Kiedy to robił? wieczorami i w weekendy po pracy czy w pracy?
U mnie stolarka wyszła obiektywnie drogo, ale porównywałam oferty i były zbliżone, po prostu zakres prac był bardzo duży i mało kto robi takie skomplikowane realizacje, na pewno nie mała 2 czy 3 osobowa firma.
> W tym, że pani na kasie czy dozorca mają regularne dochody, Bzdura. Kasjerka i dozorca wcale nie muszą mieć regularnych dochodów, wszystko zależy od rynku pracy. Ja to w ogóle nie rozumiem, jak artysta może nie zarabiać. Jeśli nikt nie chce kupować jego natchnionych dzieł, to zawsze może parać się belferką lub coś tam komuś zaprojektować, robić jakieś wyroby i sprzedawać przez internet itd.
angazetka napisała: > Nie z mojej, z przyszłej pracy mojej córki. > Jak na razie twoja córka, w dużej części jest na utrzymaniu społeczeństwa. Także jak kiedyś zacznie zarabiać i płacić podatki, to nie będzie robić nikomu łaski tylko oddawać to co dostała.
Ciepło pomaga wodzie z ubrań zamienić się w parę. Wilgotne powietrze i para są odprowadzane rurą na zewnątrz, a ubrania robią się suche. betterventing.com Gaz robi ciepło, ale prąd nadal jest potrzebny do kręcenia bębna i pracy wentylatora. Suszarkę powinien podłączać i naprawiać dorosły. Ważne jest też czyszczenie sitka na kłaczki, bo nagromadzone kłaczki mogą być niebezpieczne" Praniem sie nie zajmuje wogole.
A wczoraj cały samochód zrobiłem tzw. Clay bar i carnuba. Prawie 4 godziny… bol w d..pe nie wiem jak to ludzie robią w pracy… no ale auto się świeci jak psu …U mnie już pierwszy śnieg zapowiadają na weekend więc i sezon narciarski się zbliża 😀😀😀 Jestem więc przygotowany!
kapitalizm jest zasadniczo jeden, piszesz o róznych kapitalizmach ale one nie są rózne tylko maja rózną domieszke socjalizmu czy innych systemów jako ze USA było daleko od zsrr i tam bardzo tym zsrr straszono to do USA dotarło mniej komunistyczno/socjalistycznych rozwizań niz zdążyło dotrzec do Europy, świeży artykuł z dzisiaj: "Ameryka mi się udała. Przyjechałem do niej z kontraktem na świetną pracę jako redaktor naczelny "Metra", dużej amerykańskiej gazety. Później założyłem własną firmę medialną, która wciąż lepiej czy gorzej, ale się kręci. " czyli super, ale: "Kilka lat temu, gdy byłem między pracami i żyłem z oszczędności, gorzej się poczułem.
nie byłby Stalinem gdyby chciał zagłodzić miliony gdy on tych milionów bardzo potrzebował do cieżkiej pracy i jak najszybszej industrializacji
Mówię tu tylko o waszej logice bo to że druga strona ukochaną przez was robi analogiczna pracę agenturalna to jasne
tapatik napisał: > Z tego co czytałem to Austriak wystawił fakturę za prace, które wykonał, bo rze > czywiście wykonał. > Nie wiem skąd wziąłeś Giertycha, bo on pojawił się dopiero wtedy, kiedy Austria > k dowiedział się, że nie dostanie kasy za fakturę. > Czyli - najpierw Austriak dogadał się z Kaczyńskim odnośnie wykonania prac, wyk > onał je, poszedł do Kaczyńskiego, wystawił fakturę, dowiedział się, że kasy nie > dostanie, wkurzony zaczął szukać prawnika w Polsce i trafił na Giertycha.
No i tutaj częściowo zgadzam się z tezą, tylko nie chodzi o lanie dzieci i klapsy, tylko o wychowanie w ustalonym zestawie zasad i trzymanie się ich. U mnie podstawą jest nauka - to kluczowy obowiązek moich dzieci. Nie robimy wakacji w roku szkolnym, żeby pokazać, jakie są priorytety. Nie ma miejsca na sytuacje, że dziecko "kłociłoby się, że nie chce iść do szkoły". Myślę, że nie przyszłoby im nawet do głowy, że można mieć taką "zachciankę".
Paulutek to przykład chama, mobbera i toksyka (tutaj to nie jest nadużycie) ""Będąc na stanowiskach dyrektora zwalniałam z pracy złodziejki, leni, oszustów, krętaczy, donosicieli i chamów. Nie jestem z tego dumna i zwalnianie ludzi zawsze mnie bolało, ale każda firma wymaga. Każdy szef ma swojego szefa. Walczyłam często , by mój zespół postrzegano przede wszystkim jako ludzi, a nie narzędzia do robienia wyników w exelu.
W mediach społecznościowych pokazuję swoje prace pod swoim nazwiskiem, a nie życie rodzinne, więc nie mam problemu. Chodziłam do psychologa, zwierzałam się przyjaciółce i rodzinie. Ofiary robią z siebie ci, którzy rozpijają winka i potem się dziwią, że ktoś ich przerósł.
Pracują u nas także dzieciaci, jakoś sobie radzą. > Dzisiaj wychodzisz z pracy w sprawach prywatnych, a jutro (czy innego dnia) cały ten czas odpracowujesz. Ale żeby odpracować ten czas (pracować w nadgodzinach) praca musi być. A u nas akurat, jak widać z mojej aktywności forumowej, nie ma pracy nawet w godzinach 9-17, tym bardziej nie ma jej w nadgodzinach. > wnioskuję, że gdybyś się spóźniła 5 minut to świat by się nie zawalił.
demodee2 napisała: > Ale dlaczego uważasz, że obowiązek umożliwienia obywatelowi załatwienia spraw u > rzędowych spoczywa na jego pracodawcy, a nie na państwie lub samorządzie, na kt > óre ten obywatel płaci podatki? Czyli nigdy nie byłaś u lekarza, nigdy nie robiłaś żadnych badań? Dobrze, że nie masz dzieci, bo też nigdy bys nie dała rady odebrać ich z żadnej placówki. > Pracodawca musi ponosić koszty nieobecności pracownika w pracy, bo urząd nie mo > że być raz w tygodniu czynny od 12 do 20?
> Bo rodzice spanikowali. Jestem teraz na lekcji z 4 dzieci, oczywiście nowego tematu nie wprowadzę, robią wspólnie pracę projektową.