dziś na oddział na którym pracuję przywieziono chłopczyka (4 latka) z Domu dziecka na krótki zabieg.Przyjechała z nim jakaś Pani-ktoś z personelu.Okazało się że dziecko musi poczekać na zabieg,a Pani musiała wracać do pracy.Dziewczyny,jak to dziecko zaczęło płakać,serce mi się krajało z
:(((((((((((((
Mam pytanie czy u dzieci z domow dziecka moga rozwijac sie jakies syndromy? Czy na przyklad w doroslym zyciu kobiety beda szukac ojcow w swoich przyszlych partnerach i np wiazac sie ze starszymi mezczyznami? Czy ktos przeprowadzil badania w tym zakresie? Bardzo mnie to ciekawi.
Historia każdego dziecka jest inna :)
ostatno z mężem zastanawiamy się czy nie gościć w czasie weekendu,ferii czy świąt kilkorga dzieci. tylko od czego zacząć aby dzieci mogły u nas być i czym kierować się przy wybieraniu (wiem zabrzmiało to jak wybieranie piesków na targu ale nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć) aby nikt nie został
Witaj! Proponuję, żebyś poczytała wątek: "Wizyta w domu dziecka?????????", może coś ci się rozjaśni i łatwiej będzie zadawać konkretne pytania... Pozdrawiam gorąco i życzę niegasnącego zapału - Kaasia
CZeść, Słyszałam o Domu Dziecka na ulicy Nowogrodzkiej 75 w Warszawie, gdzie mieszka 130 dzieci w wieku 0-3 lata. W tym domu brakuje już wszystkiego. Ostatnie 400 zł z budżetu wydano w listopadzie. Budżet na rok 2002 ma być na poziomie 1994 i nie wiadomo kiedy zostanie przyznany. Dlatego proszę
Firma Bausch & Lomb mieszcząca się na Urysnowie (nie pamiętam dokładnego adresu) opiekuje się jednym z warszawskich domów dziecka. Zorganizowali taką akcję przedświąteczną: postawili w holu wielką choinkę, a na niej zamiast bombek listy od dzieci do św. Mikołaja. każdy pracownik albo klient tej
Chcielibyśmy wraz z żoną zaprosić do nas do domu na święta dziecko z domu dziecka. Nie mamy możliwości adopcji jednak chcielibyśmy w tym szczególnym czasie dać trochę ciepła dziecku, które na co dzień go nie ma lub ma go bardzo mało. Proszę o podpowiedź czy coś takiego jest możliwe, jak
Najpierw przemyślcie jeszcze razdokładnie swoją decyzję. Postawcie się na miejscu dziecka - bierzecie je na święta, dajecie ciepło, pyszne jedzenie, a później to biedactwo wraca do szarej rzeczywistości Domu Dziecka... Biorac dziecko do siebie dajecie mu w jakiś sposób nadzieję, że je na
od kilku lat zastanawiam się nad Tym czy brać na weekendy, świeta dzieci z domów dziecka. Ciale jednak mam obawy, że te dzieci będą miały mi za złe, że w niedzielę muszę znów zawieźć Jej do tej placówki. Jestem rozdarta... chce pomóc, chce dać ciepło tym, którzy go nie mają. Mamy z mężem 3
Popieram poprzedniczkę. Pracuję w podobnej placówce co DD i znam realia. A są one takie ,że małe dzieci ( a takie zapewne chciałabyś wziąć) przebywają przeważnie w rodzinnych pogotowiach opiekuńczych lub w rodzinnych domach dziecka. W tych "normalnych" placówkach mieszkają dzieci od 7r.ż. w
Jeśli po iluś tam latach małżeństwa (partnerstwa) nie możecie mieć własnych dzieci z powodu niepłodności jednego z was? Chodzi mi o sytuację w której macie już swój wiek, nadziei na biologiczne dziecko nie ma a jak jest to koszytuje tyle, że nie stać was na to, ale z drugiej strony zegar w was
Byłam otwarta na ten temat, dołowały mnie tylko trochę wymogi typu; trzeba być małżeństwem lat x i starać się lat x itp;
widzicie jakąs zależnosć? podam imina dzieci z domu dziecka z którym współpracuj(nie wszytkie): -Nicola -Jessica -Sara -Żaneta -Martyna -Lena -Oliwia -Weronika -Wiktoria -Samanta -Oliwer -Tymoteusz -Kacper -Oskar -Cyprjan -Jordan -Ariel to niektóre zresztą powielające się
Mirando czytaj ze zrozumieniem. Założycielka wątku chciała nas sprowokować i przetestować - czy widząc hasło "dom dziecka" automatycznie powiemy "no tak to typowe imiona z marginesu". Taka odpowiedź - jak widzisz - nie padła. Oczywiście że to nie dzieci wybrały sobie te imiona (zwłaszcza Cypr
Koleżanka pracuje w jednym z krakowskich domów dziecka/ośrodku adopcyjnym. Kiedy zeszło na imiona dzieciaczków powiedziała ze to jest jedyny temat w którym wykazali się ich biologiczni rodzice. Brakuje Pawełków, Kacperków i nawet Julek brak. Za to dostatatek Dzesik, Nikoli, Andżelik
Rikardo - oj! Biedactwa, mam nadzieję, że dzieciaki znajdą swoje kochające domy. -- Ktoś, kto to czyta, może zostać doprowadzony do rozpusty. (Jarosław Olesiak)
Czy ktoś z Was ma może takie doświadczenie? Od kiedy byłam małym dzieckiem, chciałam to zrobić: zaprosić dzieci z domu dziecka na Święta. Np. rodzeństwo. Ale mam oczywiście mnóstwo wątpliwości dot. tego, co będą te dzieci czuły PO? Czy to jest w ogóle dobry pomysł? Czy wyrwanie dzieci z ich
Myślę, że to nie jest najlepszy pomysł. Co innego, jeśli to są kontakty stałe, np. bierzesz do siebie takie dzieci na weekendy, wakacje, dbasz o nie itd. - wtedy wspólne święta "wychodzą" same z siebie. A branie dziecka tylko na święta to trochę jak zabawa małpką z ZOO... :-( Z tego, co wiem