6 777 wyników w czasie 537 ms
Sortowanie wyników: wg trafności wg daty

Jak wyjść z samotności (początek wątku)

www.cda.pl/video/3973183f7/vfilm Z jednym się zgodzę - inni ludzie są nam potrzebni. Jeśli chodzi o resztę, to do przemyślenia. -- Każde dobro zostanie ukarane.

Re: Jak wyjść z samotności

Chyba typowi chodzi o osiągnięcie tego mitycznego emocjonalnego chłodu. Pewnie w jakimś stopniu to się niektórym udaje, ale dużo zależy od genów, osobowości, konstrukcji psychicznej i tak dalej.

jak wyjść z samotności (początek wątku)

nie mam praktycznie żadnych znajomych, kończy mi się urlop, który spędziłam właściwie w samotności, w pracy kontaktuję się z niewieloma osobami, nic mnie nie czeka, w dodatku ktoś mi robi na złość, chociaż właściwie wina jest może moja, siedzę w domu, słucham muzyki - punkrocka, to raczej nie pomaga, szafka pełna antydepresantów, dwa miesiące temu przerwałam za zgodą lekarza, zacząć je znowu brać?

Re: jak wyjść z samotności

Idz tam gdzie mozesz spotkac ludzi. Potrzeba relacji z ludzmi jest badzo silna, bez takich relacji pojawia sie samotnosc ktora zawsze przynosi czarne mysli i uczucia depesyjne. Mozesz sie zajac turystyka, mozesz spotkac ludzi zapisujac sie do hospicjum. Wiele badan wykazuje ze altruizm, pomaganie innym podnosi poczucie wartosci, pomaga w pozbyciu sie depesaji. Napewno nie mozna siedziec w domu. Wiem ze jest silny opo pzed wyjsciem z domu, przed kontaktami z ludzmi ale trzeba go przezwyciezac i nie przejmowac sie kiedy czasem staje sie silniejszy od naszej woli. Serdeczne pozdrowienia.

sposób na... wyjście z samotności(?) (początek wątku)

Przeczytałam co radzi pewnien pan w wątku sąsiednim i mnie zmroziło... Co to ma być? Leczenie kompleksów czyimś kosztem(?) Wyrwanie się z ramion samotności tylko po to by skrzywdzić drugiego człowieka(?) Ja faktycznie nieprzystosowana do życia jestem... Bo nie rozumiem... kolejny raz nie rozumiem... ale tego chyba zrozumieć nie będę potrafiła... -- Przez całe życie zawieszona w próżni... chodząc nie dotyka ziemi...

Re: sposób na... wyjście z samotności(?)

Przynajmniej miał jakieś rady. Może Ty masz jakieś lepsze?

Jak wyjść z samotności (początek wątku)

Właśnie jak w temacie, ma ktoś jakieś pomysły ?? -- ...pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_wo%C5%82ga

Re: Jak wyjść z samotności

Mysle ze nauczyc sie akceptowac siebie, kiedy bedziesz to potrafila zrobic to latwo mozesz rozszerzyc ta akceptacje na innych ludzi. Serdeczne pozdrowienia.

Re: Jak wyjść z samotności

Ewo, bardzo dziękuje za Twój list i za zainicjowanie tego tematu. Jestem twoją rówieśniczką i dobrze rozumiem to, o czym piszesz, bo żyje tym na co dzien. Tak jak Ty nie chce pogodzić się z samotnością i tak jak Ty nie potrafię się z niej wyrwać. Wręcz przeciwnie, pogrążam się coraz bardziej. Dostałaś od Forumowiczow wiele cennych rad, które i dla mnie są bardzo ważne (dzięki Wam wszystkim :-) ). Próbuje wprowadzać je w życie, ale w naszym wieku ;-) , z ukształtowanym już charakterem i nawykami, bywa to trudne. Przyszedł mi, jednak pewien pomysł do głowy. Nie wiem czy dobry, ale może warto byłoby się o tym przekonać. Powiem wprost. Ewo, czy chciałabyś wyjechać ze mną na wakacje? Nie na podryw czy polowanie na facetów, ale po to, żeby złamać schemat, według którego zachowujemy się i żyjemy. Ja też za mało się uśmiecham, jestem zbyt grzeczna i usztywniona, gdy wchodzę w nowe środowisko. Wycofuje się w milczenie, gdy w rzeczywistości chciałabym gadać i bawić się. Mało tego, wiem, że potrafię, a właściwie potrafiłam, być inna. Pomyślałam, ze mogłybyśmy wyjechać gdzieś w Polskę lub za granice. Może na narty, kurs języka, jazdy konno, czy czegoś tam, i spróbowały przez ten czas żyć inaczej. Nawet do przesady. Do ośmieszenia, tak jak ktoś już wcześniej napisał. Piszesz, ze w twoim środowisku jest ktoś, kto Ci się podoba, ale boisz się i nie potrafisz mu tego okazać. Ja jestem w podobnej sytuacji. Na jego (chyba) zainteresowanie odpowiadam niemal wrogim spojrzeniem albo udaje, ze on mnie zupełnie nie obchodzi. Chciałabym to zmienić, ale nie jestem jeszcze gotowa. Nie potrafię. Ewo, przemyśl to co napisałam. Może taki wspólny wyjazd byłby dobrym początkiem końca naszej samotności. Pozdrawiam serdecznie K.

