Rozporządzenie nowelizujące nie zawiera szczegółowej regulacji przejściowej określającej sposób traktowania wniosków złożonych przed jego wejściem w życie. W takiej sytuacji Minister nie mógł ograniczyć się do stwierdzenia, że wskutek zmiany rozporządzenia nie jest już właściwy. Obowiązkiem organu było przede wszystkim ustalenie: – jakie przepisy mają zastosowanie do sprawy wszczętej przed zmianą rozporządzenia, – czy zmiana właściwości organu odnosi się także do spraw będących już w toku, – czy dopuszczalne jest zastosowanie nowego przepisu do wniosku złożonego pod rządami poprzedniego stanu prawnego, – oraz czy sama zmiana właściwości organu dokonana została w granicach ustawowego upoważnienia.
NIE, bo: - tam bym musiał przebywać na stałe, co jednak mi się nie widzi - w większości lokalizacji minusem jest możliwa niestabilność polityczna i ekonomiczna - brak Polaków z Polski (jeśli są już w ogóle jakieś skupiska rodaków, to raczej wzbogaconych emigrantów, którzy przeżywszy większość życia np. w Kanadzie, teraz ewakuują się do Panamy itp., a ja jednak potrzebuję podobnego mentalu, języka etc.). --------------------------------------------------------------- I na sam koniec. To są oczywiście dywagacje z punktu widzenia człowieka zbliżającego się do emerytury.
Na prowincji zarabia się mniej a więc koszty życia w stolicy są dla takiej przyjezdnej osoby wysokie. w ogóle to wybiorcza żeby skłócać za sobą ludzi wymyśliła debilne określenie "sloik", nikt tego nie używał ani praktycznie nie uzywa.
No więc różnica w porównaniu do topowego amerykańskiego uni nie jest dramatyczna! A jeśli uwzględni się inne koszty życia, (np. mieszkania w Warszawie do tanich nie należą, podobnie usługi, ale duże amerykańskie ośrodki akademickie tanie też nie są), to różnica pewnie jeszcze się zmniejszy. Aż zajrzałem do swojego PIT-u.
Ale w jakim systemie? Oszczędnościowo czy wręcz przeciwnie. Bo wiadomo - sky is the limit ;) Ogólnie to myślę, że poza mieszkaniem, życie kosztuje tyle co w innych polskich miastach. Jeśli budżetowo to bym się skupiła na przygotowywaniu jedzenia w większości w domu, taniej i zdrowiej. Jedzenie...
E no... przesada z 10 tys. Chyba, że jakieś rozrywki extra. Jestem często w okolicy baru Polnego, gdzie Ywi się dużo studentów polibudy. Sama też z tego baru czasem korzystam. I zwykle brany jest obiad typu zupa plus lEjsze drugie. Lub większe drugie. Zwykle to ok. 20 zł. Ja podałam cenę 30 zł...
Klękajcie wszyscy pr > zed łaską ! Zrób może tak, jak ten palant z TSA Marek Piekarczyk. Całe życie nadawał na państwo i na podatki, chełpił się, że nic nie płaci, a jak mu wyszło 8 zł emerytury, to pismo z ZUS-u oprawił w ramki i teraz nadaje wniebogłosy , jaki to dziadowski system emerytalny w Polsce mamy.
Ale jakim kosztem oraz czy na pewno życie potem jest takim obozem? Nie mamy pojęcia, jakie będą realia życia naszych dzieci. Mój syn był w LO społecznym, trochę takim jak opisujesz. Sam sobie ustawiał poprzeczkę i sam pokonywał własne ograniczenia.
Druga para to jeden z typowych kumpli Rikiego z trophy wife, związek funkcjonuje na zasadzie: ja ci funduję wystawne życie bez konieczności pracy, a ty graj rolę żony idealnej i od czasu do czasu beznamiętnie się wypnij. Trzecia para z Warszawy, dobrze zarabiający przedstawiciele nieokreślonych wolnych zawodów. Kiedyś jeździli do butikowych hotelików w Marbeli i na trekkingi na Islandię, ale teraz mają małe dzieci.
boggi_dan napisał: > Cały czas bronisz tej patologii i wspominasz o PIS, choć nie on rządzi. To coś > co się nie mieści w głowie. Jednak służba zdrowia funkcjonowała wtedy lepiej. > Czarodziejska różdżka znikła, a pozostał brzydki zapach. Dziwne to jest. Nie c >...
co ciekawe, a propos Anglii właśnie wiem od przyjaciólki, że nastolatki dostają 1 dawkę szczepienia. W Polsce do 15 roku życia są dwie, potem 3. Ja własnie w wieku 46 lat sie zaszczepiłam na wniosek gina. Jestem już po 3 dawce, koszt niemały po 600-700 zł za dawkę (warszawa). Polecam Wam też dziewczyny!