mary czy ze szastasz pieniedzmi; od 2 piw tez nie zbiedniejesz chocbys je poszla do champions baru wypic;) (nie polecam swoja droga); raczej o to, ze wwa (w stosunku do mniejszych miast, nie pisze teraz o np. krakowie czy poznaniu) tez troche kreuje potrzeby; np. kolezanki z pracy zaczna chodzic na
. stare miasto w krakowie) coraz bardziej zaczynaja przypominac skanseny ze sklepami z pamiatkami i drogimi restauracjami; jaki jest tego sens? dla kogo sa te centra miast? dla mieszkancow czy dla turystow? dawniej rynki miast to byly bazary, byly rozmaite zaklady rzemieslnicze, mozna bylo w nich zalatwic
melord napisał: > to nie jest bazar rozyckiego...to gdzies w krakowie musi... a myslisz,ze ten moron poza swoja wies sie rusza:)w koncu stara od niego z jakiegos powodu nawiala, to sobie chlopina wkleja co znajdzie w necie a ze glodny to widac. szanse ma marne bo kto na przyglupiego
to nie jest bazar rozyckiego...to gdzies w krakowie musi...
wroclawia czy innych miast? ja nie kupowalam w sieciowkach, nie podniecalam sie galeria ktora byla w warszawie czy krakowie, jest mi obojetna, jestem tylko zadowolona ze moge przejechac sie kilka przystankow i mam ja pod nosem, a nie 3 godziny i zmarznac w pociagu do tej pory delektowalam sie
uregulowane, zapiete na ostatni guzik, obywatele czyszcza swoje miasto, nie ma psich kup bo nie ma psow, bazaru nie uswuadczysz. Raj Raj! Zamiast zakazywac ludziom zycia w krakowie, moglbys poprosic Kima o azyl estetyczny.
A mi isę wydaje ze gdyby salon nie miał sobie nic do zarzucenia to nie musiał by się bronic bo wiele jego klientek staneło by w jego obrobie. A jak widać powyżej to nie autorka jest jedną rozchsterysowaną. jak narazie przeczytałam tu tylko 2 posty całkowicie pozytywne i zachwalające. Ja
to zalezy, jesli cos jest w przystepnej sredniej cenie to kupie. zazwyczaj kupuje tam bluzeczki do 30 zl.jestem ze sredniego miasta tj cz-wa. nie mamy tak duzo sieciowek. po otwarciu galeri jurajskiej moze bedzie tyle samo co w krakowie czy katowicach. ale jesli cena za spodnie czy sukienke
, gdzie zyles przez 3 lata z resztek zostawianych na talerzach atenskiej Plaki, handelku okularkami (takhujerkami?) na bazarze w Pireusie i okazjonalnego dawania doopy klientom z pewnej ulicy w Atenach o szczegolnej slawie - stad zapewne te nerwowe odruchy na slowo cw..", hehehe. W Kanadzie
ekstramentow i wyziewow alkoholowych lub zamarzniecie na peronie. co do tego ze przebywam w specyficznym srodowisku to prawda, ale chodze tez po ulicach na bazar i co do spojrzen no coz przyzwyczilam sie i nie zwracam uwagi natomiast dobrze pamietam jak moja kolezanka ze studiow miala chlopaka mulata
rzygac mi się chce i patrzeć nie mogę na ten pseudo bazar na ulicy wiśniowej, gdzie z rana przekupy rozkladajac stoliczek z brudna cerata sprzedaje koper, mleko w petach itp, współczuje ludziom którzy mają okna na przeciw tego syfu. takie handle to w bodzentynie prosze urzadzac anie w