Re: Jak wyjść z samotności

Ciekawa propozycja, ale musze to przemyslec, spontanicznosc nie jest moja najmocniejsza strona ;-) Do wakacji powinnam jednak zdazyc, bo jest jeszcze troche czasu. Napisze wkrotce. Obiecuje! Pozdrawiam _ewa

czy można wyjść z samotności przy pomocy... (początek wątku)

forum internetowego? czy jest tak, ze każdy pisze pisze, żali się, marudzi, trochę wątków optymistycznych i wesołych również jest. czy dochodzi do spotkań poza siecią? widziałam kilka wątków o umawianiu się, ale co było później? czy są jakieś znajomości w realu? czy może tkwi się w tej samotności i forum nie odgrywa żadnej roli? jak myślicie?

Re: czy można wyjść z samotności przy pomocy...

Chyba można tutaj dać upust swoim tłumionym .... - nie wiem? problemom?, brakom?, nastrojom? Ale czy tu znajduje się żywego człowieka? Chyba nie. Ja nie ufam netowi. No, ale ja o tym brzęczę prawie zawsze, kiedy rodzi się taki temat, jak twój post:) -- Sygnaturka. Czy jest niezbędna?

Wyjść z samotności po trzydziestce (początek wątku)

Pewno tu sporo takich wątków było... Jakoś nie wychodzi mi odnalezienie się znowu w świecie by życie uczynić satysfakcjonującym. 3 lata dochodzilam do siebie po poprzednim nieudanym poszarpanym emocjonalnie związku, nie mając ochoty na następną "wtopę". Przed nim miałam znajomych, cos się zawsze działo, czułam, że dużo mogę i dużo jeszcze przede mną. Związek okazał się falstartem. Pozbierałam się, zaczęłam szukać kogoś nowego na portalach randkowych(po roku machnęłam ręką-porażka jakaś), w otoczeniu nikogo wolnego nie ma, ja mam właśnie ok 35 lat, i.... d u p a . Podsumowałam więc swoją sytuację: -jako osoba samotna dużo pracuję, żeby się utrzymać = często jestem zmęczona (gorszy wygląd, gorsze samopoczucie) -samotne życie = brak stymulacji ze strony drugiej bliskiej osoby czy choćby wieczornego masazu, brak seksu, brak powiernika na którym można się wesprzec w trudnych chwilach, niewielka motywacja dla ugotowania sobie obiadu -w pracy spotykam ciągle te same kilka osób, mój zawód nie ułatwia kontaktów z ludzmi = w pracy nikogo nowego nie poznam -pięć lat temu byłam młodą! sympatyczną dziewczyną ktora się podobała facetom, teraz czuję się "po przejściach" i prawie-staro psychicznie -na dyskotekę juz nie pójdę = nie ten wiek -widzę siebie w lustrze, straciłam dziewczęcy urok (dawniej dawano mi i 10 lat mniej niż miałam) -smutek, powagę "przejść" i zmęczenie widać na twarzy = w męskim oku przegrywam ze swieżością dwudziestolek -nie mam dzieci = brak potrzeby Celowego wyjścia z domu choćby z dzieckiem na spacer, wywiadówki , wspólnoty z innymi matkami, itd - znajomi w większości maja rodziny, dzieci i im poswiącaja gro czasu, sporadycznie bywam gdzieś z nimi ale "na trzecią" staram się nie wpychać nieproszona - część znajomych wyjechala za granicę, kontakt tylko sporadycznie-mailowy - rodzina w innym mieście mało zainteresowana moją codziennością(najmilej na zdjęciu), raz w miesiącu odwiedziny u nich, to inny świat z którego dawno temu wyszłam - aktualny brak koleżanki będącej w takiej samej sytuacji jak ja, z którą można by gdzieś wyjść, poplotkować, iść na koncert, na rower. samej coraz bardziej nic się nie chce, ani nie jest dla mnie atrakcyjne siedzenie samej w kawiarni i czekanie na ...Godota? - milczący telefon, sporadycznie siostra, sporadycznie 3 znajome. gdyby nie praca i szefowie to by milczał czasem tygodniami = mało kto o mnie pamięta , nikomu nie jestem potrzebna, Za cały ten weekend zainteresował się mną jedynie lekarz-laborant dzwoniąc z informacją, że jakieś wyniki badań mam powyżej normy, zadzwonił bo maja obowiązek informować. - nigdy nie nawiązywałam kontaktów łatwo, zawsze było "towarzystwo" lub kumpela z którą coś robiłam, teraz tego nie mam - pasja którą uprawaiałam dawniej odpadła -nie chcę spotkań z moim byłym facetem Nie wiem jak ruszyć do przodu. Nie chcę stanąć tu gdzie jestem bo tu jest mi źle. Drugi dzień siedzę przed kompem rozmawiając z wirtualnymi osobami. Wirtualnie czasem komuś pomagam i jest miło. Nie chce mi się wyjść pojeździć na rowerze bo znowu będę sama, a tego mam dość, przejadło mi się na amen. Więc co ma zrobić trzydziestolatka sama nie chcąc być sama?

