dorota_333
08.01.26, 19:38
...czyli niewykluczone, że dojdzie do przetestowania niezależności konkretnego stanu USA.
Jak pamiętamy ze szkoły i z wykładów, USA są przykładem federacji (nie konfederacji!). Stany Zjednoczone Ameryki Północnej mają jednolity federalny rząd i kluczowe uprawnienia nań scedowane, ale część władzy pozostaje w gestii poszczególnych stanów.
Służby migracyjne (federalne, ICE) działając w Minneapolis wykazały się absurdalną, zbrodniczą nadgorliwością, skutkiem czego zginęła bezsensownie 37-letnia kobieta. Trump i Rubio dorobili do tego narrację o ataku na służby, a widać na nagraniu, że ataku nie było.
Konflikt eskaluje na poziomie symbolicznym i werbalnym a - demokratyczny - gubernator Minnesoty postawił w stan gotowości Gwardię Narodową tego stanu.
Mam nadzieję, że Trump nie jest aż tak głupi, żeby dalej eskalować. Nastroje są już wystarczająco podgrzane (co niedawno zauważył Kadi).
Niemniej: już to, co się dzieje teraz chyba nie ma precedensu. Nie przypominam sobie prezydentury, która poszłaby na zwarcie z poszczególnymi stanami. No, ale może po prostu słabo znam historię USA, bo mnie się to kojarzy wyłącznie z wojną secesyjną.
tvn24.pl/swiat/akcji-ice-smiertelne-postrzelenie-kobiety-w-minneapolis-gubernator-zarzadza-przygotowania-gwardii-narodowej-st8836713