Dokładnie. Z wychowankami wsiada jeden wychowawca plus opiekun z gminy i tyle. W takiej Warszawie gmina nie musi zapewniać dowozu nawet na 20km, niezależnie, czy dziecko trafiło do DD, czy rodzice się przeprowadzili.
Niemożliwe, musiałby się czołgać. Dowóz od 3km.
Jak jest tak daleko do szkoły to dziecku należy się dowóz z gminy. Jeśli to polska oczywiście.
Opiekunki z miasta na dwie godziny nie znajdziesz. W okolicy nie ma nikogo chętnego na opiekę. Nikogo innego nie ma żeby zawieść, matka jest sama, a żaden sąsiad nie będzie tracić godziny na dowóz. Zakupy można zrobić przez net ale nie każdy sklep dowozi pod miasto. Nie wspominając o lekarzach czy
Mam pytanie. Rodzice po rozwodzie mieszkający w tym samym mieście. Sądownie ustalone kontakty ojca z dzieckiem w konkretnych terminach. Dziecko jest z matką. Matka planuje zmienić miejsce zamieszkania o ponad 400 km. Jak zazwyczaj wygląda sprawa dowozy/odbioru dziecka? Obecnie nie ma tego
Za to ma extra 1600 km do przebycia za każdym razem - ot, drobnostka. Ciekawe co zrobiłby ojciec niezmotoryzowany. To jest po prostu technicznie trudno ogarnąć, nadal uważam, że matka również powinna brać udział w dowozach. A w sytuacji z wątku to już w ogóle - przecież odwiedzałaby miejscowość
borsuczyca.klusek napisała: > Wiesz ile zarabiał Boruc w momencie zasądzenia mu alimentów? nie wiem, pewnie dużo nie widzisz w tym nic niestosownego, że matka kombinuje "on dużo zarabia to napiszę że dziecko wp**ala mango za 900zł miesięcznie a na dowóz do szkoły wydaję 2000"?
**ala mango za 900zł miesięcznie a na dowóz do szkoły wydaję > 2000"? Dziecko ma prawo do _takiego_samego_ poziomu życia jak każde z rodziców. Jeśli ojciec zarabia miliony i rozbija się ferrari za 40-letnie zarobki przeciętnego Polaka, to tak, stać go zapewnienie dziecku mango za 30 zł codziennie
kupowane na szybko . Możemy się wybudować na wsi blisko miasta bo mamy działki ale nie chcemy dzieci odcinać od świata dowozy itd . To jest męczące. Do domu na pewno wrócimy ale jak dzieci wyfruną. Teoretycznie można sprzedać te działki na wsi i kupić za to jakaś w mieście ale nie interesuje nas mikro
Są darmowe dowozy. Gmina ma obowiazek dowieźć dziecko.
🤦♀️Nie "wynajmuje się autokary na rozpoczęcie roku szkolnego", tylko zapewnia się dzieciom codzienny dowóz do szkoły. Od pierwszego dnia roku szkolnego.
Ale gmina organizuje na przykład dowóz na rozpoczęcie roku szkolnego. Rozpoczęcie jest o godzinie 9:00. Autokary dowożą dzieci na godzinę 8:00. Msza rozpoczyna się o godzinie 8:00. Taki przypadkowy zbieg okoliczności.
U mnie w mieście tylko jedna szkoła gotuje, a do pozostałych jest dowóz tego jedzenia z tej gotującej szkoły. Może napisz do mego burmistrza albo wydziału oświaty, niech się wytłumaczą jak to jest. A system uważam za bardzo dobry akurat, tylko dzieci za małych chamow.
yenna_m napisała: > I dowóz oraz odwoz jest co 45 minut, zeby dziecko mogło spokojnie dotrzeć do sz > koły na właściwą godzinę oraz po lekcjach pójść tez np za szkolne kółko, SKS, c > zy zaliczyć zaległości? > Czy tez 2 kursy na dobę? Według ciebie to najlepiej by było
tanebo0001 napisał: > Dlatego są do szkoły dowożone. To nie oznacza że szkoły mają być co 5 metrów na > wet w Białowieży... > I dowóz oraz odwoz jest co 45 minut, zeby dziecko mogło spokojnie dotrzeć do szkoły na właściwą godzinę oraz po lekcjach pójść tez np za szkolne kółko