w PRL. Wiesz, co kupiłam za pierwszą - całą! - pensję? Buty. Wcale nie jakieś wypasione, zwykłe skórzane kozaki. Takie, jakie teraz kupisz za 400-600 zł (a w przecenie i mniej). > A na buty polowałam jeszcze 15 lat temu, kiedy nie było w moim mieś > cie dwóch znanych sieciówek
pierwszym i drugim miejscu, a UE dpiero na trzecim! Zreszta to żadna niespodzianka, bo już kilka dni przed wyborami pisano, ze goracy zwolennicy UE nie maja sie zbytnio cieszyc, bo Peter Magiar nie jest zainteresowany byciem "pod butem" UE... Tu nie chodzi nawet o polityke, tylko o zwykle
tymon-pierwszy napisał: > Uważaj. Przeklinam, jak szewc, co robi buty. Od kiedy? 2007? A może wcześniej? Tak życie niszczyć młodemu człowiekowi. Szok.
były na porządku dziennym. Kilka dni po zamknięciu getta niemieckie władze zażądały zgłoszenia się mężczyzn znających języki obce. Wśród setek ochotników znalazł się wujek Heni. Nikt z nich nie wrócił. Wyprowadzono ich poza getto i rozstrzelano. Pod koniec tego pierwszego okresu tysiące ludzi już nie
jedyni patrioci jako pierwsi w kamasze. Głosujący na Konfy - skoro chcą ruskiego buta, to wypad do ruskich. -- Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem. Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
giermka trzymającego buty prezesa. Ten człowiek urodził się do podawania kapci — i osiągnął w tym rangę państwową. Błaszczak to lojalność absolutna, połączona z inteligencją… oszczędną. Wierny jak pies, tylko mniej samodzielny. Gdy prezes mrugnie, Błaszczak już biegnie. Gdy prezes westchnie, Błaszczak ma
rena-ta49 napisała: > https://pbs.twimg.com/media/HBnKllxWgAAsBIC?format=png&name=small > https://pbs.twimg.com/media/HBir_nNWgAEFj8u?format=jpg&name=small Jak widze te "gwiazdy", ktore sie wypowiadaja na temat Pierwszej Damy, jak dywaguja o "za wysokich progach" to mi sie
państwo ubiera swoich pretorianów w dżinsy, adidasy i „taktyczny szpej” z AliExpress (maski z czaszkami, emblematy z popkultury), dokonuje celowego zatarcia granicy między porządkiem a chaosem. To strategia, którą w antropologii konfliktu można by nazwać „państwową partyzantką”. Po pierwsze, to
. To intelektualna pustka podlana agresją. Człowiek, który nie rozumie świata, próbuje go zastraszyć. Kiedy brakuje argumentów, zostaje krzyk. Kiedy brakuje rozumu, pojawia się buta. Słuchanie tego to strata czasu i godności. Trump obniża poziom debaty do rynsztoka. Niszczy sojusze, drwi z faktów, myli
jest imperializm na skróty… zero historii, zero odpowiedzialności, maksimum buty. Świat jako nieruchomość inwestycyjna. Polityka zagraniczna jako reality show… l„kupimy, nie kupimy, weźmiemy siłą”. I w tym całym spektaklu najbardziej męczy nie sama głupota. Męczy bezczelność, z jaką mówi się to na głos