z mężem nie mieszkam pół roku, rozwodu na razie nie mamy. od początku nie robiłam problemów w kontaktach z synem, zaproponowałam co 2 weekend+ jakieś dni w tygodniu, oczywiście z możliwością zmian. 2 pierwsze miesiące było ok, teraz wygląda to tak, że co parę dni dzwnonię pytać kiedy tatuś
idiota... Ja zaproponowałem abyśmy rano syna odprowadzali razem - nie bo nie Weekend ? Odebranie go z przedszkola ? Bez szans znów - nie bo nie. Prosiłem żebyśmy chociaż odbierali go razem i w dni kiedy żona sobie ustaliła widzenia... chociaż na chwilę się zobaczyli - nie bo nie. Jak podjechałem do
internetowych i jego dopytywania a co a kto a kiedy a po co, irytuje mnie to raz poklocilismy sie o psa i dziecko no ale tu wina byla po obu stronach, przegadalismy temat
Jak to wytłumaczyć ze taka dobra szkola a dzieci z nieciekawych środowisk?Sorry ze tak dopytuje , ale moje zaczynaja od września i mam obawy.
ktory mi podlega i on bedzie tym podejmujacym decyzje czyli rekrutujacym - jesli to jest OK? " Organizuja mi rozmowy wiekszosc z romowcow to tez byli koledzy - gadamy o rodzinie , dzieciach i czasach kiedy pracowalismy oddzielnie - o inne rzeczy nawet nikt nie pyta.... i mnie przyjmuja bo wiedza
Ja nauczona doświadczeniem (3 poronienia) powiedziałabym dopiero najwcześniej przy widocznym brzuchu, 5-latek już kuma o co chodzi i będzie dopytywał, wcześniej na szczęście nigdy nie mówiłam, bo potem by była akcja a gdzie dzidziuś, czego bym już chyba nie udźwignęła.
Moja 2.5 latka wybitnie nie kumata w tej dziedzinie. O dzidziusiu w brzuchu itd mowimy jej od 7 miesiaca, teraz jest 9 a mam wrażenie, ze dla niej to taka sama abstrakcja jak dla mnie w pierwszej ciazy :). Nie dopytuje sie, nie czeka, chyba jej wyobraźnia tego nie ogarnia :).
Nie ma na to przepisów prawa, dopytywałam się. Jak coś się stanie to i tak twoja wina.
I pewnie Ty wyszłaś na chama a ona na jedynie troskliwie dopytującą?
pitahaya1 napisał: . > Jak sądzisz, ile osób zapytało mnie bezpośrednio po tym, czy mam problem, w czy > m pomóc, pytanie bez sensu bo w czym ci moga pomóc? zapłodnia cie, utrzymaja zarodek? bez sensu bardziej by mnie wkurzylo pytanie w czym mi pomoc niz dopytywanie o szczegóły
Chyba mamy jakąś wyjątkowo taktowną rodzinę, bo nikt nigdy się nas nie pytał, mimo że ślub był pięć lat temu. Inna sprawa, że prawdopodobnie wszyscy wiedzą że się staramy, tylko mamy problemy - dopóki nic nie mówią, nie mam nic przeciwko temu:) Za to jedna znajoma para dopytuje o to przy
Zależy kto i w jakim celu pyta. Jak babcia, mama to nie widzę problemu. Mamie można powiedzieć dlaczego jeszcze nie teraz. Ciotkom i koleżankom krótko: jak przyjdzie czas. Tyle w temacie. A swoją drogą to dziwne, że tak dopytują w końcu staż małżeński i wiek macie tak młody, że faktycznie
Dzien dobry Mamomuminka :) Czytam odpowiedzi Forumowiczek i oczom nie wierze: utemperowac syna?! Bezczelny? Chamski? Chyba zazdrosc przez nie przemawia, a moze pisza to wlasnie takie niewydarzone nauczycielki? Czy dociekanie, dopytywanie sie, wyrastanie nad przecietny poziom szkoly to
ile popracowałabym i że od razu pójdę na zwolnienie.Był wdzięczny za szczerość.Wypłatę dostaję podobną jak na poprzednim zwolnieniu-w Zusie już wcześniej dopytywałam co w takiej sytuacji to mi powiedzieli że wynagrodzenie takie jak na umowie-a ja miałam podstawę plus premię.Pozdrawiam