściej. Ale inne też są spoko i warto je znać - to chyba najtańszy sposób w Warszawie na ciepły obiad na mieście. -- Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko __________________________________________________ Jeździć możesz
Karalucha już nie ma :( Kiedys dobre były w barze pod barbakanem. ale od lat tam nie byłam, nawet nie wiem, czy nadal istnieje... -- Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
, ale również instytucją użyteczności publicznej, stanowiącą istotny element systemu pomocy społecznej. Z tych powodów barów mlecznych nie można traktować tak samo jak lokali działających na zasadach komercyjnych. W Warszawie inne kultowe bary to "Pod Barbakanem" przy ulicy Mostowej, "Mirów
Czy ktos moze wie czemu i na czyją decyzję w ubiegłym tygodniu padło pod piłą drzewo kasztanowca przy budynku w ktorym jest bar mleczny obok Barbakanu. To drzewo towarzyszylo mi przy kazdym spacerze na Stare Miasto od zawsze i kiedy z tydzien temu zobaczyłem jego poćwiartowane szczątki był to
chyba wszystkie polskie bary mleczne, przynajmniej te w większych miastach - w trakcie moich wojaży w ogólniaku i na studiach W Krakowie wracając z jaskiń i czekając na pociąg do Gdańska przesiedziałam chyba z 6 godzin w tym mlecznym w pobliżu Barbakanu. Gdańskie bary znam od dziecka i
Kurczę, gazecia, jasnowidz jesteś?? Parę dni temu zastanawiałam się z koleżanką (studenckie czasy wspominałyśmy przy winku) czy nie byłoby fajnie otworzyć taki prawdziwy bar mleczny, jak kiedyś, moim ulubionym był "Pod Barbakanem" czy jakoś tak, nie wiem, czy jeszcze istnieje, zawsze kupowałam tam
Ahhh, ta młodość, szalona młodość...słuchałam Closterkeller (Anja ma już prawie pięćdziesiątkę!!) Big Cyca, KSU, Maanam, był też Slayer, Metallica, Iron Maiden - metalu w ogóle wszelakiego. Spotykaliśmy się całą paczką pod warszawskim Barbakanem, chodziliśmy na koncerty, do Parku, w Akwarium
1. W barze mlecznym byłem wiele razym stąd moje obserwacje. 2. Nie nazywam ludzi, którze sobie nie gotują, menelami i żebrakami (wg tej definicji sam byłbym żebrakiem i menelem, bo nie gotuję). Wnioski o ww. zajęciach/stanach wyciągam na podstawie obserwacji współbiesiadników: zachowania
roztrzepaniec w barze mlecznym przy Barbakanie - pierwszy MacDonald's przy Świętokrzyskiej - lodowa ambrozja w "Hortexie" na Koszykowej - chińszczyna na Senatorskiej - jeszcze ciepły paluszek z czarnuszką (od Kałasy na Polnej) popity oranżadką z butelki z warzywniaka obok - grzane piwo z goździkami