"Przepis karny: Art. 51. Kodeksu wykroczeń § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. § 2. Jeżeli czyn określony w
A cóż za geniusz wymyślił tytuł pod zdjęciem do artykułu?
Szanowni sąsiedzi, szczególnie z okolic sektora D - ja rozumiem, że jest sobota, spotykamy się imprezujemy ok ale szanujmy innych. Wczorajsze zachowanie co niektórych naprawdę przeszło już wszelkie granice. studenci mieszkający na parterze sektor D1 wczoraj wieczorem urządzili sobie huczna balety
Niezła bzdura! Pragnę kolegę sąsiada przestrzec, że "nieznajomość prawa nie chroni przed jego skutkami". Poniżej wycinek artykułu na temat "wolnoć-tomkowania" :-). Przedostatnie zdanie dedykuję maniakom-wiertarkomanom. Pierwszą rzeczą jaką chwytają po przebudzeniu koło 6 jest ich ukochany Bosch
Wyprowadzili się z bloku na wieś i wydaje im się teraz, że mieszkają na pustyni. Ja to przetrzymam, zastanawiam się jednak jak w takim hałasie śpi ich chyba czteroletnie dziecko. Powinnam zawiadomić opiekę?
nie, korki do uszu i spać
i tak średnio raz na miesiąc, owszem czasami coś tam słychać, ale no trochę luzu musi być.....
A co byście powiedzieli na to jakby Wasi sąsiedzi robili cichego grilla do godziny 24, a potem do 2.30 w nocy urządzali głośne kąpiele w basenie i karaoke śpiewane do mikrofonu podłączonego do czegoś tam, żeby było słychać?? U mnie juz 2 soboty z rzędu taki balet był a tym tygodniu pogoga ich
do pracy. Jak zamierzacie imprezować proszę bardzo nikt tego nie broni, ale są jakieś granice! Ostatni raz. Następnym razem taka głośna imprezka będzie was kosztować od 500 zł do 1000 zł mandatu - postarają się o to sąsiedzi... albo nauczycie się trochę szacunku do innych (jesteście zwykłym
Nie wiem czy chodzi o tą samą imprezę, ale chyba tak. Zazwyczaj mam twardy sen, ale ok 3.30 rano obudziła mnie właśnie muzyka i jakieś hałasy. Przyłączam się do wypowiedzi sąsiada. Wszystko jest dla ludzi tylko z rozsądkiem. Wulgaryzmów nie słyszałem ale jak szedłem do pracy to parterze dalej
Cóż...musisz się zdecydować. Np. ja nie lubię już imprezowania. Jeśli Ty lubisz, to nie rozumiem w tym kontekście pojęcia "granice". Że co? Sąsiedzi nie są godni z Wami imprezować? Odstawiasz takie szopki, że potem Ci wstyd :P ? (żart) Jakoś nie ogarniam sytuacji do końca... Jak lubisz
nie mam nic przeciwko imprezowaniu, lubie, tylko może nie koniecznie z najbliższymi sasiadami, pewne granice muszą byc w przeciwnym wypadku całe osiedle bedzie wiedziało co na objad gotuje...
lauren6 napisała: > Bawiące się dzieci to jest naturalny "odgłos" miasta. Znak, że miasto żyje, a n > ie jest emerycką umieralnią. Jeszcze imprezujący dorośli udowadniają że miasto żyje.
Nie imprezują. Akurat Ci są chyba "mieszani". Skąd - nie wiem, ale z dwóch różnych krajów.
Przecież jedna forumka z UK pisała, że Brytyjczycy nie imprezują po domach, bo chodzą w tym celu do pubów - to jacyś Polacy? Ja z dzikiej Polski, więc po prostu poszłabym i kulturalnie poprosiła, żeby się uciszyli.
, obejrzeliśmy pokazy fajerwerków w wykonaniu wszystkich okolicznych sąsiadów - i spać!
powiem, tak u nas część sąsiadów wie co jest grane, ale przeważnie to moje wrzaski słychać.. Byla juz raz grozba, ze sasiadka ma mnie doniesie..Wiec powiedzialam zeby się odpie... Ale ja juz mialam przejscia w sądzie o psa, ktos sobie wymyslil, dospiewal, a durny dzielnicowy przyjął. Stracony