Re: Wyjść z samotności po trzydziestce

Uuu, macho to ja nie chcę, nawet z dużą dopłatą :/ -- Forum perfumowe

Polecam: jak wyjść z samotności? specjalnie dla K

Polecam Ci drogi przyjacielu serwis dla tych, którzy odczuwają samotność, przygnębienie, smutek lub po prostu chcą polepszyć swoje kontakty z ludźmi. Na pewno Ci sie poszczęści tylko musisz trochę bardziej pozytywnie nastawiony. Spróbuj jutro, bo dziś jesteś w kiepskiej formie. Link: www.osamotnieni.republika.pl/index1.html

...i nie tylko....Samotność w Łodzi...gdzie wyjść?

Mam podobny problem...tylko,że ja ze Śląska przeniosłam się do Łodzi...mieszkam tu już ciut ponad rok...praca - dom - ukochany facet...ale czegoś mi brakuje...chyba jakiejś bratniej duszy...W moim rodzinnym mieście nigdy nie chodziłam sama...zawsze byli jacyś znajomi...ale wszyscy zostali tam.A tu...tak naprawdę nie znam miasta...nie wiem gdzie wyjść,aby poznać ciekawych ludzi.Moje kochanie jest odemnie starsze...nie bardzo chce mu się wychodzić pobawić gdzieś...a mi tego bardzo brak.Nie chcę zamknąć się w zaklętym kole praca - dom...chyba jestem na to za młoda;)Ehh...szukam jakiegoś rozwiązania,wierzę,że w końcu znajdę...

Samotność w Warszawie i nie tylko (początek wątku)

Jak sobie radzą, gdy przychodzi moment, że nie ma z kim iść na kawę i babskie wyjście na zakupy, do kina, galerii. Jak spędzacie czas? Jakie miejsca realne i wirtualne polecacie? Gdzie warto się pojawić by zawiązać nowe kontakty? czekam na posty z niecierpliwością. Ja od ponad pół roku staram się odnaleźć w Warszawie i jak na razie nieskutecznie.

Nerwica lękowa a wyjście z samotności (początek wątku)

Mam 32 lata, odchowane dziecko i cierpię na tzw. agorafobię. W skrócie, boję się wychodzić z domu, bo wydaje mi się, że zaraz coś złego mi sie stanie, zemdleję, umrę itp. W konsekwencji moje życie ogranicza się do czterech ścian. Lęk nawraca cyklicznie, przechodzi, jest lepiej, ale po roku, dwóch czasem trzech, powraca. Mam problemy z pracą "na zewnątrz", ale na szczęście jestem juz tak zorganizowana i w pewnym sensie pogodzona z chorobą, że wymysliłam sobie zajęcie - pracę na komputerze w domu, gotową "podrzucam" klientom, ograniczając kontakty do minimum. Jednak jestem samotna, to znaczy nie jestem z nikim związana, bo nie mam szans kogoś poznać. Zresztą "normalne" dziewczyny po trzydziestce z dzieckiem mają problem kogoś znaleść, a co dopiero ja. Wiem, że sens życia można znaleść nie tylko w związku z drugą osobą, ale czuję się coraz gorzej z samotnością. Ludzie myślą, że jestem odludkiem a ja nie przyznaję się do choroby, bo wiem, że to tylko odstrasza. Oczywiście, próbuję się leczyć, biorę leki, ale pomagają na krótką metę. Właściwie będąc zdrowa czuję się inwalidką, życie i jego aspekty, przeciekają mi przez palce. Czasem smutno mi gdy czytam posty - "zdradzić, nie zdradzić", "kocham dwóch - którego wybrać", bo myślę sobie wtedy, że niektóre osoby nie potrafią cenić tego co mają. Mają miłość a szukają innych przeżyć, bo np. nudzą się swoim facetem po trzech latach. Piszę bo chcę to z siebie wyrzucić, bo mam dzisiaj słabszy dzień, nie oczekuję gotowych recept, bo ich nie ma. Nikt za mnie nie zmieni mojego życia, ale ten irracjonalny lęk mnie przerasta. I tyle. Pozdrawiam wszystkich samotnych.

Re: Nerwica lękowa a wyjście z samotności

Znam świetną terapię. Jest jednak płatna. Nie chcę, żebyś pomyślała, że Cię naciągam - po prostu mogę Ci polecić kogoś świetnego w Warszawie. Jeśli chcesz, napisz na priv: jarvi@wp.pl Ta osoba nie odpala mi procentów ;), choć już jedna forumowiczka do niej poszła i jest zachwycona :)

1 2 3 4 5 6