zwariować można. czy to już objawy depresji? wracam do domu i cieszę się jak on jest w pracy. bo mam już dosyć cackania się z jego humorami. chcę wracać po pracy i wiedzieć, że przywita mnie uśmiech, a nie wciąż skrzywiona twarz. staram się go z tego wyciągnąć już tak długo. rozumiem, że nie lubi s
Może był taki cały czas tylko tego nie widziałaś? -- "Tylko dwie rzeczy są bezgraniczne - wszechświat i głupota ludzka". A. Einstein
Dziewczyny, może coś mi poradzicie... Od 11 lat jestem mężatką i matką pierwszoklasistki i pierwszoprzedszkolaka. Gdy urodziło się pierwsze dziecko (po 4 latach małżeństwa) między mną a mężem zaczęło się coś psuć. Chciałam ,by pomagał przy dziecku, ale on nie był tym zainteresowany
oraz dbanie o własny tyłek. Oczywiście, ze dziećmi zajmą się dziadkowie, ale niech to ON organizuje i załatwia. A wieczorem niech ON je kładzie. Korzyści widzę dwojakie: Ty odpoczniesz od rutyny codzienności i na swoje życie i swój dom spojrzysz z dystansem, a mąż - tu na dwoje babka wróżyła: albo
do innego jakoś nie mogłam go dopasować. Inna sprawa, że to forum już poznałam w pewien sposób, czuję się swobodniej. Mam męża. jesteśmy małżeństwem od trzech lat, wcześniej byliśmy ze sobą cztery. Wiele czytałam o kryzysie siódmego roku, ciekawa jestem, czy właśnie go doświadczam, czy to
taki rodzaj upakarzania, odbierania poczucia wlasnej wartosci to tez rodzaj przemocy - tyle ze psychicznej. Nie poszturchuje cie - rani slowem.Takimi tekstami " nikt cie nie zechce" chce cie do siebie przywiazac.Moze jest tez zazdrosny o nowa prace? Nie myslalas zeby zwrocic sie o pomoc do sp
Mam pytanie ;czy jesteście zadowolone ze swoich mężów-z Waszego związku - czy jest to może tak,że po prostu musi być,bo są dzieci...a może rzeczywiście kochacie Ich? Czy zmieniłybyście dziś słowo " TAK " stając na ślubnym kobiercu..bo..przecież miało być inaczej...Hmm...??Jak to u Was jest
Nawet bardzo - mega mądre słowa :)))) -- ***Idziemy przez ten świat samotnie, ale jeśli mamy szczęście, to przez jedną chwilę należymy do kogoś i ta jedna chwila pozwala nam przetrwać całe wypełnione samotnością życie***
Mój mąż, który, choć jego poglądy były skrajnie antykomunistyczne, nigdy aktywnie nie przeciwdziałał tamtemu systemowi. Był poprawnym, choć nie zaangażowanym obywatelem. Ja, pracując od 82r. jako nauczycielka opowiadałam dzieciom o Katyniu, nie obchodziałam żadnych państwowych świąt, nie dałam się
_Miec_ poglądy skrajnie antykomunistyczne, to wyczyn nie lada. Prosze przekazac gratulacje mezowi.
i na dodatek, żeby zagłosować musieliśmy z mężem jechać specjalnie do Dublina (160km w jedną stronę)!!!... a na osoby, które nie głosują choć mają w kraju lokale wyborcze pod nosem to jestem tak wściekła, że szkoda gadać, ale do narzekania są pierwsi!!! kiedy mentalność Polaków się zmieni
U mnie to samo...przy mężu powiedz żeby na drugi raz powiedziała tobie nie jemu bo co on ma z tym wspólnego? Przy mężu żeby nie zaprzeczyła ( jak to robiła moja) a jak zacznie na ciebie litanie to wtedy mąż powinien jej przypomnieć i zabrać na wycieczkę w przeszłość. U mnie tak się to odbyło
sytuacja NORMALNA jak dla mnie nie przejmuj się :) może spróbuj porozmawiać najpierw z mężem
Mój mąż który jest celnikiem dostał nagrodę kwartalną: 300 zł. Więcej nawet dają kasjerkom w Tesco. Ale chcieliby żeby dyspozycyjny był 24 godziny na dobę.
Hm, a zastanów się, jaka bys Ty była, gdyby Twój mąż przyprowadził do domu drugą żonę (przypuśćmy, ze to legalne i normalne...) , zajmował się nią bezustannie, a co gorsza uwazał, ze powinnaś być szczęśliwa, ze masz nową osobę do kochania. I nie miał juz dla Ciebie ani tyle czasu, co kiedyś, ani
Poród jeszcze przede mną. Plusy z chodzenia do szkoły to dla mnnie przede wszystkim poznanie kilku położnych ze szpitala, oswojenie się z miejscem i wogóle z tym że mam rodzić. Największy plus to jednak oswojenie z tematyką mojego męża, który nie niechętnie zaglądał do poradników ktore mu
Serio ? Ty na chłopski rozum nie wiesz kiedy jechać z dzieckiem do lekarza ?- do tego nie trzeba mieć instynktu żadnego. A kto tobie mówi, że masz jechać ze sobą do lekarza ? Wszystko to o czym piszesz,a co dała ci szkoła rodzenia sama z mężem bez problemu rozpracowaliśmy bez szkoły