I tutaj wchodzi emateczka cała na biało z przekazem, że każdy bombelek powinien sobie tak jak 6 letni Rikuś za Gierka maszerować pieszo do szkoły. No ok, ja bym to nawet popierał, ale ni_dy_rydy z powodów obiektywnych. I proszę skupić się na czymś poważniejszym niż belfersko-urzędnicze łapanie mnie na duperelkach typu "a dyć do ukończenia 7 roku życia, to nie jest po skończeniu 7 roku życia".
Przemoc w szkole skąd się bierze? Skąd dzieciaki biorą pomysły na dręczenie i wulgaryzmy w stosunku do słabszych? Otóż z domu,najbliższego otoczenia. To nie szkoła jest odpowiedzialna za wychowanie,lecz rodzina, w której dziecko przyszło na świat i która pobiera na nie świadczenia. Policz, ile...
Ale przecież to zależy! Tak się składa, że moje dziecko chodziło do szkoły muzycznej i tam były ustalone zasady np. nie gra się na instrumentach na korytarzu w czasie kiedy odbywają się zajęcia w salach, ale jak najbardziej można było grać np.przed budynkiem, w parku lub grać poza godzinami zajęć,w czasie przerw (o ile obiekt był jeszcze otwarty bo zwykle po zakończeniu zajęć zamykano) W sytuacji opisanej przez wątkodajkę problem jest w tym, że relacja jest jednostronna i nie wiadomo czy i jakie zasady w niej obowiązywały.
Do matury uczniowie przygotowują się całą szkołę średnią, wiec tych zajęć jest cała masa i aż nadto. Policz sobie sama, ile godzin przedmiotów maturalnych jest realizowanych przez 4 lata liceum. A samodzielna nauka w domu jest zawsze częścią tej nauki, niezależnie od lekcji szkolnych czy z korepetytorem. > > A przymusu być nie może, bo to są składki dobrowolne. > Owszem, więc dlaczego tak cię boli, że ktoś chce wpłacać, skoro jego dziecko korzysta?
A jak się do tego ma obowiązek utrzymania dziecka? Bo trudno potem wytłumaczyć na zewnątrz, że dziecko chodzi w butach letnich zimą, bo wydało na coś innego. Moim zdaniem podstawowe potrzeby powinny być zaspokajane przez rodziców. A kieszonkowe to kasa na tzw przewalenie. Czy przewali na...
W dużym mieście jak Warszawa to całkowicie normalne. Rzadko jest tak że wszystko co potrzebne z infrastruktury ma się pod nosem. I o ile podstawówka często jest w miarę blisko, o tyle do szkoły średniej to już z reguły bywa mała wyprawa. Cała masa dzieciaków przyjeżdża do szkoły rowerami, tak samo dorośli do pracy. A to najczęściej jeszcze dalej niż odpowiednik pół godziny autokarem.
Otoz ak wygladal jej dzien, musiala wstawac tak jak wstawala jej pracodawczyni rano, wiadmo toaleta, lazienka, ubior, sniadanie, sprzetanie, zakupy, gotowanie to byla jej praca. Wiadomo nalezala sie jej przerwa na sniadanie (30 min) mimo ze jej nigdy nie robila, poznie godzina przerwa tak zwana obiadowa. Szla spac jak swoja pracodawczynie poslala na wypoczynek nocny. Sobota byla dla niej wolnym dniem. Ile kosztowala ta "przjemnosc" moja kolezanke i jej brata? Ano niecale 4 tysiace euro nie zlotych kasowala polska agenca a ile z tego otrzymywala ta pani z polnocy Polski?
Przy 20 i więcej alertach rocznie wskaźnik „zamierzonej reakcji ochronnej” wśród badanych spadał do poziomu statystycznie nieistotnego. Lipiec 2026 roku w Polsce przyniósł 5 alertów w ciągu jednego tygodnia — tyle, ile według powyższych badań powinien przynieść cały rok. Jeden z tych alertów został wysłany o 2:46 w nocy. Żadne znane wytyczne zarządzania kryzysowego nie rekomendują budzenia śpiących obywateli powiadomieniem o letnich burzach. 5.
Częste posiłki są koniecznośc > ią u takiej osobym. Nie wiem, skąd przekonanie, że dorosły nie powinien jeść cz > ęściej niż 3 razy dziennie. Ile osób, tyle potrzeb. To znaczy, że ma hyperinsulinemię. W żadnym wypadku nie powinna jeść często, bo tym stymuluje tylko jeszcze bardziej wydzielanie insuliny.
baenzai napisał: > chicarica napisała: > > > Jeśli ktoś przy słabym oświetleniu myli 13-letnie dzieci z (późnymi jak > zakładam, bo powinny być pełnoletnie) licealistkami, to powinien oddać fifraka > w depozyt i pójść na operację wzroku. Albo zamiast tego, na operację usunięcia fifraka. > > > > Moim zdaniem ona wyglądała na typową licealistkę a nie typową trzynastolatkę.